Co się dzieje z Google?


Od kilkunastu tygodni obserwuję postępujący upadek jakości usług oferowanych przez Google. I to tych podstawowych, z których firma zbudowała swoją potęgę.

Najpierw Groups zaśmiecone zostały wynikami indeksowania forów internetowych. Dokopanie się do postów z Usenetu graniczy teraz z cudem. Nigdzie nie widzę ustawienia, które przywracałoby działanie GG do normy.

Potem zauważyłem, że w wynikach wyszukiwania haseł typu ,,cokolwiek wiki'' polska Wikipedia zaczyna być pokazywania przed angielską wersją. Uporczywie klikam [X] przy jednych i ↑ przy drugich, ale G jeszcze nie nauczyło się pokazywania odnośników do en.wikipedia.org przed .pl.

Kolejny zawód spotkał mnie po wejściu na News. Wybór oryginalnych artykułów zastąpiony został ich polskimi tłumaczeniami, zazwyczaj spóźnionymi o tydzień. Tutaj na szczęście na dole strony znajduje się odnośnik do wersji angielskiej.

Wygląda na to, że wielkie G zamienia się w wielkie g*. Jeśli tylko MS Bing zrobi się taki wspaniały jak to pokazują w reklamach, faktycznie może zagrozić ,,internetowi'' z Montain View.


Archived comments:

Piotr Konieczny 2009-09-02 12:27:44

&hl=en i po problemie.

pfm 2009-09-02 12:33:12

Wprawdzie pojęcie jakości jest dość względne i dla przeciętnego zjadacza chleba przeszukiwanie forów może wcale nie być takie złe (ponieważ z pewnością więcej zjadaczy chleba korzysta z forów niż Usenetu, gdzie pogubiliby się i nie potrafili komunikować na poziomie), ale zgadzam się co do joty. Tak to jest z rynkiem: produkty zmienia się tak, żeby więcej osób chciało ich używać. (Tak w każdym razie patrzę na zmiany takie jak indeksowanie forów.)
Z takich i innych powodów korzystam czasem do innych wyszukiwarek: clusty.com albo cuil.com.

sziwan 2009-09-02 13:31:39

+1 cuil

Branch Predictor 2009-09-02 13:57:22

Co do grup: szukasz <fraza> group:pl.* (albo alt.pl.*) i masz wyniki z polskiego usenetu.

Dodek 2009-09-02 15:23:14

Wyszukujesz z Polski to daje Ci polskie wyniki. Proste.

jam łasica 2009-09-02 18:34:04

> nie nauczyło się pokazywania odnośników do en.wikipedia.org przed .pl.

"Ustawienia"? :P

kklimonda 2009-09-02 20:10:59

Nie mogę się z tobą zgodzić ale to pewnie dlatego, że z uporem maniaka przestawiam wszystkie usługi Google na język angielski więc większość problemów przez ciebie opisanych mnie nie dotyczy.

Trobin 2009-09-02 22:15:06

A poza tym Google zbudowało swoją potęgę na AdWords i AdSense :D. Ale to tylko tak się czepiam!
Jak dobrze, że ja nie korzystam nałogowo z usług Google i nie mam ciśnienia, żeby wyniki z en.wikipedia.org były przed .pl. :D

pfm 2009-09-05 10:31:25

Ale trzeba przyznać, że coś dobrego też udaje im się zrobić. Właśnie zajrzałem na iGoogle i zobaczyłem sporo zmian: osadzili tam swój GChat, lepiej zintegrowali z GMailem, przeorganizowali trochę te takie "taby" - ciekawe.

I przyznam, że jestem bardzo ciekaw w jaki sposób oni przechowują te wszystkie dane. :)

Książki się dezaktualizują


Neuromancer Williama Gibsona zaczyna się zdaniem The sky above the port was the color of television, tuned to a dead channel. W czasach powstania książki było to równoznaczne z szarym szumem, wprowadzało od pierwszego wersu w posępny klimat. Dzisiaj nienastrojony odbiornik cyfrowy wyświetla najczęściej planszę intensywnie niebieską. Dla osoby nie wychowanej przy analogowej TV pierwszym skojarzeniem będzie słoneczny, bezchmurny dzień.

Brak pewnej cześci historii powoduje u młodych ludzi problemy z interpretacją przestarzałych metafor. Starsi widzą w używanej jeszcze ikonie Zapisz dyskietkę. Dla młodych najbliższym skojarzeniem jest karta pamięci SD!

.


