UXowiec płakał jak projektował, maszyna iskrzyła jak tłumaczyła


Grzebiąc w appce od opaski znalazłem opcję, którą z opisem przytoczę w całości:

Śledzenie danych przechowywanych lokalnie

Utwory nagrane po otwarciu są przechowywane tylko lokalnie w aplikacji. Jeśli aplikacja zostanie usunięta, utwory zostaną utracone. Podczas synchronizowania danych do strony trzeciej, ścieżki nie będą również synchronizowane, co może spodowować nieprawidłowe dane synchronizacji.

O fajnie, pomyślałem. Opcja prywatności jakaś. Nie będą mnie śledzić nie wiadomo jakie strony trzecie.

Włączyłem.

Dwie kolejne aktywności zsynchronizowane do Stravy pojawiły się bez mapy. Ale w appce od opaski trasy na mapie są. Zacząłem szukać awarii. Internet wskazał winę powyższej opcji.

I wtedy zrozumiałem opis. Utwory, czyli tracks, czyli tak naprawdę ślady aktywności. Strava jest tu stroną trzecią, więc nie dostaje informacji o lokalizacji. Przez to Strautomator nie może dodać informacji o pogodzie czy flagi kraju. Dokładnie tak, jak to jest opisane w niedokładnym tłumaczeniu.

Wyłączyłem opcję. Kolejna aktywność w Stravie zsynchronizowała się z mapą.

062/100 of #100DaysToOffload

2 Become 1


Niedawno zakupiłem opaskę fitnes, jednym z powodów była chęć analizy tętna w czasie jazdy na rowerze. Żyjemy w hiperpołączonym świecie, więc appka od opaski po zakończonej jeździe wrzuca wyniki do Stravy i niby jest OK.

Jednakże, jednocześnie wyniki wrzuca też appka od roweru. Strava nie potrafi łączyć różnych zapisów tego samego wydarzenia. Więc przez pewien czas uczestniczyłem w jazdach grupowych: Tomasz Torcz jeździł z Tomaszem Torczem. Jeden miał tętno, drugi kadencję. Dodatkowo rower rejestrował tylko trasę w czasie jazdy, a appka od opaski również pójście w krzaki na siku albo zwiedzanie przydrożnego muzeum.

Do niedawna! Po ostatniej aktualizacji, appka od roweru potrafi połączyć się z czujnikiem tętna i przekazać te dane do Stravy. Wszystko ładnie w jednym miejscu.

/dżogstaff/2026.05.02-parametry.png

Ale nie od razu. Otóż poza podłączeniem opaski, trzeba jeszcze odklikać Profil → Konto → Śledzenie aktywności → Przechowywanie i udostępnianie danych o tętnie. Dziękujemy pan Robert Bosch za utrudnienie.

061/100 of #100DaysToOffload

Japonia + Korea 18: podsumowanie


Wooha. To był niezły wyjazd.

Nie byliśmy przekonani do Japonii. Jawiła się jako kraj niedostępny, niekomunikatywny, w którym turyści jak nie mają zdjęcia toalety, to się nie dowiedzą gdzie sikać.

Jest zupełnie inaczej. Wszystko jest opisane, również po angielsku. Na przystankach, stacjach nie brakuje wyjaśnień. W najgorszym przypadku wystarczy spojrzeć, jak podróżują localsi (czy odbijają się kartą na wejściu i wyjściu, czy tylko raz, itp.). To zrobiło na mnie największe wrażenie.

Znajomość angielskiego nie jest najwyższa, za to wszyscy sprawnie posługują się automatycznymi translatorami. I nie narzucają się (plus dla nich), ale zagadnięci odpowiedzą.

Jest ślicznie, jest czysto, chociaż na ulicach prawie nie śmietników. Wszyscy grzecznie odnoszą papierki do domów. Jest też pysznie. Ramen, owoce morza, lokalna smażenina, tempura. O tym można pisać i pisać.

Za to przeświadczenie o nowoczesności Japonii to jakaś nostalgia. Miasta wyglądają na rozwinięte, ale w ubiegłym wieku. Architektura zatrzymała się w okolicach lat '80–'90, a na Okinawie nawet '70. Nie wszędzie można płacić kartą, za to mają mnóstwo automatów… przyjmujących banknoty i liczących monety. Pewnie jeszcze faksów używają.

