Japonia 3: na sportowo


Hike na górę do zamku Arato, grał w kilku filmach.

Potem rowerki na Chikaraishi Course. Częściowo piękną rowerostradą wzdłuż rzeki Chikuma (Shinano).

Między aktywnościami onsen :) W tym wieczorny prywatny na zewnątrz. Dojście do niego w dostarczony klapkach. Plot-twist: klapki to japonki.

Dziwnie się patrzy na zapisy tras pokrywające się z drogami. Życie w Gdańsku, gdzie od lat GPS jest zakłócany przez ruskich, odzwyczaiło mnie od tej oczywistości.

W końcu dzień bez deszczu.

Kroków 15k, 20,9km.

045/100 of #100DaysToOffload

Japonia 2: z Tokio do onsenu


Teamlab borderless. Fascynujące. Lustrzana sala z kulami robi źle w błędnik.

Świątynia z bramami Tori. Lokalny ramen Kamunabe, zero napisów po angielsku. Google Translate działa bez problemu.

Stara dzielnica z klimatem, cmentarz, park Ueno z wisienkami (słabo, wczoraj było lepiej). Nawet przy festynowych stoiskach z fast-foodem wyznaczone miejsce ustawiania się kolejki.

Świątynia Sensō-ji najbardziej turystyczna jak może być. Tu więcej ludzi.

Shinkansen (220 km/h), potem lokalny pociąg i jesteśmy w Chikuma w ryokanie, tradycyjnym hotelu. Przesuwane drzwi, chodzenie w szlafroku, spanie na podłodze.

Kluski soba i onsen wieczorkiem petarda. Zwłaszcza, że onsen zasilany naturalnymi gorącymi źródłami z minerałami.

Kroków 22,8k, 15.2km.

Deszcz.

044/100 of #100DaysToOffload

Japonia 1: pierwsze wrażenia z Tokio


Śniadanko ma targu, świeże rzeczy w tempurze mniam mnia.

Świątynia między wieżowcami, park z wiśniami (chyba wstrzeliliśmy się na kwitnienie), sklepy w Parco, Shibuya crossing z kilku punktów widokowych i ramen na kolację.

Bilet 48h na metro świetna rzecz, jak już się udało go kupić. Zbiorkom wygląda na ogarnialny. Numerowane stacje mega ułatwiają orientację bez konieczności zapamiętywania nazw. Wszystko opisane po angielsku, czytelne symbole, wyznaczanie miejsc na ustawianie się kolejek.

Od południa deszcz. Ogólnie bez spodziewanych tłumów, ruch na ulicach spokojny i cichy (elektryki i hybrydy). Ludzie nienahalni. Miło!

Kroków 25,2k, 17,5km.

043/100 of #100DaysToOffload

Japonia 0: wylot albo i nie


Na lotnisko wygodny dojazd autobusem 120. Byliśmy wcześniej, usiedliśmy pod bramką i chwilę potem przyszła informacja o odwołaniu lotu do Amsterdamu. Niezły początek. Powrót do hali odpraw, próba znalezienia nowego połączenia. „Państwo odprawiali się na lot o 14:25, odwołany jest ten o 11:55”. Uff? Drugie przejście przez security.

Śmiesznie z tymi samolotami. Dzień wcześniej mijaliśmy na autostradzie zaparkowaną awionetkę.

Popołudniowe lotnisko Amsterdam Schiphol duże i ciche, ale myszy biegają.

W czasie lotu do Seulu obejrzałem ”Mickey 17” i poszedłem spać.

Pneumatyczne drzwi pociągu w Tokyo wzdychały, jakby same miały za sobą ponad dobę w podróży.

042/100 of #100DaysToOffload

Rower oddany


Odkąd mamy nowe rowery, stare zbierały kurz w rowerowni. No more!

Założyciele akcji Rowerowa Zrzutka właśnie zabrali naszą Barracudę i Bouldera, aby dać im nowe życie. Na pewno sprawią jeszcze komuś radość. Są w dobrym stanie, choć wiekowe; z jednego zdjęliśmy dzisiaj bilet kolejowy z 1998 roku (sentyment!).

