Pierwsze gity za płoty


Napisałem pierwszy z rozdziałów dyplomu i przed większymi zmianami postanowiłem w końcu założyć jakieś repozytorium do całości. Nie zastanawiając się wziąłem gita. Bo nie wymaga żadnego serwera, łatwo się backupuje (zwykłe pliki, bez magii) i działa offline i w rozproszeniu. A dyplom pisze raz na laptoku, raz na stacjonarnym, w chwilach wolnych w pracy też będę, czasami w domu przy innym komputerze albo leżąc przy kominku na działce.

Tak więc korzystając z jednego z tutoriali, szybki git-init-db, kilka add, potem commit. Po drobnym reformatowaniu kolejny commit i już zaczyna się budować historia.

Na desktopie fetch, add i commit pliku, który tam miałem, po czym push z powrotem na laptoka, gdzie checkout zsynchronizował zawartość katalogu roboczego. Działa i zapowiada się przyjemnie.


A tymczasem Mozilla Corp. chroni użytkownika przed nim samym. Coś jak windosowy firewall, zabezpieczający Internet przez użytkownikiem (blokując połączenia wychodzące).


Archived comments:

psz 2006-12-10 19:27:03

Pytanie: W jakim formacie powstaje sama praca?

zdzichu 2006-12-10 19:34:19

LaTeX, prezentacje w ODP, kod w Pythonie.

vip 2006-12-10 20:22:22

A ja tam bez magii korzystam z SVN, chyba dlatego, że gita nigdy nie widziałem...

stefan 2006-12-10 21:39:29

A dlaczego prezentacji nie robisz też w Latexu? Ja właśnie wczoraj zrobiłem swoją pierwszą prezentację w klasie beamer i jestem bardzo zadowolony rezultatem!

zdzichu 2006-12-10 21:48:26

Słyszałem o beamerze (dokładniej to czytałem w blogu leeloo). Może się z nim zapoznam jeszcze.

lrem 2006-12-25 21:01:05

SVN też nie wymaga serwera... Właściwie jedyna praktyczna różnica między gitem a svn-em to rozproszenie.

Wikipedia, wiedza NSFW zbierana przez geeków


Wczoraj na naszym kanale ircowym pojawił się adres, który prowokuje do chwili refleksji nad ludźmi dodającymi duże ilości treści do Wikipedii. Otóż 4e76434eea3c9d9cf9cb10bbf3f4a74b wkleił link do listy amerykańskich gwiazdorów porno. Grubo ponad 600 (!) odnośników prowadzi do wpisów z dość obszernymi biografiami, filmografiami oraz informacjami nt. rozmiaru i prawdziwości biustu.

Naprawdę, lektura kilku losowych wpisów zaskakuje ilością detali. Komu i dlaczego chciało się kolekcjonować taką wiedzę? Czy jakiś nerd we flanelowej koszuli postanowił dowiedzieć się wszystkiego o aktorkach i aktorach występujących w jego kolekcji ,,filmów''? Kolekcji zapewne skatalogowanej wg. gatunków pornografii. Bo raczej nie wg. rodzajów zbliżeń czy zastosowanych pozycji (która to lista zawiera bardzo ważne wskazówki: There is no evidence that DVDA has ever occurred, and it is likely physically impossible to achieve with humans).

Wyróżnione na osobnej liście zostały nawet aktorki z dużym biustem. Przypomina mi się pomysł umieszczenia zawartości Wikipedii, jako reprezentacji wiedzy ludzkości, na OLPC. Pomysł niezły, ale czy naprawdę każde dziecko musi wiedzieć, że Polska ma tylko trzy znane pornoaktorki?


Archived comments:

mmazur 2006-12-06 22:19:45

Tylko trzy? To rzeczywiście lepiej niech tej wikipedii tam nie umieszczają. Z czym do ludzi :/

smk 2006-12-06 23:07:49

Reklama, panie dziejku...
Subtelna w formie i jakże inna od orydynarnego spamu, ale reklama...

Crash 2006-12-14 19:59:18

Dwie, nie trzy. I teresa orlowski sie nie liczy ;p Czyli zostaje jedna :P

zdzichu 2006-12-14 20:08:29

Były 3, z czego jedna w katagorii Do Usunięcia. I pewnie już do piachu poszła.

QuadFX vs. Core 2 Quad: benchmarki nie zachęcają. Ich metodologia też


Pojawiły się w sieci testy QuadFX czyli AMDowskiej odpowiedzi na 2 procesory dwurdzeniowe w jednej obudowie sprzedawane przez Intela. AMD prawdziwie czterordzeniowe procesory zacznie sprzedawać za pół roku, teraz więc wciska szaraczkom dwa dwurdzeniowe Athlony FX na jednej płycie głównej.

Wyniki testów są dosyć jednoznaczne: Core 2 Quad zamiata podłogę QuadFXem. Sposób pomiaru jest jednak kulawy i nie pokazuje pełni możliwości 2xAthlonFX.

QuadFX, analogicznie jak konstrukcje wieloprocesorowe na Opteronach, pracuje w układzie NUMA (Non-Uniform Memory Access). Banki pamięci przypisane są do konkretnych CPU. Komunikacja procesora z lokalną pamięcią przebiega z pełną prędkością. Dostęp do pamięci pozostałych CPU jest bardziej czasochłonny i niebezpośredni.

System operacyjny bez obsługi NUMA mocno ogranicza możliwości platformy. A do testów wybrany został właśnie taki zabawkowy Windows XP. Ciekaw jestem testów pod jakimś prawdziwym OS (Solaris, Linux, prawdopodobnie FreeBSD). Również MS Windows Vista radzi sobie z NUMA.

Co ciekawe, autorzy testów zdają sobie sprawę z ułomności ich podejścia. Podają nawet, jak bardzo zafałszowane są ich wyniki: reports over 12GB/s of available memory bandwidth under Windows Vista. Natomiast wszystkie testy wykonywane były pod MS Windows XP, które osiąga trochę ponad 6GB/s. Inny test pamięci pod XP dał 3561 punktów, pod Vistą 4668.

Nadal więc nie ma sensownego benchmarku zestawiającego Intel Core 2 Quad z AMD QuadFX. Na systemie operacyjnym dostosowanym do nowoczesnych rozwiązań, przy jednoczesnym użytkowaniu wszystkich czterech dostępnych rdzeni i solidnym obciążeniu pamięci.

Inter-kurna-operability


Chciałem sobie przeczytać jeden plik ze stron Microsoftu. Wchodzę, klikam, wybieram download, a tam:
WVPG RTM.docx 61.3 MB
WVPG RTM.xps 24.7 MB

Hmmm? .docx to dokument XMLowy z MS Office 2007. .xps jest małomiekką wersją PDF'a, czytnik do niej jest dostępny w MS Windows Vista. A na freeniksie mogę się pocałowac w trąbkę.


Archived comments:

mh 2006-12-01 19:27:23

docx to OpenXML, wiec mozna sobie bez wiekszych problemow odczytac - albo recznie, albo parserem, albo xslt napisac.

Ktos 2006-12-01 20:21:04

Nie ma gotowego jeszcze skryptu OpenXML -> OpenDocument? Miał być wraz z premierą MS Office 2007, czyli już chyba. XPS też na XML jest oparty, czyli też pewnie jakiś konwerter powstanie, jak już nie powstał.