Mityczne tłumy ludzi są w pewnych miejscach, ale większość czasu było spokojnie.

Wygląda na to, że jeszcze tam wrócimy.

060/100 of #100DaysToOffload

Japonia + Korea 17: koniec


Zgrzyt z kierowcą Ubera, zobaczył walizki i odjechał porzucając kurs.

Bongeunsa Temple buddyjska, duża i zadbana. Pan grał na bębnie i na smoku, ale w gong już nie walnął.

Lotte Tower, punkt widokowy na pół kilometra wysokości, ale nic absolutnie nie widać (pogoda :().

Na stacji Seoul Station wszystkie schowki na bagaż zajęte, jedyna czynna przechowalnia ma ceny 4x.

Żarełko zupa a'la hot pot. Sami ugotowaliśmy, super świeżo, chrupiące warzywa.

Pałac Changgyeonggung, bardzo fajny, jak ktoś jest w stroju narodowym to wejście free.

Kroków 28,9k, 22,6km. Spaceru po Schiphol już nie liczę, chociaż w czasie podróży w tamtą stronę trafił na Stravę.

W samolocie obejrzałem "Predator: Badlands" i "Black Widow".

Wschód słońca w Amsterdamie. Lotniska są śmieszne, mieszają się ludzie w różnych strefach czasowych (lokalnie jest 5 rano, dla mnie 12 w południe).

059/100 of #100DaysToOffload

Japonia + Korea 16: welcome Seul


Zaczynamy od Pałacu i zmiany warty. Potem dzielnica z tradycyjnymi domkami, jedna na zachód, druga Bukchon Hanok. Tutaj ludzie nie w kimonach, ale w tradycyjnych strojach Hanbok. Ładne tło robią w historycznej zabudowie.

Pada, wiec dużo kawiarni po drodze odwiedzamy.

Muzeum Sztuki współczesnej meh, Kimchi Museum OK.

City Hall z super interaktywną makietą. Jak kiedyś trafię do tej gdańskiej za 3 mln PLN, to porównam. Obawiam się rozczarowania makietą u nas.

Kanał z deptakiem w centrum Cheonggyecheon – przywoływany przez aktywistów miejskich jako przykład zastąpienia wielopasmowej drogi w centrum. Owszem, ale po 50m na boki od tego kanału są dwie 4-5 pasmówki.

Market, kilogramy (dosłownie) zakupów drogeryjnych. Tax free, baby!

Żarełko w knajpie z 4 daniami (w tym jedno sezonowe, którego brakowało) ale z gwiazdką Michelin.

Kroków 25,9k, 19,6km

058/100 of #100DaysToOffload

Japonia + Korea 15: z Okinawy do Seulu


Okinawa World z jaskinią, przez którą wchodzi się do skansenu. Bardzo zagospodarowana, duże stalaktytów wycięte :(. Tak jak wczorajsza jest ciepła, ok. 20°C.

Makishi Market w Naha, bez szaleństw.

Lot do Seulu.

Bilet na pociąg do Seul Station 1020 wontonów, czyli jakieś dwa i pół PLN.

Od razu widać, że Koreańczycy to inni ludzie, bardziej zróżnicowani, w wyglądzie i ubiorze, bardziej wyluzowani, gadaja w metrze przez telefon.

Kroków 11,9k, 7,3km.

057/100 of #100DaysToOffload

Japonia 14: w czasie deszczu


Jaskinia Okinawa z własnym wifi. Sprytnie oznakowane photo spots, ale przez to wszyscy mają takie same zdjęcia.

Podwodne obserwatorium Busena Marine Park zamknięte (z powodu sztormu?), szkoda.

Zamówienia ramenu, w maszynie jak dzień wcześniej, ale potem customizacja długopisem na paragonie.

Wodospad Torodoro z ładnie zagospodarowana parkiem, włączyłem Stravę (bo squadraty!).

Zakupy, pranie, chill.

Kroków 5,4k, 4km.

056/100 of #100DaysToOffload

Japonia 13: nie popływane


Oceanarium, mniejsze niż Majorka, delfiny ok, natomiast same akwaria mogłyby być większe.

Cancelnęli nam jutrzejsze pływanie i nurkowanie, przez pogodę.