Archived comments:

LCF 2009-08-12 14:42:53

Moj Samsung robi się czarny ;p

Michał Górny 2009-08-12 14:46:47

Cóż, w „Panie Tadeuszu” też tego typu problemy były — więc nihil novi ( ;.

lordmac 2009-08-12 14:51:48

Neromancer ... lezy u mnie na polce z ksiazkami na eksponowanym miejscu. Mam sentyment do tej ksiazki. I juz kilka osob biorac ja do reki i czytajac pierwsze zdanie mialo watpliwosci o co chodzi :)

AdamK 2009-08-12 15:27:06

No, nie tylko ta metafora się z Neuromancera zdezaktualizowała - poniekąd ciężko pisać o przyszłości. Licencia poetica jednak trzyma wysoko - niesamowite są dla mnie 'techniczne' metafory, porównania i opisy (poczynając od pierwszej strony), przy okazji brawa dla polskiego tłumacza Piotra Cholewy.

Cichy 2009-08-12 20:41:07

Co tam metafory - pamięta ktoś, jak jeden z bohaterów "Neuromancera" umawiał się telefonicznie na dużą transakcję, czyli zakup trzech megabajtów RAMu? Zabawne, że Gibson spodziewał się cyborgów i sztucznych inteligencji, ale możliwości rozwoju elektroniki totalnie nie docenił.

AdamK 2009-08-13 07:58:23

W momencie pisania Neuromancera RAM mierzyło się w kilobajtach, i to zazwyczaj w niewielkiej ilości kilobajtów. Megabajt, jednostka x1000 większa, musiała się wydawać bardzo nieprawdopodobna.

Internet przywożą autobusem


Najdziwniejsze WiFi do tej pory pożyczałem kwitnąc w hali przylotów na lotnisku. Pojawiało się co 30 minut, dało się z niego korzystać przez kwadrans. Po każdym połączeniu wymagało tylko kliknięciu w przeglądarce ,,I accept terms of service'', gdyż strony ładowane były przez przezroczyste proxy (przy okazji cenzurujące część stron).

Gościnny SSID to Greenline, a dostępność pokrywała się z czasami przyjazdów autobusów nr 757 linii o takiej samej nazwie. Łączność znikała, gdy autobus ruszał z parkingu.

Jakie było najbardziej nietypowe źródło, z którego pożyczaliście wifi?


Archived comments:

pecet 2009-07-18 23:38:57

Nie pożyczam wifi.

psz 2009-07-19 01:31:07

W Warszawie jechałem raz autobusem, w którym było Wifi. Niestety, nie posiadam żadnego sprzętu przenośnego zdolnego skorzystać z Wifi, ale myślę, że było ogólnodostępne. Jak do tej pory nie trafiłem na ten autobus ponownie, więc podejrzewam, że jest tylko taki jeden :)

BTM 2009-07-19 07:37:09

We Władysławowie, 3 lata temu. Klient zadzwonił, że mu się reklamy porno wbiły na stronę i trzeba usunąć.

Komary + deszcz + kucanie na środku traktu spacerowego + moja żona z parasolką nade mną z laptopem ;-)

XRumerTest 2012-11-17 00:48:15

Hello. And Bye.

edidlyunlible 2012-11-30 11:39:37

Great post <a href=http://baby-uggbootsuk.blogspot.com>cheap ugg boots online</a> . I was checking continuously this blog and I am inspired! Extremely helpful information specially the final part :) I maintain such info a lot <a href=http://johnlewis-uggboots-mall.blogspot.com>ugg boots kensington</a> . I used to be looking for this particular info for a very long time <a href=http://uggboots-baileybutton.blogspot.com>male ugg boots</a> . Thanks and best of luck <a href=http://roslynnuggboots-nice.blogspot.com>childrens ugg boots</a> . <a href=http://discount-classicuggboots.blogspot.com>ugg boots clearance</a> <a href="http://store-blackuggboots.blogspot.com">ugg boots sizing</a>

Przewody USB też mogą być proprietary


Posiadanie GPSa w samochodzie to fajna sprawa. Może się nie podobać kabel zasilający idący od urządzenia do gniazda zapalniczki, ale niewiele pracy wymaga umieszczenie go pod plastikiem kokpitu. Gorzej, jak chcemy nawigacji używać w drugim samochodzie. Albo praca na baterii, albo wyciąganie pieczołowicie schowanego kabla.