041/100 of #100DaysToOffload

TOTEM Prolog


Zrobiliśmy coś nowego i zabawiliśmy się w orientację z użyciem roweru. Skorzystaliśmy z pierwszego otwartego treningu Projektu TOTEM.

Jak na pierwszy raz chyba nieźle. Odwiedziliśmy 11 z 20 punktów. Szukanie ostatniego przypłaciliśmy przekroczeniem czasu o ponad 8 minut (z dozwolonych 3 godzin). Ale nie byliśmy ostatni w klasyfikacji!

Straciliśmy czas na wymianę dętki, w środku lasu pośród latających w powietrzu jeszcze jesiennych liści. Sprawdziłem się, po szkoleniu i zakupie odpowiednich narzędzi, zmiana dętki zajęła mi w terenie pół godziny.

Wnioski na przyszłość. Nabędziemy jakiś mapnik rowerowy: jest to panel na kierownicę trzymający mapę. Łatwiej się jeździ kiedy do nawigacji nie trzeba się zatrzymywać i wyciągać mapy z torby.

Patrzenie na warstwice jest kluczowe. W nawigacji pieszej podejście pod stromą górę nie jest problemem. Z rowerem często szybciej jest objechać dookoła i dostać się do punktu po łagodniejszym przewyższeniu. A że TPK jest górzyste, a my mamy nawyki piesze, to na koniec byliśmy naprawdę wypruci.

Mimo przejechania tylko 22km i 420m przewyższeń, podprowadzanie naszych dość ciężkich elektryków dało w kość. Pierwszy raz widziałem, żeby opaska pokazała mi żywotność na poziomie 5%!

Żałuję, że po dojechaniu na metę od razu zwinęliśmy się do domu (to zmęczenie!). Warto chyba było zostać i porozmawiać z praktykami jak oni podeszli to tej trasy.

Szkoda też że imprezy typu Harpagan nie mają osobnej kategorii dla ebików i kategorycznie zabraniają startu ze wspomaganiem.

040/100 of #100DaysToOffload

Japonia -16: rakiety wciąż latają


Azja nas chyba nie chce. Nasz pierwszy wyjazd do Wietnamu skończył tuż przed pojechaniem na lotnisko – COVID-19 zamknął najpierw przestrzeń powietrzną, potem cały świat na kilka tygodni. Dopiero drugi wyjazd po czerech latach był pełnym sukcesem.

Za 2 tygodnie zaczynamy urlop w Japonii, a tu znowu problem z lotami. Iran postanowił ostrzelać sąsiadów, więc przesiadka w Doha przestała być możliwa. Nasz przewoźnik Quatar trochę leci w kulki. Codziennie aktualizują informację, że na razie nie latają. Konkurencyjny Emirates zachował się lepiej, od razu umożliwiając zwrot jeśli ktoś ma bilety na termin do końca marca.

Po pewnych poszukiwaniach kupiliśmy inne bilety. Rozważaliśmy AirChina, ale anecdata o problemach z biletami, loty nad Rosją i konieczność zdobycia zgody w pracy na pobyt w adversarial country to same minusy. Wybraliśmy więc KLM. Ceny oczywiście 2x wyższe, wszyscy żerują na sytuacji. W dalszym ciągu liczę na pełny zwrot od Katarczyków. Z plusów to zostaniemy dłużej w Seulu.

Nb. czemu większość stron linii lotnicznych jest tak niewygodna albo ledwo działa? Albo mają dziwne polityki, np. Ryanair potrafił tylko zwrócić niejasny błąd, jeśli na adresie IP klienta działał kiedyś transportowy węzeł Tora (nie wyjściowy!).

Geopolityka co jakiś czas kopie mnie w dupę. Parę lat temu, w dniu w którym miałem zaplanowane kupić waluty na spłatę kredytu, pan Putin postanowił rozpocząć wojnę w Ukrainie. Oczywiście kursy wymiany w stosunku do polskiego złotego poszybowały w górę niczym Su-27.