Dalsze prowadzenie samochodu, włączyłem wszystkie Lane Assist, jest ok. Wieczorem już poganiałem Japończyków zamulających na światłach. Przejeżdżając skrzyżowania na wprost wizualizuję sobie, gdzie bym pojechał jakbym skręcał. To chyba też pomaga w przestawieniu na ruch lewostronny.

Skansen Ryukyu Mura, w tym pokaz tradycyjnego śpiewu i bębenka.

Zakupy i do domu na chill. Po drodze kolacja w restauracji z automatem do zamówień. Paragonik daje się kelnerowi i przynoszą. Taka trochę nowoczesność na siłę.

Kroków 10,9k, 7,6km.

055/100 of #100DaysToOffload

Japonia 12: Kobe w drodze na Okinawę


Rano pakowanie na lot (jeszcze 2 takie będą na tej wycieczce), potem do Kobe.

Kolejką linową na górę i chill w ogrodach Herb Gardens. Można pozazdrościć mieszkańcom. Jedyny zgrzyt to kawiarnio/restauracja w połowie, część kas cash-only.

Potem Portliner, kolejka na lotnisko, która jeździ na wysokości 4 piętra, wrażenie jak rollercoaster.

Jazda samochodem: pierwszy raz kierownica po prawej, pół Okinawy przejechałem. Tylko kilka razy wycieraczki zamiast kierunkow były, nigdzie nie wjechałem pod prąd.

Kroków 15,4k, 12,6km.

054/100 of #100DaysToOffload

Japonia 11: w kimono w Kyoto


Rano historyczny pociąg z Osaki, bardzo klimatyczny. Co ciekawe normalnie jeździ na tym połączeniu, ale tylko w wekeendy (w tygodniu zwykłe składy).

Ubranie w kimona, ceremonia herbaty i chodzenie po mieście w kimonkach. Fun! Zdjęcia pod wiśniami lepsze niż ślubne.

Kawa i lokalne pancake, takie sobie i wszystko 2x droższe niż dotychczas.

Romantic train opóźniony 40 minut! Widokowo fajnie, chociaż padało, ale gadający bez przerwy maszynista i ludzie biegający od okna do okna psuli nastrój.

Ponownie Murayama Park, ale tym razem wieczorem bez ludzi. Potem świątynia Kiyomizu-dera w nocnych iluminacjach.

Kroków 23,9k, 20,5km.

053/100 of #100DaysToOffload

Japonia 10: wyższy poziom w Osace


Łażenie po Osace.

Z rana Umeda Sky Building – taras widokowy dość wysoko.

Spacer parkiem sakurowym Kema Sakuranomiya do zamku, ludzie chilluja, spokój, rzeczka.

Osaka Castle tylko z zewnątrz, tłumy ludzi, pogoda wyciągnęła ich na spacery?

Świątynia Shitennō-ji ładne i zadbane.

Wieża widokowa Hitachi Tower.

Potem po okolicznej dzielnicy. Szok po wejściu do sali z automatami. Długie rzędy maszyn do grania, huk wentylatorów jak w serwerowni. Tak wygląda współczesny matrix. Obok duży sklep Don Quixote. Sklep ze wszystkim, na każdej półce jakieś grające reklamy, hardcore. Za to przydatne mapy sklepu naklejone na podłodze.

Kroków 30,6k, 19,4km.

052/100 of #100DaysToOffload

Japonia 9: Kyoto gejszowo


Szybki wypad do Kyoto.

Zamek Nijō-jō i pałac Honmaru-goten, znane ze śpiewających podłóg. Jest to efekt tarcia gwoździ. Ładne, chociaż niewielkie.

Teatr Gejsz Gion Kōbu Kaburenjō. Ciekawe doświadczenie, dostępna audio–deskrypcja tłumacząca co widzimy. I czego nie („osoba ubrana na czarno jest niewidzialna”).

Kodai-ji temple z laskiem bambusowym i pawilonem do obserwacji odbicia księżyca w stawie. W porządku, mało ludzi.

Potem spacer do Yasaka Pagoda, dzielnica gejszowa i posiedzenie w czasie zachodu Słońca w Murayama Park.

