Japonia 4: przez Nagano do Kanazawy
Pociąg do Nagano, tam walizki do schowka i zwiedzamy.
Autobus: jasna obsługa z kartą Suica; kierowca upewnia się, że wiemy gdzie wysiąść.
Muzeum olimpijskie z przejsciem przez targi motoryzacyjne. W samym muzeum biednie, ale akcenty polskie były.
Spacer przez deptak do świątyni Zenkoji i z powrotem na stację.
Konfuzja, bramki nas nie wpuszczają. Rozmowa z obsługą przez translator. Źle kupiliśmy bilety na Shikansena, data pomylona z kolejnym przejazdem. Zwrot biletów, kupno nowych, ostatecznie jedziemy pół godziny później i odpowiednik 32PLN potrącony za zwrot biletów (kosztujących ~880 PLN, więc spoko przelicznik).
Pociąg do Kanezawy.
Tam zadziwiająco głośno. Tłoczniej niż w dotychczasowych miastach i do tego trąbią, a w autobusach nie działają uniwersalne karty prepaidowe IC. Ale można się fizyczną kredytówką odbić na czytniku. Chodniki krzywe, malunki na jezdniach wytarte.
Zobaczyliśmy ładnie podświelony ciąg bram Tori i lightshow w parku zamkowym.
Wyżerka w restauracji z owocami morza.
Kroków 20k, 14,2km.
046/100 of #100DaysToOffload
Tomasz Torcz