A jeżeli chcesz to mogę za parę chwil zainstalować wirtualną drukarkę PDF i z XPS zrobić PDF-a. Spis treści się niestety utraci, ale zawsze coś.

djurban 2006-12-01 20:23:03

oKular w kde4 ma juz wsparcie dla XPS.

zdzichu 2006-12-01 20:24:22

Pytanie googla o xps w zestawieniu z Solaris czy Linux nie dało mi nic ciekawego. Jeśli więc ktosiu mógłbyś zrobić konwersję i gdzieś wystawić (ma to jak widać trochę MB) to byłbym wdzięczny.
Windows ani KDE4 nie posiadam.

mh 2006-12-01 20:27:57

Skrypt mial byc w jedna strone poczatkowo - ODF -> OpenXML. Ale obecnie w nieslawnym porozumieniu Novell zobowiazal sie dorobic do OO wsparcie dla OpenXML

Ktos 2006-12-01 20:43:15

Heh, mój program do robienia PDF powiedział właśnie, że on się nie zainstaluje na Windows NT 6.0 :-) Zainstalowałem drugi, gorszy, zadziałał. I to dobrze nawet, nie widzę problemów jakiś w pliku, a rozmiar mniejszy niż XPS :-)

http://trash.ktos.info/text/vista-product-guide.pdf (15 MB)
Radzę zapisywać, a nie próbować otwierać w przeglądarce.

Epiphany, przeglądarka WWW dla ludzi


Epiphany jest miłą, integrującą się z GNOME przeglądarką. Do wygodnego jej używania brakuje jednak kilku drobnostek, które, co tu ukrywać, zbliżają trochę jej zachowanie do IceWeasela:

  • kolor niestylowanych linków ustalamy w about:config, interesujące klucze to browser.anchor_color i browser.visited_color. Przy okazji można wyłączyć browser.underline_anchors
  • możliwość jednoręcznego przełączania kart daje Tab Key Navigate
  • Flash Click To Play wymaga więcej zachodu; w pliku ~/.gnome2/epiphany/mozilla/epiphany/chrome/userContent.css powinno się znaleźć:
    /* Prevent flash animations from playing until you click on them. */
    object[classid$=":D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000"],
    object[codebase*="swflash.cab"],
    object[type="application/x-shockwave-flash"],
    embed[type="application/x-shockwave-flash"],
    embed[src$=".swf"]
    { -moz-binding: url("http://www.floppymoose.com/clickToView.xml#ctv"); }
    
  • równie kluczowe jest otwieranie adresu ze schowka środkowym kliknięciem. Za to odpowiedzialny jest klucz /apps/epiphany/general/middle_click_open_url w GConf
  • rozszerzenie dające normalne odtwarzanie sesji znajduje się jeszcze w Bugzilli GNOME pod numerkiem 316245

W stosunku do Firefoksa Epiphany ma poprawione kilka rzeczy związanych z zachowaniem kart. Problemy opisane są w blogu Inside Firefox. Zacytuję, co Fx robi źle, a Ephy dobrze:

  • unpredictable behavior of the back button (new tab = blank session history)
  • Tabs opened by links with target attributes, when closed, select the adjacent tab, not the tab that opened them
  • [lack of] close buttons on the tabs

Niestety, wciąż brakuje mi opcji Show selection source w menu pod prawym klawiszem i denerwuje wyświetlanie tylko ograniczonej ilości kart (+strzałek do przewijania).


Archived comments:

DeHa 2006-11-28 20:07:37

Epiphany jest calkiem niezla przegladarka i do niedawna uzywalem jej jako jeydnej. Niestety - brak automatycznego focusu na pasku adresu po odpaleniu zak... karty, czy brak wyszukiwarki pod ctrl+k mnie zniesmaczal

Epiphany ma natomiast Avahi!

zdzichu 2006-11-28 20:09:21

U mnie jest focus. A brak ^K wymusił jedynie powrót do przedfirefoksowych zwyczajów - po wpisaniu frazy zapytania strzałka w dół i enter.

japhy 2006-12-03 19:15:34

Otwarta konkurencja dla Opery

ZdzichuBG ostatnio pisał o Epiphany, co przypomniało mi o istnieniu czegoś takiego jak domyślna przeglądarka GNOME. Kiedyś próbowałem z niej korzystać, ale jakoś mnie nie uwiodła - z drugiej strony, GNOME ciągle się rozwija, więc możn[...]

japhy 2007-03-08 14:30:19

Otwarta konkurencja dla Opery

ZdzichuBG ostatnio pisał o Epiphany, co przypomniało mi o istnieniu czegoś takiego jak domyślna przeglądarka GNOME. Kiedyś próbowałem z niej korzystać, ale jakoś mnie nie uwiodła - z drugiej strony, GNOME ciągle się rozwija, więc możn[...]

japhy 2007-11-02 04:54:43

Otwarta konkurencja dla Opery

ZdzichuBG ostatnio pisał o Epiphany, co przypomniało mi o istnieniu czegoś takiego jak domyślna przeglądarka GNOME. Kiedyś próbowałem z niej korzystać, ale jakoś mnie nie uwiodła - z drugiej strony, GNOME ciągle się rozwija, więc możn[...]

Rebus obrazkowy


Rebus przedstawiony jest na poniższym zdjęciu:

A odpowiedzią jest cytat z pewnego kultowego filmu krótkometrażowego. Nagrodą zaś NIE jest iPod, ani przedstawiony na zdjęciu jamnik, jak również nie piwo. Jedynie satysfakcja :)

Pieskowi nic się nie stało, minę ma nieszczęśliwą bo puszka zamknięta.


Archived comments:

RPM 2006-11-26 21:10:39

"Nie niszczmy jamniczka,
bo to bardzo skomplikowany mechanizm,
przy którym nawet komputer to małe piwo"
:-)

P.S. proszę o pogłaskanie bardzo skomplikowanego mechanizmu :-)

zdzichu 2006-11-26 21:13:33

Eeeee, tak szybko? Gratuluję, możesz czuć Satysfakcję :)

remiq 2006-11-26 22:06:09

Co to za film?

zdzichu 2006-11-26 22:06:47

http://video.google.com/videoplay?docid=-8503826014499111921

remiq 2006-11-26 22:08:35

Dzięki :)

zdzichu 2006-12-02 14:23:28

RPM: zapomniałem dodać, że po pogłaskaniu bardzo skomlikowany mechanizm przeszedł w stan emocjonalny ,,wesoły'' :-)

Didimos 2006-12-08 13:06:51

Jest tu drobna niekonsekwencja, bo piwo na obrazku nie jest małe :-)

zdzichu 2006-12-08 20:40:37

Prawda, ale cały dom przeszukałem i mniejszego nie było.

eCryptfs, bezpieczeństwo plików dla każdego (Linuksowca)


Wraz z jądrem 2.6.19 użytkownicy Linuksa dostają bardzo wygodny sposób na szyfrowanie swoich danych, mianowicie eCryptfs.

Sam szyfruję mój ~ od trzech lat. W wakacje 2004 przeszedłem z cryptoloop na dm-crypt. Jest bardzo wygodny, jednak operuje na całych urządzeniach blokowych, co jest jednocześnie jego zaletą i wadą. Zaletą, gdyż można go użyć do szyfrowania partycji swap czy urządzeń, do których np. bazy danych odwołują się bez pośrednictwa systemu plików, lub które są udostępniane przez iSCSI. Całościowe szyfrowanie poza zawartością plików utajnia też ich nazwy i strukturę katalogów. Wadą zaś jest konieczność wcześniejszego przeznaczenia bezpiecznego wolumenu i bardzo uciążliwa migracja danych.