039/100 of #100DaysToOffload

To ja, Tuya


Wymieniałem ostatnio jeden ze smart–włączników, po kilku latach przestał nadawać wifi. Niestety zdarza się tak. Nawet Shelly mają problemy z kondensatorami, niefortunnie objawiające się lata po gwarancji. Nie podejrzewam producenta o złą wolę, po prostu nie da się przetestować produktu przez tak długi czas.

Moja instalacja w całości działa na wydzielonej sieci WiFi. Dlatego, że tak: a) łatwiej, nie potrzebuję kolejnego interfejsu sieciowego; b) większość sprzętu działa tylko na 2.4GHz albo nie szybciej niż 802.11n (Wi-Fi 4); c) ‘S’ in IoT stands for ‘Security’. Niemniej niedługo może będę musiał wprowadzić nową warstwę (ZigBee? Matter?), żeby bardziej kontrolować głowice na kaloryferach – Danfoss Eco (wersja niesieciowa/nie BT) dostaje ode mnie złotą 💩 za trudność obsługi interfejsu.

Mój główny sprzęt do zarządzania zasilaniem to:

  • Sonoffy: Basic, Dual, Touch, oraz klony Wemos D1 Mini; wgrany firmware ESPEasy

    Sonoff jest wygodny, bo ma wbudowany zasilacz. Dosyć przyjemny w lutowaniu, zazwyczaj też dostępny jest GPIO. Umożliwia to np. dodanie czujnika wilgotności.

    D1 mini mają postać miniaturowej płytki. Dostępne dużo więcej GPIO i można upchać w ciasnych miejscach, jak odświeżacz. Minusem jest potrzeba zewnętrznego zasilania; można dostarczyć przez USB albo wlutować mały przetwornik 230V na 3.3V lub 5V.

    Konfiguruję je do komunikacji przez MQTT. Ewentualnie stan GPIO można też zmieniać przez HTTP, jeśli zachodzi potrzeba zrobienia czegoś na szybciocha.

  • Shelly różne odmiany mini oraz jedno z samym pomiarem zużycia schowane w listwie zasilającej

    Jak już pisałem, są cute. Oryginalne oprogramowanie jest dla mnie bardziej niż odpowiadające. W zasadzie bezproblemowe. Jedno mi padło prawdopodobnie z uwagi na wspomniane kondensatory.

    Dziwnie się zachowują przy aktywowaniu oszczędzania energii – tracą łączność, przez co reagują na polecenia z kilkuminutowym lagiem. No to nie oszczędzamy. Poza tym spoko i bez problemu z MQTT – kontrola jak i przesyłanie stanu.

  • Tuya smart wtyczki

    Pierwsze sprzęty z raportowaniem zużycia mocy – dlatego kupione. Obsługa jest partyzancka. Trzeba podłączyć je do chińskiej chmury, skąd za pomocą tinytuya wyciąga się klucz urządzenia i potem można je sterować lokalnie. W tym celu napisałem kilka linijek w Pythonie jako glue code. Z tego co mi mignęło, to w nowszych niż moja wersjach OpenHAB jest już zintegrowana obsługa.

    Jedyną zaletą jest cena. Ostatnio za dopuszkowy włącznik z obsługą przycisku zapłaciłem 17 PLN. No i może dostępność niedużych zintegrowanych wtyczko–gniazdek.

Ciekawostka oryginalnego firmware: moja Aleksa wykrywa niektóre z urządzeń i pozwala nimi bezpośrednio sterować. Nie korzystam z tego. Aleksiejowi daję dostęp poprzez ha-bridge. Centrum mojej sprytnej chałupki jest OpenHAB i to on jest źródłem prawdy o stanie domu.

038/100 of #100DaysToOffload

Oddech wiosny


Ten tydzień był wyjątkowy, dodatnie temperatury nadrobiły to, co miasto położyło. Bo Miasto Gdańsk w sezonie 2025/2026 totalnie zawaliło odśnieżanie chodników i ścieżek rowerowych. Od opadów śniegu w styczniu było coraz gorzej, po drodze marznący deszcz zamienił trakty w lodowe odcinki specjalne. Wystarczy dodać, że pojawiły się nieironiczne rady zakupu raczków, aby umożliwić poruszanie się.

