TOTEM Prolog
Zrobiliśmy coś nowego i zabawiliśmy się w orientację z użyciem roweru. Skorzystaliśmy z pierwszego otwartego treningu Projektu TOTEM.
Jak na pierwszy raz chyba nieźle. Odwiedziliśmy 11 z 20 punktów. Szukanie ostatniego przypłaciliśmy przekroczeniem czasu o ponad 8 minut (z dozwolonych 3 godzin). Ale nie byliśmy ostatni w klasyfikacji!
Straciliśmy czas na wymianę dętki, w środku lasu pośród latających w powietrzu jeszcze jesiennych liści. Sprawdziłem się, po szkoleniu i zakupie odpowiednich narzędzi, zmiana dętki zajęła mi w terenie pół godziny.
Wnioski na przyszłość. Nabędziemy jakiś mapnik rowerowy: jest to panel na kierownicę trzymający mapę. Łatwiej się jeździ kiedy do nawigacji nie trzeba się zatrzymywać i wyciągać mapy z torby.
Patrzenie na warstwice jest kluczowe. W nawigacji pieszej podejście pod stromą górę nie jest problemem. Z rowerem często szybciej jest objechać dookoła i dostać się do punktu po łagodniejszym przewyższeniu. A że TPK jest górzyste, a my mamy nawyki piesze, to na koniec byliśmy naprawdę wypruci.
Mimo przejechania tylko 22km i 420m przewyższeń, podprowadzanie naszych dość ciężkich elektryków dało w kość. Pierwszy raz widziałem, żeby opaska pokazała mi żywotność na poziomie 5%!
Żałuję, że po dojechaniu na metę od razu zwinęliśmy się do domu (to zmęczenie!). Warto chyba było zostać i porozmawiać z praktykami jak oni podeszli to tej trasy.
Szkoda też że imprezy typu Harpagan nie mają osobnej kategorii dla ebików i kategorycznie zabraniają startu ze wspomaganiem.
040/100 of #100DaysToOffload
Tomasz Torcz