Po powrocie do Osaki świetna kolacja w lokalnej izakaya z super świeżymi owocami morza. Miły właściciel, za zamówienia złożone po japońsku zostaliśmy docenieni i otrzymaliśmy gratisy do popróbowania.

Kroków 23,8k, 17,9km.

051/100 of #100DaysToOffload

Japonia 8: 1 kwietnia z Mario


Universal Studios Japan, głównie stanie w kolejkach. Na początek Flying Dinosaur, w moim wieku już chyba powinien uważać na serce przy takich atrakcjach. Za to po takim starcie, wszystkie kolejne już były lajtowe. Jurassic Park ride miał problem techniczny i z 30m czekania zrobiło się 1,5h. Nawet wyszli animatorzy, żeby ludzie się nie nudzili. Minionki spoko, ostrzeżenie przez gwałtownymi ruchami, migającym światłem i zapachem bananów.

Spływ Szczękami, wejście natychmiastowe przez singles line i to jest odpowiedni czas oczekiwania na atrakcję 5 minutową.

Nintendo World Mario Kart z okularami 3d, spoczko.

Mało fastfoodów, raczej nastawienie na przytrzymywanie odwiedzających w kolejkach w restauracjach.

Harry Potter gadający po japońsku w czasie lotu przez i wokół Hogwartu zajebisty.

Na rollercoaster hippogryf nie zmieściłem się! W zamian za stanie w kolejce obsługa dała mi express pass.

Ogólnie, taki park rozrywki to nie do końca moja bajka.

Kroków 24,2k, 16,3km

050/100 of #100DaysToOffload

Japonia 7: OMG Osaka


Pociągi do Osaki, Shinkansen (237km/h), przesiadką na Limited Express (tylko do 160km/h). Na grupę 4 osób biletomat wydrukował 16 kwitków i paragon.

W pociągu nadrabianie zaległości na laptopie, bo mi się nie chciało wczoraj. W ogóle nie czuć, że się jedzie. Przystanki też prawie nieodczuwalne.

W ekspresie turyści nie ogarnęli, że miejsca na walizki przy drzwiach przynależą do skrajnych siedzeń i konduktor wyjebał im bagaże na korytarz. Tam sobie leżały przez resztę podróży.

Osaka, niestety są te dzikie japońskie tłumy.

Świątynia Namba Yasaka Jinka z brzydką rzeźbą, potem sushi na taśmie takie sobie.

Handlowa uliczka Shinsaibashi-suji hardcore, się zaopatrzyliśmy się w merch z Uniqolo.

Potem własnoręczny grill z wagyu, z dodatkową Kainomi do nażarcia (380 PLN na 4 osoby, jak za darmo).

Kroków 17,6k, 12,5km.

049/100 of #100DaysToOffload

Japonia 6: jeszcze więcej Kanazawy


Ninja temple bardzo ciekawe, muzeum lalek też.

Omicho market, szybki szaszłyk z 🐙, zrobiliśmy sobie pieczątkę z nazwiskiem zapisanym fonetycznie. Jechaliśmy GOTaxi z koronkowymi obrusami na siedzeniach.

Warsztaty złocenia, zrobiliśmy talerzyki i pałeczki, będą na pamiątkę.

Muzeum Geiko z zieloną herbatą w zacisznym miejscu.

Spacerek po dzielnicy Gejsz, zakupy w Hands i podobnych sieciówkach, mięsiwa w tempurze ma kolacje, bo zamknęli nam sushi jeżdżące na taśmie.

Onsen przed ostatnią nocą tutaj.

Kroków 14.4k, 10.6km.

048/100 of #100DaysToOffload

Japonia 5: więcej Kanazawy


Ogrody Kenrokuen, cały dzień możnaby na chillu spędzić.

Muzeum rzemiosła, fajnie pokazane etapy np. farbowania tkanin.

Zamek odbudowany w części i dalej w budowie. Łatwo się palił do tej pory.

Świątynia Oyama. Na lunch okonomiyaki – własnoręcznie smażone.

Potem samurajskie domy i ogrody, lody ze słodkim sosem sojowym.

Warsztaty kulinarne, prowadzący miał fajny zestaw do tłumaczenia symultanicznego. Rzeczy wyszły nam pyszne.

Szybkie zakupy w wielkiej trójce (7-11, Lawson, Family Mart) i onsen na koniec dnia.