Przez powyższe drogę do biura pokonywałem samochodem. I mnie to męczyło. Korki, nieprzewidywalne czasy przejazdu i dyskomfort wynikający z konieczności poruszania się najgorszym rodzajem pojazdu do miasta.

Za to w piątek, jak Słońce osuszyło DDRy i roztopiło część zasp… mordka pod kominem cieszyła mi się w obie strony, gdyż jechałem w końcu hulajnogą. Prognoza pogody mówi, że tak będzie cały przyszły tydzień.

Wczoraj nawet małżonka zabrała się ze mną na rower, chociaż zaplanowana trasa była kiepska (za to odwiedzająca brakujące squadraty). Fajnie było w końcu pokręcić po blisko dwumiesięcznej przerwie. Tęsknotę realizowałem planując przyszłe trasy w Komoocie. To będzie niezły 🚴🏻 rok.

037/100 of #100DaysToOffload

Pyszny markoviec dla botów


Ostatnio pokazywałem Anubisa, a dzisiaj wrzuciłem na domowego kubernetesa podobny program – Iocaine. To oparty na łańcuchach markowa generator polinkowanych stron wypełnionych bezsensowną treścią.

W zamierzeniu współpracuje z odwrotnym proxy HTTPS. Zwykłe przeglądarki odsyła na właściwą stronę. Natomiast botom serwuje labirynt, aby zaśmiecić wyniki ich crawlowania. Oczywiście tylko tym, które olewają robots.txt zakazujące zapuszczania się w niektóre ścieżki.

Osobiście (chyba?) nie jestem dotknięty problemem uporczywego skanowania, więc konfigurację zrobiłem na szybko, niezupełnie tak jak przewidział autor. Jako źródło treści zapodałem Pana Tadeusza i Free as in Freedom, biografię Richarda Stallmana. Efekt można podejrzeć udając bota, np.

curl --user-agent Perplexity https://pipebreaker.pl/links

Z dziwnostek, kod źródłowy wygląda jakby nazewnictwo dobierał nahormonowany nastolatek 🤨

036/100 of #100DaysToOffload

Astrologowie ogłaszają rok nieobecności, populacja radnych zmniejsza się


W ostatnich latach działała w Gdańsku Komisja do spraw Reformy Rad Dzielnic. Efekt był mizerny, żadna reforma nie nastąpiła, poczyniono tylko kilka zmian kosmetycznych w statutach dzielnic. Jedną z nich było dopisanie w §80 kolejnej okoliczności, w której radny dzielnicowy traci mandat:

  1. nieobecności na wszystkich sesjach Rady w ciągu roku, licząc od poprzedniej obecności.

Minął styczeń, w tym tygodniu mieliśmy sesję, a są osoby, które od stycznia zeszłego roku nie pojawiły się. I choć nie jest to mój obowiązek (statut wskazuje, że powinien tego pilnować Przewodniczący Rady Miasta Gdańska), to wysłałem odpowiednią informację do Biura współpracy z Radami Dzielnic.

Po wygaśnięciu mandatu powoływane są kolejne osoby, które startowały w wyborach, a nie uzyskały odpowiedniej liczby głosów. U nas zostały dwie takie osoby. O jednej wiadomo, że raczej nie będzie już zainteresowana. Stoimy więc przed wizją zmniejszenia liczby radnych dzielnicy Jasień. Do tego w marcu może wyekspirować kolejna osoba.

To dobrze. W tej chwili trudno jest uzyskać na sesjach kworum potrzebne do przyjmowania uchwał. Przy 21 radnych jest to tylko i aż 11 osób. Mniej radnych w całej radzie to mniej osób potrzebnych na sesji.

Czy wpłynie to na realizowanie projektów w Radzie? Nie. Nie bardziej niż roczna nieobecność.