Inne podejście stosuje tytułowy eCryptfs. Operuje w innym miejscu stosu -- jest nakładany na już istniejący system plików (dm-crypt znajduje się pomiędzy urządzeniami blokowymi a filesystemami). Z tego powodu trywialne jest zaszyfrowanie danych uprzednio obecnych na dysku. Wystarczy stworzyć obok katalog z włączonym szyfrowaniem i przenieść dane. Dane bezpieczne współdzielą przestrzeń dyskową z niezabezpieczonymi.

Jak widać eCryptfs i dm-crypt dają trochę inne możliwości i nadają się do różnych zastosowań. Całościowe szyfrowanie dysków dm-cryptem prawdopodobnie wspierane będzie w kolejnym Ubuntu. Do moich zastosowań lepiej jednak nadaje się eCryptfs.


Archived comments:

Michał Górny 2006-11-22 16:20:43

A mi bardziej by się przydała transparentna kompresja katalogów przez bzip2.

zdzichu 2006-11-22 18:07:01

Natywna kompresję ma ZFS :). I chyba reiser4fs, ale ten to w tej dekadzie do jądra chyba nie trafi.

Michał Górny 2006-11-22 18:23:22

Nie kojarzę, by udało mi się znaleźć jakąś implementację zfs pod Linuksa. A Reiser4 próbowałem jeszcze z kerneli -mm, ale za jasną cholerę nie potrafiłem rozszyfrować, jak toto zmusić do zamierzonych zadań.

zdzichu 2006-11-22 18:24:23

Bo pod Linuksa nie ma ZFS. Są pod inne otwarte, wolne systemu, jak OpenSolaris czy FreeBSD. Prawdopodobnie pod Darwina też będzie.

Michał Górny 2006-11-22 18:29:39

Tylko że pod tymi innymi systemami, o ile kojarzę, nie ma dobrego wsparcia DVB, ani em8300.

Azrael Nightwalker 2006-11-23 00:20:09

"Dane bezpieczne współdzielą przestrzeń dyskową z zabezpieczonymi."
Chyba ci chodziło o "niezabezpieczonymi"

zdz 2006-11-23 10:33:59

Azrael: dzięki, poprawiłem.

Azrael Nightwalker 2006-11-23 10:34:58

Jeszcze apropos ZFSa - gdzieś czytałem że ktoś go portuje do Linuksa przy użyciu FUSE.

m--s 2006-11-24 00:14:20

Azrael: niby że tak, ale ostatnio chyba jest zastój:

http://zfs-on-fuse.blogspot.com/

do samego jądra Linuksa to by go trzeba (ZFSa) przepisać od nowa, bo licencja OpenSolarisowa CDDL (na któej wydany jest też ZFS) jest niekompatybilna z GPL (zresztą CDDL specjalnie została tak zaprojektowana, wzmianka o tym jest między innymi tu: http://lxer.com/module/newswire/view/68828/index.html).

FUSE (http://fuse.sourceforge.net/) to jednak coś innego, bo to nie GPL, ale LGPL, czyli że można to linkować z czym się chce, czyli między innymi z modułami na CDDL. Wydaje się to być póki co jedyne rozwiązanie problemu "ZFS dla Linuksa".

Zupełnie oddzielnie ZFS jest przenoszone do FreeBSD, głównie dzięki Polakowi (yay!) Pawłowi Dawidkowi: http://www.opensolaris.org/jive/thread.jspa?threadID=12562, chyba nawet jest już włączone do oficjalnego repozytorium.

Azrael Nightwalker 2006-11-24 00:15:58

Na ZFSa w Linuksie mamy 2 dodatkowe szanse:
1) Przeportowanie kodu z BSD
2) Udostępnienie OpenSolarisa na GPL (patrz Java)

m--s 2006-11-24 00:26:50

acha, ZFS to chyba offtopic niestety, gdyż w ZFSie brakuje szyfrowania, jest dopiero w fazie "pomysłu" na OpenSolaris'ie, nie mówiąc o portowaniu tego gdzie indziej:

http://opensolaris.org/os/project/zfs-crypto/

... oczywiście sposób działania ZFS i jego mocna integracja ze sprzętem (czyli największa jego zaleta) uniemożliwia stosowanie niezależnych rozwiązań, a przynajmniej mocno je utrudnia - bo niby jak w tym wszystkim miałyby działać snapshoty i klony z jednoczesnym (sic!) raportowaniem błędów fizycznych sektorów dysku? ... chyba, że nakładać szyfrowanie na poziomie już samych plików, jak wspomniany tu eCryptfs, ale to raczej nie nadaje się do "poważnych zastosowań" (niemożliwe jest np. ukrywanie samego faktu szyfrowania, czy też niszczenie danych przez po prostu zamazanie klucza, co daje "bezpieczne wyczyszczenie" dysku o dowolnym rozmiarze w czasie poniżej sekundy, nawet jeśli hasło było zapisane na żółtej karteczce przy monitorze :) ).

Uważam, że temat systemu plików ZFS powinien być rozpropagowany wszędzie gdzie się da, to wszak prawdziwa rewolucja! ...trochę szkoda, że prawie nikt o nim nie słyszy.

m--s 2006-11-24 00:35:23

Azrael: byłoby naprawdę pięknie, ale jeśli przyjrzeć się temu, co mają do powiedzenia rzecznicy (?) firmy Sun, to największymi przeciwnikami udostępnienia kodu jądra Solarisa na GPLu są... jego deweloperzy. Wiele z kluczowych osób stwierdziło, że w razie wypuszczenia całości na GPLu odchodzą z roboty... szczegóły pod podanym przeze mnie wcześniej linkiem (http://lxer.com/module/newswire/view/68828/index.html), a dokładniej to w pliku wideo oznaczonym jako [2].

Toto ma ponad 40 minut, ale warto całość przesłuchać, dużo tam mówią o stanowisku Suna względem licencji.

Michał Górny 2006-11-24 16:28:03

Znalazłem coś ciekawego:
# http://parallel.vub.ac.be/~johan/compFUSEd/
# http://www.kr.kernel.org/pub/linux/kernel/people/akpm/patches/2.6/2.6.19-rc1/2.6.19-rc1-mm1/announce.txt

zdzichu 2006-11-24 21:39:48

Azrael: przeportowanie kodu z BSD? Przecież on dalej jest na licencji CDDL.

Azrael Nightwalker 2006-11-26 20:41:54

A fakt, dla jądra BSD to nie problem.

Nie będzie Firefoksa 3 dla Linuksa


A dokładniej, prawdopodobobnie nie będzie oficjalnych uniwersalnych paczek prosto od Mozilli. Takie wnioski można wysnuć ze sprawdozdania z Firefox Summit 2006.

Na stronie pobierania linuksowcy dostaną do ściągnięcia gotowe paczki wzięte z popularnych dystrybucji. Panowie z Mozilli zaczynają powoli rozumieć, że we freeniksowym światku oprogramowanie instaluje się z repozytoriów swojego distro, czego nie rozumieli jeszcze półtora roku temu.