Najprościej zakupić drugi przewód zasilający. Na allegro.pl łatwo znaleźć. W cenie 90 PLN za kawałek przewodu, który z jednej strony ma wtyczkę zapalniczki, a z drugiej mini USB. Wyboru nie ma, a prawie każda aukcja zaczyna się informacją, że mamy do czynienia z autoryzowanym dystrybutorem Garmina.

Zmieniający zapytanie na ,,ładowarka samochodowa USB'' dostajemy o wiele ciekawszy zestaw wyników. Już za kilka złotych można dostać pasujący przewód. Pozornie pasujący. Po podłączeniu GPS przełącza się w tryb połączenia z komputerem i nie daje możliwości nawigacji. Do zasilania musi być oryginalny przewód. Dostępny tylko u dystrybutora. Vendor lock-in!

Gniazdko niby mini USB, a jednak przewód musi być specjalny. Szczegóły wyjaśnił mi Sammael przy piwku z okazji Infoshare 2009. Otóż niektóre urządzenia potrzebują dodatkowych połączeń między pinami USB. Dalsze poszukiwania ujawniły, że Garmin nüvi potrzebuje rezystora lub zwarcia pinów 4 i 5.

Wlutowanie opornika między żyły kabla uniwersalnego trwa krócej niż wyciągnięcie starannie schowanego pod kokpitem oryginalnego przewodu. I rzeczywiście, po takiej modyfikacji urządzenie działa w samochodzie z przewodem zasilającym bez logo producenta. Logo i opornik zwiększają cenę kilkukrotnie.


Archived comments:

vmario 2009-06-29 10:14:12

No tak, klucz analogowy we wtyczce. Chamstwo ze strony producenta. Dobrze, że da się to w prosty sposób obejść.

Michał Górny 2009-06-29 10:21:32

Swoją drogą, ciekawe jak to Motorola rozwiązuje z ładowarką. Czyt. czy ma ona podobny myk, czy udaje jakoś konkretniej hosta USB (bo przy ładowaniu z komputera musi być wcześniej załadowany sterownik jakikolwiek).

zdz 2009-06-29 10:35:11

peres: http://pinouts.ru/CellularPhones-A-N/razrv3_charger_pinout.shtml

Airborn 2009-06-29 10:46:24

chamstwo jak cholera :/

Dzakus 2009-06-29 11:41:00

Jaka to navia?

zdz 2009-06-29 11:45:16

Dziakus: nüvi 250.

Kucyk 2009-06-29 17:24:37

Co do komorek, to teraz, podobno, wszyskie maja miec jednakowe ladowarki z gniazdem a USB, zeby ulatwic sprawe konsumentowi. Tylko jak sobie kazdy zastosuje taki myk, to sie to mija z celem...

Radek 2009-06-29 19:32:15

Kucyk, też o tym słyszałem. Jakiś unijny przepis podobno. Jak nie będzie się dało ładować przez USB to telefon nie zostanie dopuszczony do użytku w UE. Baaaardzo fajny pomysł!

Goodbye Foresight


W zeszłym tygodniu, po półtora roku używania pożegnałem dystrybucję Foresight Linux. Mimo, że dobrze się zapowiadała, nie przypadła mi do gustu.

Największą zaletą FL miało być zarządzanie pakietami przez Conary. Odskocznia od wszechobecnych dpkg i RPM obiecuje integrację pakietów z systemem śledzenia wersji. W każdej chwili możliwy powrót do wcześniejszej wersji paczki lub jej fragmentu. Aktualizacje mają być szybkie i pobierać z repozytoriów tylko pliki zmienione pomiędzy wersjami paczki. Dodatkowo polecenie conary emerge, przebudowuje żądaną paczkę w naszym środowisku.

Obietnice niestety pozostają niespełnione. Z rollback nigdy nie miałem potrzeby korzystać. Często natomiast czekałem po kilkanaście minut aż polecenie conary updateall wyświetli listę pakietów do aktualizacji. Wiązało się to za każdym razem z pobraniem kilkudziesięciu megabajtów opisujących repozytorium, po czym bardzo często kończyło komunikatem o problemach z zależnościami, PRZED podaniem listy nowości. Powodowało to także niedziałanie PackageKit, który w zamyśle miał dawać GUI do Conary. Brak też odpowiednika znanego mi z yum przełącznika --skip-broken, więc aktualizacje często wymagały przejrzenia listy pocztowej foresight-commits i żmudnej, ręcznej aktualizacji pakiet po pakiecie.