035/100 of #100DaysToOffload

Dziwne zaproszenie


Radni dzielnic w Gdańsku zostali zaszczyceni mailem o treści (skrócone):

(…) uprzejmie informuję, że 6 lutego 2026 r. (piątek) o godz. 12:00 w Pałacu Prezydenckim przy ul. Krakowskie Przedmieście 46/48 w Warszawie odbędzie się spotkanie poświęcone roli i znaczeniu rad dzielnic w systemie samorządu terytorialnego w Polsce z perspektywy doświadczeń samorządu Miasta Gdańska.

Komuś się mocno szczeble i rodzaje władzy pomyliły. Prezydent RP ma zerowy wpływ na kompetencje przyznane jednostkom pomocniczym, nawet jeśli obecnie urzędujący był kiedyś przewodniczącym Rady Dzielnicy. Nb. ja jestem takim przewodniczącym już dłużej niż Nawrocki.

I chociaż nie jest dobrze z radami dzielnic w Gdańsku, to powyższe zaproszenie jest kuriozalne i zapewne ma na celu pielęgnację konfliktów politycznych. To spotkanie, które mogło być mailem. I głupie oczekiwanie, że kilkadziesiąt osób pojedzie z Gdańska do Warszawy na zobaczyć się z jednym asystentem, zamiast odwrotnie. Prezydenta na spotkaniu nie będzie.

034/100 of #100DaysToOffload

ECIH dzien 2 i ostatni


Nadeszła niedziela, zakończenie kodowania i pora prezentacji. Bardzo duży współczynnik sukcesu – na 32 zespoły, wyzwanie ukończyło aż 29. Niestety, przez to każdy miał tylko 3 minuty na prezentację i odpowiedzi na pytania.

Niemniej solucje bardzo ciekawe. Z tych, które lepiej zapamiętałem:

  • meshowy (BLE/WiFi Direct) komunikator komórkowy, w ramach demo działająca aplikacja dla chętnych

  • kilka kontrolerów do OT (np. PV), zastępujących producenckie chmury (lokalne sterowanie albo Nasza Komunistyczna Chmura)

  • wtyczki do przeglądarek robiące fact-checking przeglądanych stron

  • monitoring powstających aktów prawnych pod kątem czerwonych flag i braku bezpieczników

  • analiza zdjęć satelitarnych w korelacji z infrastrukturą (czy ta koparka powinna być w pobliżu światłowodu?)

  • wykrywanie anomalii w ruchu morskin na Bałtyku

  • mapowanie przekłamań bitów pamięci, spowodowane promieniowaniem kosmicznym, na linijki kodu źródłowego.

Były to dla mnie też dni najbardziej intensywnego korzystania z komunikacji miejskiej w ostatnim czasie. Nastąpiła koniukcja: miejsce było w miarę blisko i dostępne bezpośrednim autobusem lub tramwajem; dwa bilety – tam i z powrotem – kosztowały mniej niż godzina parkowania pod GPNT; nie mogłem dojeżdżać hulajnogą, bo Gdańsk całkowicie pokpił sprawę odśnieżania i odladzania DDR w tym miesiącu.

ECIH podziękował za mentorzenie.

033/100 of #100DaysToOffload

ECIH dzien 1


Ten dzień zaczął się naszą (w sensie ASI) prezentacją o radionawigacji i jej zakłócaniu. Jakub przemycił kilka ciekawostek i mniej znanych faktów. W Gdańsku jest ILS kategorii 3, najwyższej, ale tylko na podejściu z jednej strony! Wyzwania na ścieżce kosmicznej hakatonu wiązały się luźno z prezentacją.

Zdjęcie w trakcie prezentacji "Airspace as critical infrastructure"

Zdjęcie od Startup Harbour

Poza kosmiczną, były też ścieżki social media/dezinformacja/łączność oraz energetyka/offshore. Nie trzeba było podejnować konkretnych wyzwań, ale rozwiązanie powinno się wpisywać w temat ścieżki.

