🚲 Swarzewo ↔ Krokowa i okolice
W majowy weekendzik przejechaliśmy w końcu od dawna zaplanowaną trasę od Swarzewa do Krokowej i z powrotem. Całość ma 17km w jedną stronę, więc łatwo policzyć, że przejechaliśmy ok. 62 kilometrów ;)
Trasa jest niewymagająca i dobrze opisana, jednak wiele z proponowanych atrakcji to prywatne tereny lub budynki za płotem. Niemniej na spokojny dzień jazdy polecam.
Zacząć można w centrum Swarzewa, na parkingu w pobliżu Sanktuarium. Pierwsze zwiedzanie jeszcze przed dobrym rozpędzeniem się. Potem przejeżdżamy koło labiryntu w polu kukurydzy, uwagę przyciągają samoloty i pociąg, a także rzekome Muzeum Tandety.
Chwilę potem wjazd na właściwą trasę i od razy urokliwy przejazd przy wiatrakach. Odbicie na południe aby zobaczyć dworek i pierwsze rozczarowanie. To po prostu czyjś dom. I do tego głupio komuś na działkę wjeżdżać.
Paręnaście minut później odbijamy do Radoszewa, gdzie odrestaurowano kuźnię. Niestety nic się akurat nie działo, budynek był zamknięty. Ale faktycznie ładny, a po drodze były bociany.
Powrót na trasę i dojazd do Kłanina. Tutaj kilka dróg obecnie bez przejazdu (po powrocie poprawiłem na OpenStreetMap). Atrakcja, czyli pałac i folwark, jest teraz hotelem, więc nie za bardzo do zwiedzania. Drugi highlight to Muzeum Pancerne. Niestety w tych dniach odbywał się jakiś piknik z targiem, za dużo ludzi na swobodne oglądanie. Ale jednej panterze się przyjrzałem.
Jedziemy dalej, tym razem przed Sławoszynem odbijamy trochę na północ. Ten przejazd bym zmienił, zamiast męczyć się na piaszczystej drodze lepiej skręcić później w samej miejscowości. Celem jest pojechanie trochę przez las (dla odmiany od odkrytej, nasłonecznionej głównej trasy) aż do rezerwatu Bielawa. Tutaj przerwa na posiłek na platformie z widokiem na urocze torfowiska i bagna bielawskich błót.
Powrót problematyczny, droga z mapy w rzeczywistości nie istnieje, zarosła m. in. malinami. Po poharataniu goleni i łydek zawracamy, wracamy jak przyjechaliśmy. Z powrotem jesteśmy na trasie. Dwa obroty korby dalej (jest z górki, ale nierówno bo korzenie zniszczyły asfalt) docieramy do Krokowej. Tutaj krótki chill pod zamkiem (też hotel, więc kiepska atrakcja), rzut oka na kościół, Muzeum Regionalne niestety zamknięte. Jeszcze tylko gofry z kawą i zaczynamy powrót.
Aż do Kłanina bez niespodzianek. Jeszcze raz przejeżdżamy przez piknik, jeszcze raz rezygnuję z próby oglądania muzeum. Ze szlaku jedziemy teraz na południe. W Starzynie ładny kościółek, potem gravelujemy przez las do Mechowa. Tu też kościółek do zobaczenia, ale najważniejsze są Groty Mechowskie.
Całkiem fajne. Ciekawa forma geologiczna, w środku chłodno i trzeba iść w przykucu. Niestety bardzo krótkie, przejście całości to minuta (nawet w przykucu). Za to obok ładnie zrobione miejsce na relaks, jakiś food track, bar, poidełko.
Stąd powrót na trasę główną. Grobowiec von Grassów przegapiliśmy, a Starzyński Dwór i folwark cysterski – za bramą na terenie prywatnym 🤷🏻♂️. Przy wyjeździe pomnik umęczonego żołnierza Armii Czerwonej, na tle pomalowanego w wesołe kaszubskie wzory przystanku.
Cyk, na główną trasę i tak już do końca. Dojechaliśmy do swarzewskiej mariny, gdzie na ławeczce z widokiem na zatokę zakończyliśmy dzień.
Trasa łatwa, przy dobrej pogodzie dość przyjemna, ale bez wielu atrakcji.
063/100 of #100DaysToOffload
Tomasz Torcz