Mam nadzieję, że w końcu poprawią też swoje podejście do kwestii łatek bezpieczeństwa i nie bedą stroić fochów z byle powodu (mam na myśli sprawę IceWeasel). I może w końcu zaczną zauważać Linuksa i inne freeniksy, bo do tej pory zbytnio się nimi nie przejmowali.


Archived comments:

floorek 2006-11-20 16:22:26

Ale mam nadzieję, że źródła będą dostępne, żeby sobie samemu skompilować.

Green 2006-11-20 18:25:58

Moim zdaniem jest to krok w dobrą stronę. W tej chwili po wyjściu nowej wersji Firefoksa ludzie albo instalują ją z nieoficjalnych paczek dla swojej dystrybucji, albo nadal używają starszego wydania, obecnego w oficjalnych repozytoriach. Mało kto decyduje się na aktualizację z użyciem uniwersalnych archiwów dostępnych na stronach Mozilli. Jeśli miałby wszystko ręcznie wypakowywać i tworzyć symlinki, sięgnąłbym przynajmniej po Swiftfoksa.

@floorek
Będą, będą. Mozilla póki co nie ma zamiaru zmieniać licencji Firefoksa.

wojtekka 2006-11-20 23:34:52

To ja chyba jestem jakiś dziwny, bo od pierwszego milestone'a Mozilli, którego ściągnąłem, nie mam najmniejszego problemu z uniwersalnymi tarballami. No i mam pewność, że dostanę Firefoksa Firefoksa, a nie to, co wymyślili twórcy dystrybucji ;-)

Green 2006-11-21 19:48:38

@wojtekka
Oczywiście dostępne na stronach Mozilli archiwa są przygotowane profesjonalnie i zainstalowany z nich Firefox nie powinien sprawiać problemów. Kłopotliwa natomiast jest sama instalacja z ich użyciem.

Twórcy (a właściwie deweloperzy) dystrybucji do Firefoksa dostępnego w swoich repozytoriach dodają przeważnie tylko łatki bezpieczeństwa, które przesyłane są także Mozilli.

Jedzeniogra


W ten weekend wymyśliliśmy z Moniką nową zabawę. W hipermarkecie kupuje się najciekawiej wyglądający nieznany owoc lub warzywo. Następnie w domu sprawdza się na metce co to jest i szuka w Internecie przepisów jak to zjeść.

W tym tygodniu padło na bakłażan. Osoba, która wymyśliła dla niego nazwę gruszka miłosna miała chyba zbyt duży zapas lubrykantu. :-)


Archived comments:

da.killa 2006-11-19 23:36:44

O, to polecam wrzucenie bakłażanów w ratatouille, pychota.

Pióro (o napędzie jądrowym) już odłożyć czas


W wakacje zaraz po maturze siedząc przy komputerze postanowiłem zajrzeć na kanał #linuxnews. Poznałem wtedy wesołą ekipę -- zwłaszcza majakę i pkota -- która zachęciła mnie do przyłączenia się do tłumaczenia Kernel Traffic na język polski.

Tłumaczyliśmy je z uporem przez kilka lat, czasami męcząc się niemiłosiernie, częściej nieźle się bawiąc. Przy żadnym innym projekcie nie zdarzyło mi się wrocić z sylwestrowej popijawy o 8 rano i siedzieć do 10, aby razem z shastą wydać kolejny numer :)

Treść KT była jednym ze źródeł stałego kącika z informacjami o jądrze, pisanego przez Majakę, a publikowanego przez miesięcznik Linux+. Fajnie było poprzypominać sobie niektóre numery KT, czytając artykuły Majaki i wyłapując zdania bardzo podobne do pisanych przez siebie kilkanaście tygodni wcześniej.

Znajmość z IRCa i wspólne tłumaczenia miały wpływ na to, że w końcu przejąłem rubrykę Jądro Linux od Mai. Najpierw trzy edycje napisaliśmy wspólnie, dwa lata temu w grudniu na górze strony w L+ pojawiło się moje nazwisko. I regularnie co miesiąc dalej się tam pojawia.

Ale już niedługo. Praca z uczelnią zabierają mi coraz więcej czasu, pisanie dyplomu też ma swoje wymagania. Dlatego kończę prowadzenie tej rubryki. W związku z tym przestanę również czytać LKML.

Pisanie newsów jądrowych zazwyczaj było dla mnie dobrą zabawą. Lubię przekazywać informacje o nowinkach. Cieszę się, gdy mogę kogoś z czegoś podszkolić. Wynajdywanie i wskazywanie perełek programistycznych sprawia mi niezłą satysfakcję. Ale tworzenie artykułów zaczęło się dla mnie stawać mordęgą. Ciężko jest zmusić się do kreatywnego myślenia, gdy na głowie dwa projektu, deadline na odesłanie artykułu jutro, a jądro linuksa znajduje się na ostatnim etapie przed wydaniem -- czyli przez ostatnie półtora miesiąca nie było w zasadzie żadnych ciekawych łatek i nie ma o czym pisać. Nie widzę sensu w męczeniu ludzi: siebie pisaniem, a Czytelników czytaniem kiepskiej jakości artykułu tworzonego na siłę.

Rubryka nie zniknie z L+. Przekazałem ją lremowi, który oprócz trzech imion ma sporo zapału do pisania. I jest na przeciwnym końcu studiów niż ja ;).


Archived comments:

jack 2006-11-15 09:28:53

Mam nadzieję, że to jest wstępniak do kolejnego numeru KT.

majaka 2006-11-15 18:16:37

Cienias... Tylko dwa lata wytrzymał :P
Ja przez te dwa lata nie przeczytałam chyba ani jednego postu z LKML, przestałam zaglądać na KernelTrap i LWN. Life goes on, po trzech latach comiesięcznej męki już naprawdę nie mogłam...

kuki 2006-11-16 10:56:37

pozdro panie zdzichu :] ja tez jestem na przeciwnym biegunie EiTu :] ehhh

lRem 2006-11-16 20:25:08

Chciałbym wrócić do czasów kiedy tylko po 2 projekty na raz miałem ;)

Ale za newsy kernelowe biorę się z optymizmem. Ciekawe ile wytrzymam...

Carstein 2006-11-21 12:45:12

Hej, kiedyś chyba jeden z wami tłumaczyłem na pingwinariach ...

cOyOte 2006-11-23 20:35:28

Kernel news był dla mnie jednym z 2 najlepszych działów w L+. L+ już nie kupuję bo jakieś 24 złote za max 10 ciekawych stron to za dużo.

zdzichu 2006-11-23 20:38:41

Dzięki Coyote, miło coś takiego usłyszeć :)

Tłumacze-magicy


Na TVP2 leci właśnie pierwszy odcinek sitcomu The IT Crowd. Tylko polscy tłumacze mogli przełożyć tytuł jako Technicy-magicy. Łapki opadają...


Archived comments:

Piotr Konieczny 2006-11-11 22:17:32

Na Szklaną pułapkę!

japhy 2006-11-11 22:20:27

I tak nie przebiją Fight Clubu i Fear&Loathing in Las Vegas (przepraszam, polskie tytuły mi nie przejdą przez klawiaturę...)

sharnik 2006-11-11 22:28:52

Łapki to odpadają dopiero jak się usłyszy jak tłumaczą dialogi. Określenie "jewellery guy" pod adresem B.A. Barracusa przetłumaczyli jako "jubiler". W porównaniu do takich wpadek to tytuł jest jeszcze niezły..