Gdy uczestnicy zaczęli kodować, my mentorzy skupiliśmy się na wsparciu merytorycznym. Ale też na networkingu. Rozmowy z ludźmi z 11labs, przedstawicielami funduszy inwestycyjnych. Mind blown.

Miło było zobaczyć reprezentacje Hackerspaców. Knyfyrtel (Poznań), Łódź, a nawet Kutno.

Organizacyjnie nie miałem zastrzeżeń. Przestrzeni było wystarczająco. Jedzenie było dostarczane regularnie, komunikacja na Discordzie na bieżąco. Nawet problemy z wifi szybko zażegnane.

032/100 of #100DaysToOffload

ECIH dzień 0


Weekend minął mi na udziale w European Critical Infrastructure Hackaton. Zorganizowany głównie przez znajomych z Vidoc. Moja firma dołożyła swoją cegiełkę, plus byliśmy dostępni dla uczestników jako mentorzy.

Na dniu rozruchowym nie załapałem się na warsztat ze składania dronów. Natomiast drugi warsztat z dezinformacji i destabilizacji państw to złoto. Radzieckie przepisy z ubiegłego wieku wciąż działają, a media społecznościowe tylko zwiększyły skuteczność.

Rozmowy w salce VIP i na kolacji zaskoczyły po całości. Spotkałem osoby z Bundeswehry, zajmujące się energetyką, prawniczkę specjalizujacą się w prawie chińskim, menedżera w Netfliksie, gdańską europosłankę i kilku dyrektorów.

Zaskakujące kwestie np. doboru lokalizacji hackatonu. Warunkiem koniecznym był dostęp do… prysznicy. Cóż, to w końcu ponad doba siedzenia przed komputerem.

031/100 of #100DaysToOffload

Apple knows better (how big it is)


Last year, I've spent few months exchanging emails and packet dumps with Zoom's support. They provide videoconferencing software which gave me connectivity problems . Specifically, Zoom client, on my work Macbook, when connected to my home network, failed. To make reporting harded, Zoom's webpage did not open in Chrome on that laptop neither.

Perplexingly, my private Fedora laptop, on the same network, had no problems whatsoever. I'll spare the details of weeks-long investigation (no, it wasn't DNS' fault; nor Cloudflare's).

The problem source…

MacOS X DHCP client ignores Maximum Transfer Unit (option 26) from DHCP server!

I couldn't believe it, but there are tons of similar reports over the net. Apparently, Apple deems MTU information not trustworthy. Well, thank you 🍏, there went weeks of my time.

Why do I even have non-standard MTU in my network?

Since my ISP was acquired, I had to deal with blast-from-the-past networking. Plain, reliable Ethernet connection was replaced with PPPoE, lowering the MTU to 1492 bytes, bringing distaste and headaches.

Why other webpages and software continued working?

Most communications use TCP/IP protocol, which knows how to deal with decreased MTU. Modern pages (and Zoom) try to use QUIC protocol. It works over UDP. UDP has no mechanisms of Path MTU discovery and too big packets are just dropped. PMPTU for QUIC is still at a draft stage.

Why it started to happening recently?

Due to other circuimstances, I had disabled IPv6 connectivity for my work laptop around summer last year. I didn't noticed at the time, but before that, Zoom worked fine over IPv6. MTU information from RA is good enough for Apple, whereas from DHCP is a no-no.

Kudos to Zoom Support, for spotting the MTU problem in the end.

030/100 of #100DaysToOffload

200% z 5 minut sławy


Poszedłem do Hackerspace Trójmiasto na lighting talki. Chciałem tylko zobaczyć jak to wygląda, a ostatecznie poprowadziłem dwie nano-prelekcje. Taki lifehack jakby ktoś chciał mieć 10 minut sławy zamiast 5.

Tematy naprawdę różne były, szycie to jest życie, biblioteki, czcionki, tokarki, kongres CCC itp. Nagranie jest na kanale HS3M. Moje dwa występy od 18:36 i 42:44

029/100 of #100DaysToOffload

I Voted, F43 edition


I've cast my votes in Fedora Engineering Steering Comittee. The voting closes tomorrow.