Kroków 17k, 12km.

047/100 of #100DaysToOffload

Japonia 4: przez Nagano do Kanazawy


Pociąg do Nagano, tam walizki do schowka i zwiedzamy.

Autobus: jasna obsługa z kartą Suica; kierowca upewnia się, że wiemy gdzie wysiąść.

Muzeum olimpijskie z przejsciem przez targi motoryzacyjne. W samym muzeum biednie, ale akcenty polskie były.

Spacer przez deptak do świątyni Zenkoji i z powrotem na stację.

Konfuzja, bramki nas nie wpuszczają. Rozmowa z obsługą przez translator. Źle kupiliśmy bilety na Shikansena, data pomylona z kolejnym przejazdem. Zwrot biletów, kupno nowych, ostatecznie jedziemy pół godziny później i odpowiednik 32PLN potrącony za zwrot biletów (kosztujących ~880 PLN, więc spoko przelicznik).

Pociąg do Kanezawy.

Tam zadziwiająco głośno. Tłoczniej niż w dotychczasowych miastach i do tego trąbią, a w autobusach nie działają uniwersalne karty prepaidowe IC. Ale można się fizyczną kredytówką odbić na czytniku. Chodniki krzywe, malunki na jezdniach wytarte.

Zobaczyliśmy ładnie podświelony ciąg bram Tori i lightshow w parku zamkowym.

Wyżerka w restauracji z owocami morza.

Kroków 20k, 14,2km.

046/100 of #100DaysToOffload

Japonia 3: na sportowo


Hike na górę do zamku Arato, grał w kilku filmach.

Potem rowerki na Chikaraishi Course. Częściowo piękną rowerostradą wzdłuż rzeki Chikuma (Shinano).

Między aktywnościami onsen :) W tym wieczorny prywatny na zewnątrz. Dojście do niego w dostarczonych klapkach. Plot-twist: klapki to japonki.

Dziwnie się patrzy na zapisy tras pokrywające się dokładnie z drogami. Życie w Gdańsku, gdzie od lat GPS jest zakłócany przez ruskich, odzwyczaiło mnie od tej oczywistości.

W końcu dzień bez deszczu.

Kroków 15k, 20,9km.

045/100 of #100DaysToOffload

Japonia 2: z Tokio do onsenu


Teamlab borderless. Fascynujące. Lustrzana sala z kulami robi źle w błędnik.

Świątynia z bramami Tori. Lokalny ramen Kamunabe, zero napisów po angielsku. Google Translate działa bez problemu.

Stara dzielnica z klimatem, cmentarz, park Ueno z wisienkami (słabo, wczoraj było lepiej). Nawet przy festynowych stoiskach z fast-foodem wyznaczone miejsce ustawiania się kolejki.

Świątynia Sensō-ji najbardziej turystyczna jak może być. Tu więcej ludzi.

Shinkansen (220 km/h), potem lokalny pociąg i jesteśmy w Chikuma w ryokanie, tradycyjnym hotelu. Przesuwane drzwi, chodzenie w szlafroku, spanie na podłodze.

Kluski soba i onsen wieczorkiem petarda. Zwłaszcza, że onsen zasilany naturalnymi gorącymi źródłami z minerałami.

Kroków 22,8k, 15.2km.

Deszcz.

044/100 of #100DaysToOffload

Japonia 1: pierwsze wrażenia z Tokio


Śniadanko ma targu, świeże rzeczy w tempurze mniam mnia.

Świątynia między wieżowcami, park z wiśniami (chyba wstrzeliliśmy się na kwitnienie), sklepy w Parco, Shibuya crossing z kilku punktów widokowych i ramen na kolację.

Bilet 48h na metro świetna rzecz, jak już się udało go kupić. Zbiorkom wygląda na ogarnialny. Numerowane stacje mega ułatwiają orientację bez konieczności zapamiętywania nazw. Wszystko opisane po angielsku, czytelne symbole, wyznaczanie miejsc na ustawianie się kolejek.

Od południa deszcz. Ogólnie bez spodziewanych tłumów, ruch na ulicach spokojny i cichy (elektryki i hybrydy). Ludzie nienahalni. Miło!

Kroków 25,2k, 17,5km.

043/100 of #100DaysToOffload