Miedziany kulek 2006-11-11 22:38:59

Ciesze sie, ze widzialem to w oryginale, bo po takim tytule pewnie nie zwrocilbym na to uwagi.

rash 2006-11-11 22:40:35

IT Crowd rulez.

GOTH! :)

Patryk 2006-11-11 23:09:33

ja tam wolałbym wersję z napisami
bo i tak nic nie odda dowcipow ktorych nawet najlepszy tłumacz nie byłby w stanie przełożyć...

ten serial jest taki życiowy...

rzyjontko 2006-11-11 23:23:57

Kiedyś telewizja państwowa puszczała film p.t. "Spanking the Monkey" przetłumaczonym na polski jako "Rozterki młodego Johna" (czy coś w ten deseń).

tuzi 2006-11-12 17:54:12

Mnie już łapki dawno opadły (mniej więcej w tej samej chwili, w której zobaczyłem rodzime "tłumaczenie" tytułu "Dirty dancing"). Jak zobaczyłem "Techników magików" w programie to już się tylko lekko pod nosem uśmiechnąłem (zwłaszcza że już te 6 odcinków obejrzane) ;)

pędzik!!!!! 2006-11-28 15:25:20

gowno , gowno ,totalne szajs chuj chuj!!!!!!!!!!!!!!!

KVM: wirtualizacja w kategorii lekkiej


Wirtualizacja realizuje się generalnie na trzy sposoby:

  • Kontenery, czyli jedno jądro zapewnia kilka oddzielnych przestrzeni użytkownika. Do takiego rozwiązania zaliczają się solarisowe Zony, linuksowy OpenVZ i VServer, który podoba się Dosiowi
  • parawirtualizacja w rodzaju Xen, rozdzielne są dodatkowo jądra, ale wymaga to modyfikacji systemu operacyjnego
  • pełna wirtualizacja czyli znany VMware. Emuluje niemal całość sprzętu, nie wymaga modyfikacja systemu operacyjnego.
Do listy można jeszcze dopisać QEMU, jako ostatni punkt. Nie będę się jednak nad nim rozwodził, jak również nie będę opisywał wad i zalet pozostałych rozwiązań.

Moda na wirtualizację jest tak silna, że popularne procesory x86 i amd64 dorobiły się specjalnych rozkazów wspierających ją. Od strony Intela jest to VT-x (Virtualization Technology, nazwa kodowa Vanderpool), AMD zaś ma SVM (Secure Virtual Machine, zwana też Pacifica). Dostępne są w procesorach Core Duo, Opteron rev. F i wyższych. Oczywiście IBM ma wirtualizację od 30 lat, hypervisor obecny jest też w procesorach UltraSPARC i Cell Broadband Engine.

Problem z parawirtualizacją polega na tym, że wspomnianego zarządcę trzeba napisać, wyposażyć go w miarę sprawny scheduler i jeszcze jakoś zwirtualizować urządzenia I/O. Ale po co wynajdywać koło od nowa? Tak się składa, że bardzo blisko mamy dostępny całkiem sensowny proces szeregujący. Jest w jądrze Linuksa. Więc może zwykłe jądro wykorzystać jako hypervisora?

Jak pomyśleli, tak też zrobili programiści od Kernel Virtual Machine. Zastosowanie sprzętowych rozszerzeń wirtualizacji pzowoliło na znaczne uproszczenie modyfikacji jądra. Do emulacji urządzeń I/O użyli istniejącego już rozwiązania - QEMU, z niewielką łatką wyłączającą emulację CPU (bo przecież jest fizyczne do wykorzystania).

Efektem jest całkiem sprawnie działająca wirtualizacja. Każda uruchomiona maszyna wirtualna jest po prostu jednym z procesów działających w systemie. Wątki w obrębie tego procesu reprezentują wirtualne CPU. Czyli zarządzanie zasobami realizuję się poprzez zmiany priorytetu standardowymi narzędziami.

Maszyny mogą być uruchamiane przez zwykłych użytkowników -- dostępem do rzeczywistego sprzętu zarządza się przez odpowiednie uprawnienia w /dev/*.

Oczywiście zaletą użycia rozszerzeń wirtualizacyjnych jest możliwość uruchamiania niezmodyfikowanych systemów operacyjnych. Tak, pod kvm można uruchomić sobie MS Windows, również 64-bitowe. Rozwiązanie proponowane przez autorów KVM jest bardzo ciekawe i zostało zaproponowane do włączenia do jądra, co też pewnie niedługo się stanie.

Niestety, w tej chwili nie mogę podzielić się wrażeniami z ,,pierwszej ręki'', ponieważ debile z Lenovo postanowili zablokować wirtualizację w moim laptopie.


Archived comments:

sziwan 2006-11-08 10:36:22

Xen 3.0 na wspierającym sprzęcie (Intel z VT-x lub AMD z SVM) potrafi uruchamiać niezmodyfikowane guest OS-y (podobno również Windows), przez co zbliża się znacznie do prawdziwej wirtualizacji (choć technicznie jest to dalej parawirtualizacja ze względu na emulowane urządzenia I/O).

bmalkow 2007-08-06 21:32:23

Też mam lenovo (co prawda tylko n100) i też coś nie mogę się doszukać VT w biosie. /proc/cpuinfo mówi, że mam 'vmx', więc czy jest włączone?

zdz 2007-08-06 23:14:59

bmalkow: tak, to wygląda na włączone.

Bring back the only demo art!


Niezawodny Costa rzucił linkiem do kompilacji Demo or Die vol. 5. Zawsze miałem sentyment do demosceny, więc kompilacje zassałem. Akurat na ten weekend przyjechałem do domu, do Bydgoszczy, więc nagrałem ją na płytkę DVD, wrzuciłem do kina domowego i ...

Jest "1995"!!! Naprawdę wyjebanie dobre demo, które poznałem dzięki dely'emu. Dokładnie esencja tego, co trzymało mnie przy komputerach w latach '90. Nigdy nie byłem koderem na tyle dobrym, żeby zrobić jakąś sensowną produkcję, ale w czasach przedinternetowych każde znalezione demko czy track w .mod traktowałem jak perełkę w kolekcji. Ah, te DOSowe playery modów.... Pamiętam jeden, z płynnym scrollem ekranu, czterema ,,oscyloskopami'' w górnej części, wyrabiający się z miksowaniem high quality na moim 486DX4. Nie pamiętam za to jak się nazywał. A szkoda, te odtwarzacze to też były małe dzieła programistycznej sztuki.

Demo or Die vol.5 natchnęło mnie ściągnięcia pozostałych kompilacji. Samo "1995" autorstwa Kewlers i MFX dostępne jest do pobrania w formacie .avi. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko większej liczby takich demek i kolekcji muzyki w klimacie podkładów flashy z http://sieni.us/.


Archived comments:

DeHa 2006-10-31 18:39:15

Ano jest to konkretny kawalek!

Jak to powiedział John Locke: I was wrong.


Dzisiaj mały slashback w związku z ostatnimi wpisami.