As usual, I've read interview with the candidates, and then decided on my preferences. Red Hat employees get a minus, new faces get plus. There are exceptions, it's not a hard rule!

That's one of the way I contribute to Fedora. Sometimes I blog about elections. I've also been a Fedora packages for almost 18 years!

https://badges.fedoraproject.org/pngs/ivoted-f43.png

028/100 of #100DaysToOffload

KKDG2025 – moje podsumowanie


Ledwo co się zaczęła, a już się skończyła akcja Kręć Kilometry dla Gdańska 2025. Mogę więc krótko podsumować mój udział jako casuala.

Punkty zbierało się głównie za dojazdy do miejsca pracy/uczelni, a także za odwiedzanie wyznaczonych miejsc dodatkowych i dłuższe wycieczki. Kampania trwała trzy miesiące, w październiku punkty liczono ×2, w listopadzie ×3.

Z tego wynika, że na listopad przypada praktycznie połowa możliwej do zdobycia punktacji. W założeniu ma to zachęcać i rekompensować jazdę w gorszej pogodzie. W tym roku nie musiało – mamy 22 grudnia i nawet jeszcze śnieg nie padał. Wczoraj pojechałem na wycieczkę bez elektrycznych rękawic, bo przyszła fala upałów +7°C.

Wracaja do KKDG. Takie wagi miesięcy to plus dla mnie, bo wrzesień jest tradycyjnie miesiącem wyjazdu gdzieś na urlop. Za dojazdy do pracy zbierałem punkty na rzecz Dynatrace, bo my się w firmie nie ogarnęliśmy z rejestracją.

W tej edycji odwiedziłem wszystkie punkty bonusowe. Nawet na odległej wyspie sobieszewskiej. Większość z małżonką, którą nowy rower zachęca do częstszych wycieczek.

Wszystkie punkty specjalnie, niemal codziennie do pracy do limitu kilometrów, cały listopad na dwóch kółkach. Parę weekendowych dłuższych wyjazdów. W tym trybie jestem w stanie w 3 miesiące wyjeździć ok. 5,5 do 6 tysięcy punktów. Punkty można zamienić na gadżety/nagrody, więc np. zapięcie u-lock za 5555 mógłbym zdobyć.

W tym roku upłynniłem punkty na kawę gdańską (była spoko) za 2222, a pozostałem 3333 przekazałem na bon 100 PLN dla Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt Promyk.

Daleko mi było do torby rowerowej Crosso (7777 pkt), ale poznawszy ich ofertę kupiłem sobie sam Zipper+ w prezencie. Bardzo mi się spodobała dostępność części zamiennych do ich produktów. I PDFy z szablonami – można wydrukować i przymierzyć do roweru , wybierając od razu dobry rozmiar. Przypomniałem sobie też dobre opinie joggerowych kolegów. Oczywiście zakupiona samemu torba nie ma logo KKDG, więc nie ma szpanu. A przyznam, że na mieście zauważalne są osoby z torbami i sakwami z logo 7777, co od razu wskazuje, że to górna półka rowerzystów miejskich :)

027/100 of #100DaysToOffload

Fedora 42→43, more eventful than usual


I've found time for dist-upgrade of my home server, finally. As usual, there was one thing needing manual intervention: PostgreSQL update. But this time it was more complicated.

Between Fedora 42 and 43, PostgreSQL jumped from v16 to v18. And postgresql-setup --upgrade handles adjacent versions upgrades only. Fortunately, Fedora ships other version-suffixed packages for this database.

It is possible (and needed!) to use postgresql-server17 and postgresql17-upgrade packages as an intermediate step in the upgrade. Commands are documented in bz#2411778#c1. It should be included in F43 Common Bugs list, but it isn't. (And the list itself was moved from Wiki into Discourse…)

Note to self: the upgrade always fails with my customised postgresql.conf. Remember to plant the default config for the duration of postgresql upgrade.

026/100 of #100DaysToOffload