Moje przewidywania co do niesłuszności przewidywań, jakoby AMD miało integrować układ graficznym w CPU, okazały się niesłuszne. W przyszłości możemy się spodziewać AMD Fusion. Pomysł integracji mostka północnego, czyli kontrolera pamięci, z procesorem okazał się strzałem w dziesiątkę. Czy kolejna integracja rdzenia graficznego Radeon przyniesie podobne korzyści? Czy może przekroczona zostanie jakaś granica sensownego skomplikowania układu i będzie miała miejsce zapaść?

Opisywana tydzień temu wyrwa w Viście (bo przecież nie dziurka) została przez Microsoft załatana w najłatwiejszy sposób. I jak p. Asia pisze w swoim blogu -- w najgorszy możliwy. Cześć programów może przestać działać. A jeśli przestanie, to producenci tego softu mogą zrobić własny sterownik, którego jedynym zadaniem będzie pozwolenie na bezpośredni dostęp do dysku. I jak tylko uzyskają podpis na swój sterownik, może on stać się furtką do paging exploit.

I przy okazji, jeszcze wracając do AMD. Bastion Intela, czyli producent komputerów Dell zaczął w tym tygodniu sprzedawać swoje serwery w wersji z... Opteronami. Oczywiście nowymi, 22xx i 82xx. Na razie są tylko dwie pozycje: lowendowy PowerEdge SC1435 i highendowy PowerEdge 6950. Co ciekawe, nie różnią się od intelowych odpowiedników ani wyglądem, ani sposobem oznaczania, ani peryferiami.

Do projektu wykład gratis


W kuchni naszego wspólnego mieszkania mignęła mi ramka z intrygującym fragmentem artykułu we Wprost. Ponieważ niosłem sobie właśnie herbatę do pokoju i nie chciało mi się zatrzymywać ani wracać, skorzystałem z Mocy Google i sensownej politycki tygodnika. I oto jest: Polskie uczelnie najlepiej kształcą na kierunku bezrobocie.

Artykuł jest generalnie o tym, że w Polsce studenci studiują, zamiast pracować. Bo uczelnie im przeszkadzają. Z wyjątkiem trzech: tylko SGH, wydział prawa na Uniwersytecie Warszawskim oraz elektronika na Politechnice Warszawskiej traktują studentów jak dorosłych ludzi, pozwalając im swobodnie kształtować swój grafik zajęć - oczekują jedynie zebrania wymaganej liczby wpisów w indeksie na koniec studiów..

Ale na moim wydziale też myślą o pracujących studentach. Z tego co powiedział nam jeden wykładowca, od bieżącego roku obowiązuje nowa zasada przy układaniu planu zajęć. Jeśli danego dnia są zajęcia projektowe, to muszą wystąpić również laborki/wykłady/seminarki. Dzieje się tak dlatego, że projekt zazwyczaj ogranicza się do jednego spotkania na początku semestru i drugiego przed sesją. Pozostałe ok. 13 spotkań nie odbywa się. A na laborki chodzić trzeba, na seminarki też, nawet niektórych wykładach sprawdzana jest obecność (za co są jakieś bonusy). Nowy przepis zabezpiecza więc przed sytuacją, w której student mając danego dnia tylko zajęcia projektowe miałby ten dzień de facto dniem wolnym od zajęć. I mógłby go wykorzystać na jakąś, nie daj $DEITY, pracę.

Moja obecna praca jest świetna. Daje mi sporą satysfakcję, jest ciekawa i mogę ją elastycznie wpasować w czas wolny zostawiany przez WETI. A jej największą zaletą jest to, że zaczyna się o dziewiątej i kończy o 17. A Politechnice poświęcać muszę od czasu do czasu cały wieczór - na zrobienie jakiegoś projektu, opracowanie seminarki, przygotowanie do laborki itp.

Oświecenie


Niedawno zmigrowałem część filesystemów na swojej workstacji z reiserfs3 na ext3. Dzisiaj patrząc na ładowanie jednego z maildirów i słuchając pracy dysków doznałem oświecenia.

Chodzi o problem z szybkością, a raczej jej brakiem. Załadowanie maildira z siedmioma tysiącami maili na reiserfs3 trwało niemal pół minuty. Sprawdzanie bilioteki, wykonywane przez Quodlibet na starcie trwa ponad minutę, choć u pimana, głównego dewelopera, zajmuje to tylko parę sekund i to przy większej ilości plików. W marcu myślałem, że to dlatego, że glibc sabotuje reiserfs, wymuszając 32-krotnie większy readahed. Ale to nie dlatego.

Co takiego usłyszałem dzisiaj w dysku? W czasie ładowania maildira z reisera słychać było pracę dysków. Z ext3 ładuje się o wiele szybciej i praktycznie niesłyszalnie. Czyli nie ma seeków (nb bardzo kosztownych). I wtedy mnie olśniło -- xattrs!

W xattrs, czyli rozszerzonych atrybutach Linux przechowuje informacje o ACL (Access Control Lists). Ponieważ ACLe mają większy priorytet niż standardowe uprawnienia rwx, każdy dostęp do pliku wymaga sprawdzenia ACLi. Różnica w prędkości dostępu wynika z różnych sposóbów implementach xattrs przez reiserfs i ext3.

W ext3 xattrs przehowywane są w inodzie, dostęp do nich jest praktycznie darmowy, bo i-węzeł i tak trzeba odczytać. Natomiast z reiserfsem jest gorzej. Już dawno Hans wypiął się na wersję trzecią i kazał swoim kumplom pracować nad czwórką, a reiserfs3 uznał za przestarzałe. Obsługę m. in. xattrs dodał już Jeff Mahoney, pracownik Novella. I dodał w ten sposób, że w katalogu głównym filesystemu tworzony jest ukryty katalog .reiserfs_priv*. Przechowywane w nim pliki zawierają rozszerzone atrybuty. Dostęp do dowolnego pliku wymaga więc sprawdzenia jego obecności w dwóch katalogach (właściwy i z xattrs). Katalogi zazwyczaj znajdują się w różnych miejscach dysku, ergo, głowice latają tam i z powrotem, wydajność spada, dysk jest słyszalny.

* że faktycznie tam jest łatwo sprawdzić:
% cd /.nie_ma_takiego_katalogu
cd: no such file or directory: /.nie_ma_takiego_katalogu

% cd /.reiserfs_priv
cd: permission denied: /.reiserfs_priv


Archived comments:

smk 2006-10-20 21:31:10

Używasz do czegoś xattrs?

zdzichu 2006-10-20 21:33:26

Tak, do przechowywania ACLi różnicujących dostęp do plików wszystkim trzem użytkownikom mojej workstacji.
Dodatkowo, w obrębie ~zdzichu Beagle trzyma w xattrs czas ostatniego skanowania pliku i jego uuid.
Jakbym nie używał, to bym wyłączył. :)

wojtekka 2006-10-20 22:22:44

Też bym chętnie w końcu przeszedł na ext3, ale przeraża mnie e2fsck. Na domowej workstacji po ,,unclean shutdown'' montowanie reiserfsa trwa parę chwil, a w pracy w takiej samej sytuacji z ext3 muszę kilka minut, aż e2fsck łaskawie pozwoli mi skorzystać z komputera :-/

japhy 2006-10-21 13:36:49

wojtekka: to ja muszę mieć jakieś inne ext3 -- za ext2 faktycznie to tak wyglądało, ext3 u mnie odtwarza journal i montuje w parę sekund. E2fsck odpala się co ileś-tam montowań (bodaj dwadzieścia parę) tak na wsjakij pożarnyj, ale to można wyłączyć bodaj tune2fs (chociaż osobiście nie wyłączam -- na tyle rzadko bootuję workstację, że mi nie robi).

smk 2006-10-21 13:42:36

Jednak gdy ma się kilka tysięcy plików w jednym katalogu, to reiserfs zdecydowanie daje rady. :-)

zdzichu 2006-10-21 13:43:47

Smoku: jak się zakłada ext3 to się daje "-O dir_index" i nie ma różnicy.

smk 2006-10-21 13:47:53

O, nie wiedziałem, że ext3 ma katalogi b-tree. Dzięki za info. :-)

Azrael Nightwalker 2006-10-21 15:36:59

Mnie akurat reiserfs denerwuje przy fsck bo skanuje się dłużej niż ext3.

h. 2006-10-22 23:32:06

A co z xfs?

h. 2006-10-23 12:51:27

Apropos -O dir_index (http://www.redhat.com/archives/redhat-list/2005-July/msg00221.html) ktos to moze potwierdzic?

Hoppke 2006-10-24 08:22:56

@h.: nie potwierdzam. Z drugiej strony ten mail z listy nie należy do współczesnych, co nie?

Aha, co do XFS... nie wiem jak obecnie, ale nie tak dawno temu miał np. taką przykrą przypadłość, że po "journal recovery" wypełniał niektóre pliki na dysku zerami. I to niekoniecznie te pliki, które były ostatnio zapisywane. I developerzy nie wiedzieli "dlaczego" (u mnie z reguły zerował jakieś ukryte pliki z $HOME, jak np. historia shella).

wojtekka 2006-10-24 17:44:25

japhy: To najwyraźniej z moją workstacją jest coś nie tak. Przy najbliższej okazji sprawdzę, czy czegoś nie zepsułem w systemie.

smk 2006-10-24 19:48:08

Hoppke: Zeruje (a właściwie gubi dane o alokacjach, więc często też zaśmieca) pliki otwarte w czasie crash'u i nie sync'nięte na dysk. Dlatego najczęściej tracone są configi, historie itp.

m--s 2006-11-27 11:40:16

Ja nie wiem, czy to mit, ale z reiserfs łatwiej odzyskać pliki w sytuacjach krytycznych:

http://www.antrix.net/journal/techtalk/reiserfs_data_recovery_howto.comments
http://www.martian.org/marty/archives/000888.html

... podczas gdy na ext3 jedyną dostępną strategią o jakiej słyszałem jest kombinowanie dd / dd_rescue z grepem.

Jak dla mnie, to system może być wolniejszy, jeśli jest przy tym bezpieczniejszy. Oczywiście mogę się mylić, to są w końcu stare linki... czy ktoś coś wie?

I to by było na tyle, jeśli chodzi o bezpieczeństwo MS Vista


W wakacje głośno było o atakowaniu systemów operacyjnych przez rozszerzenia procesora służące wspieraniu wirtualizacji. Spowodowała to Asia Rutkowska, która przedstawiła swój program nazwany Blue Pill. Niebieska pigułka została ostatecznie zdeprecjonowana, jako wymagająca uprawnień administratora do załadowania i ogólnie niepraktyczna. Ale Blue Pill była tylko drugą częścią prezentacji z Blackhat Conference.

Pierwsza część była IMO ciekawsza i nikt dotąd nie zdementował jej prawdziwości. A traktuje ona o paging exploit w Viście.

Trzonem podatności Windows budowa oparta na mikrojądrze, połączona z możliwością wyswapowania nieużywanych sterowników na dysk. Pierwszym etapem ataku jest więc zajęcie jak największego obszaru pamięci, żeby na partycji/w pliku wymiany znalazły się fragmenty jądra (tak, w Windows przestrzeń jądra jest swapowalna).

Drugim etapem jest dobranie się do zapisanych na dysku stron pamięci zawierających sterownik i podmiana kodu na swój. Potem pozostaje użycie zmodyfikowanego sterownika, co spowoduje wswapowanie, wykonanie jego kodu i kaboom.

Vista (w ogólności) nie pozwala na ładowanie niepodpisanych sterowników, ale nie sprawdza ich integralności przy ładowaniu ze swapa. Ale problem jest gdzie indziej, cytując davej'a:

"Vista allows usermode app to get raw access to disk"

                   G A M E  O V E R .

Zabezpieczeń jest kilka: nieswapowanie fragmentów jądra, jeśli już trzeba swapować -- szyfrowanie danych w pliku wymiany, lub też oczywista sprawa: zabronienie nieuprzywilejowanym aplikacjom dostępu bezpośrednio do dysku. Co pewnie spowodowało by niedziałanie części programów typu programy antywirusowe, bazy danych itp.

W uniksowych problem nie występuje: raz, że jądra nie można wyswapować, dwa, że zwykły użytkownik nie może pisać po dysku jak chce. Gdyby mógł, z łatwością mogłby podmienić kod zawarty np. w module dummy.ko i wykonać go poleceniem ifconfig dummy0 up (zakładając, że jego uprawnienia zezwoliłyby na wyzwolenie autoładowania modułu).


Archived comments:

Adam Kruszewski 2006-10-23 17:18:17

Jeśli możesz mieć raw-access do dysku to po co się męczyć ze swapem jak możesz pojeździć po dowolnym pliku i ewentualnie poczekać na restart?

zdzichu 2006-10-23 20:30:10

Krytyczne rzeczy są podpisane cyfrowo. Zmienisz plik na dysku, to się nie załaduje.

trasz 2006-11-10 19:41:48

W jaki sposob z "Vista allows usermode app to get raw access to disk" wyciagnales wniosek, ze moze zrobic to uzytkownik nieuprzywilejowany?

zdzichu 2006-11-11 20:19:11

Wysnułem z wypowiedzi Davej'a.

Poproszę dwa kontenery serwerowni


Prawie rok temu, 17. listopada 2005 Cringely opisał swoją wizję mobilnego datacenter. Przewidywał, że w Google (ulubiona firma wszystkich) w kontenerze upchnie 5000 Opteronów i 3,5 petabajta przestrzeni dyskowej. Taką serwerownię będzie można w nocy zrzucić blisko jakiegoś węzła internetowego, przybliżając Google do użytkowników i zapewniając czas reakcji rzędu milisekund. I natychmiastowo reagować na zmiany zapotrzebownia.

W zeszłym tygodniu szef Suna blogował o zmierzchu tradycyjnego modelu serwerowni.

Dzisiaj, 17. października 2006 Sun ma przedstawić tajemniczy projekt Blackbox. Ale prasa już wie, co to będzie.

Źródło: news.com.com
Opteronów jest o rząd wielkości mniej. Wewnątrz ma się mieścić 250 (czyli około 10 szaf) serwerów z Niagarą (1 CPU) lub Opteronami (prawdopodobnie 2 CPU, choć Sun ma w ofercie x4600 z ośmioma dwurdzeniowymi). Wszystko chłodzone wodą i korzystające z 1,5 petabajta storage.

Czy jest sens budowania przez trzy lata datacenter za 250 milionów USD, jeśli można kupić kilka kontenerów gotowych do pracy serwerów?

UPDATE: strona Sun Blackbox jest już dostępna. Takoż kolekcja zdjęć i scenariusze deploymentu. A single Project Blackbox could accommodate 250 x64-based servers with 1000 cores.

Dzięki Dosiu za heads-up.


Archived comments:

Azrael Nightwalker 2006-10-17 21:41:27

Ech... odpalić na takim Quake'a... ;)

rozbit 2006-10-17 21:43:51

mega;D

GiM 2006-10-18 01:33:36

uach, a jest gdzieś przeciek, ile taka konserwa kosztuje?
poza tym zastanawiało mnie, ile takie coś ciągnie prądu :)

zdzichu 2006-10-18 18:40:13

Gim: jak tylko będe miał bliższe informacje, to przeciekne ;)

i0c 2006-10-19 09:14:28

Świetna sprawa. Zabawne, że rozwiązanie wydaje się dziecinnie oczywiste, gdy się chwilę zastanowić - istota geniuszu.

Adam Kruszewski 2006-10-19 15:21:15

Postanowiłem -- sprzedają mieszkanie i będę mieszkać w kontenerze! :D

skkf 2007-07-30 00:30:21

Kilka porad jak NIE należy zakładać serwerowni.

Jeśli masz zamiar stworzyć swoją nową serwerownię, mam dla Ciebie kilka wskazówek jak nie należy tego robić.

Pierwsza - dbaj o kable, jeśli nie będziesz przestrzegał tego kroku, prawdopodobnie rok później wraz z dodawaniem nowych ser[...]

AMD, ATI i inni -- czego się spodziewam w przyszłym roku


AMD w sierpniu br. zaczął sprzedawać ,,next generation'' Opterony. W tej chwili jest to lekko odświeżona linia zwykłych pierwotnych Opteronów, z obsługą pamięci DDR2. W związku z tym wprowadzono nową podstawkę. Socket F (1207) podobnie jak intelowy LGA775 przenosi nóżki z procesora do płyty głównej. Ciekawsze jednak jest to, że składa się z dwóch niesymetrycznych połówek, z różną liczbą wyprowadzeń i zapewne przeznaczonych do różnych celów. Łatwo znaleźć zdjęcia nowej podstawki. Ważna sprawa: AMD zapowiedziało, że procesory wprowadzone w przyszłym roku i następnych latach bedą również korzystać z Socket F. Tak więc płyty główne już dostępne dzisiaj są kompatybilne z czterordzeniowymi K8L.

W przyszłym roku pojawi się na rynku platforma AMD Torrenza. Opiera się na płytach wieloprocesorowych, w których zamiast części Opteronów włożone są koprocesory. Wykorzystuje ją IBM przy budowie superkomputera Roadrunner, składającego się z Opteronów i Cell jako koprocesorów. A ponieważ instaluje się je zamiast Opteronów, to koprocesory muszą mieć tę samą podstawkę -- Socket F.

AMD kupiło ATI, przejmując ich dział chipsetów i przede wszystkim kart graficznych. Pojawiły się spekulację, że za jakiś czas procesory AMD będą będa miały zintegrowane jeden lub więcej rdzeni graficznych.

Moim zdaniem Opterony pozostaną tylko CPU. Ale Torrenza pozwoli układ graficzny włożyć w miejsce kolejnego procesora. Przypuszczam, że w 2007 lub 2008 pojawi się nowa możliwość przy zakupie kart graficznych. W płycie głównej będą zintegrowane RAMDAC i wyjścia DVI/HDMI. Do dzisiaj dostępnych płyt będzie można dokupić zestandaryzowanego śledzia z wyprowadzeniami. Zamiast całej karty graficznej kupować się będzie sam układ z podstawką Socket F. VRAM znajdzie się w podstawowej pamięci komputera, a Radeon F będzie z niego korzystał samodzielnie, lub poprzez kontroler w CPU. Opterony na architekturze K8L mają bowiem o 33% więcej (4 zmiast 3) łączy HyperTransport, które mogą być wykorzystane przez układ graficzny. Dla wymagających opracowano też złącze HTX, umożliwiające wyprowadzenie HT na zewnętrzną kartę.

ZTCW, podobną architekturę z bezporśrednim dostępem chipa graficznego do pamięci ma Playstation 2.
To są moje spekulację. Za rok o tej porze będzie już wiadomo, czy trafnie przewidziałem plany AMD.


Archived comments:

rash 2006-10-15 13:36:56

A gdzie w tym wszystkim AM3?

zdzichu 2006-10-15 14:19:14

Gdzieś na desktopach. Czyli nudy.

rash 2006-10-15 14:20:06

AFAIR K8L będzie na AM3.

zdzichu 2006-10-15 14:22:54

Również. Tak samo jak K8 jest na 754/939/AM2 (zabawki) i 940/Socket F (stacje robocze/serwery), tak K8L będzie na Socket F oraz (po wykastrowaniu) na AM2/AM3.

Amd 2007-03-01 00:21:21

Amd

Some portions of this article sounds interesting. May be you have some links where I could read more about this topic?

Ewolucja to banialuki


Wysoki Romek znowu znowu wymyśla bzdury, żeby tylko o jego partii było głośno w mediach. Bo nie ważne, czy mówią dobrze, czy źle -- ważne, żeby mówili. A jak się ma poparcie na poziomie 15‰ (ponoć dawka śmiertelna) to robić szum trzeba, albo rozdając matury albo anulując ewolucję.

Bo przecież ewolucji nie było! Wszyscy powinniśmy sobie przypomnieć skąd się wziął nasz świat i my. Stworzył go Latający Potwór Spaghetti. Na początku były góry, drzewa i karzeł. Potem nasz Stwórca, niewidzialny i niewykrywalny, wpływał na wydarzenia swoją Makaronową Macką. Od stworzenia świata do dzisiaj, Stwórca umieścił w świecie wiele ,,dowodów'' rzekomo świadczących o ewolucji. Po co? Niezbadane są wyroki boskie.


http://www.venganza.org/

Czekamy więc na wprowadzenie do szkół prawdy. W Stanach pomysły nauczania ,,Inteligentnego Projektu'' mieli w zeszłym roku. Mieli. It means buckle your seatbelt, Dorothy, 'cause Kansas is going bye-bye.(...).


Archived comments:

Azrael Nightwalker 2006-10-14 20:06:07

I nie zapominajmy o teorii inteligentnego spadania oraz o Flat Earth Society ;)

DarkStar 2006-10-14 23:21:29

A o tym nie słyszałem jeszcze. Ale się uśmiałem! :D Chyba zmieniam wyznanie.

i0c 2006-10-16 12:18:57

Maciej, nie Romek. Trzymanie się faktów nie jest ważne, gdy się pluje po LPR? :)

zdzichu 2006-10-16 17:25:41

Faktycznie, pomyliłem Giertychów. Na swoją obronę mam wypowiedź podwładnego Romka, wiceministra Mirosława Orzechowskiego: ,,Ewolucjonizm to jedno z szeregu kłamstw, jakich uczy się w szkołach''. Jego szef pewnie też tak myśli i niedługo wypowie się publciznie :)

Nelchael 2006-11-12 16:53:20

Do wyznawców Jego Makaronowatości:
Pomóżcie w tworzeniu polskiej strony Kościoła Latającego Potwora Spaghetti! Każdy kto zna angielski jest potrzebny :) Przydałby się też ktoś znający się lepiej na projektowaniu stron. Mamy oficjalne błogosławieństwo Bobbiego Hendersona ;)

http://venganza.pl