Wyszukiwanie dostępnego oprogramowania jest bardzo kulawe. repoquery działa tylko jeśli znany dokładną nazwę pakietu. Bez tego możliwe jest tylko grepowanie listy wszystkich pakietów lub wyszukiwanie przez interfejs WWW repozytoriów. Znalezienie czegoś to połowa sukcesu, często bowiem pakiety są w bardzo starych wersjach (bluez 3.x? come on!) lub okrojone w dziwny sposób. Sterownik Xorg do Matroxów dostarczany jest bez DRI. Mutt nie ma wkompilowanego header_cache. Moje raporty błędów (również z łatkami) były jak wysyłane w próżnię.

Dużym problemem jest brak jasnego pochodzenia pakietów. Foresight budowany jest na bazie rPath Linux, który z kolei wydaje się czerpać dużo z Fedory. Stąd też odpowiedzi na raporty błędów w stylu ,,ten pakiet nie jest od nas tylko z rPath''. Pewną schizofreniczność wywołuje gonienie za nowościami widocznymi przez użytkownika — notify-osd było w FL instalowanie wcześniej niż w Ubuntu, wydanie nowej wersji tego samego dnia co oficjalne wydanie GNOME — przy jednoczesnym mocnym zaniedbaniu siedzącej pod spodem infrastruktury. Mocno raził też brak SELinuksa.

W dialogu prowadzonym poprzez system śledzenia błędów jest jeden pozytyw. Gdy uszkodzeniu (sama z siebie) uległa baza zainstalowanych paczek, jeden z developerów poprosił o conarydb z mojego komputera, naprawił co sie dało i odesłał mi działający plik. Nb. baza zainstalowanych pakietów miała u mnie około ćwierć gigabajta. Czy to nie odrobinę za dużo?

Podsumowując: stare i okrojone oprogramowanie, ciągłe problemy z zależnościami i powolny, pożerający zasoby zarządca pakietów. Z ulgą zainstalowałem na kolejnym komputerze Fedorę.


Archived comments:

Michał kUtek Kuciński 2009-06-16 20:35:42

Dlatego ja w tym momencie stronię od dystrybucji o których nikt, bądź prawie nikt nie słyszał. Dobre community, to jest to!

Poblugowo


Małe addendum powykładowe. Slajdy w najbliższym czasie znajdą się pod adresem ftp://linux.bydg.org/pub/linux/people/zdzichu/ linux.bydg.org/opisy/opis.inc.php?id=1466742. Skrypciki z wykładu:

  • kolejne kroki analizy syscalli:
    dtrace -n 'syscall:::entry { @num[probefunc] = count(); }'
    dtrace -n 'syscall::ioctl:entry { @num[execname, pid, probefunc] = count(); }'
    dtrace -n 'syscall::ioctl:entry/execname == "gdmgreeter"/ { @num[ustack()] = count(); }'
  • liczba odczytywanych danych przez programy:
    dtrace -n 'io:::start { printf("%d %s %d", pid, execname, args[0]->b_bcount); }'
  • histogramy wielkości odczytywanych porcji danych:
    dtrace -n 'io:::start { @[execname] = quantize(args[0]->b_bcount); }'
  • gotowe skrypty, które pokazywałem (tcpdumplike.stp, sigkill.stp, iostats.stp) pochodziły z SystemTap Examples.

Kilka odnośników od poczytania:

Legacy-free VMware


Najnowsza, czwarta wersja hypervisorów VMWare ESX i ESXi wymaga procesorów x86 z obsługą 64 bitów. Zmiana w sumie niewielka, pierwsze Opterony pojawiły się równo 6 lat temu, teraz nie sprzedaje się poważnych CPU 32 bitowych. Warto natomiast odnotować, że wraz z obsługą starych procesorów usunięto wsparcie do kart sieciowych Ethernet 100 MBps. Wymagane są jedno- lub 10-gigabitowe, obsługiwane przez sterowniki bnx3, forcedeth, e1000(e), ixgbe, ioat, nx_nic lub tg3.

Obsługa systemów gości w trybie 64 bit nie jest automatyczna. Ze strony AMD wymagany jest Opteron revision E lub późniejsze. U Intela należy szukać sprzętowej wirtualizacji VT-x, która w CPU innych niż Xeon nie zawsze jest dostępna.

Na osłodę, w ESX(i) 4 dodano wsparcie kontrolerów SATA. Instalować można na dyskach podłączonych przez Intel ICH9, NVidia MCP55 i ServerWorks HT1000. Nie ma jednak możliwości współdzielenia zasobów VMFS między serwerami.

Wykład BLUG, śledzenie tankowań


W przyszłym tygodniu wywiążę się z obietnicy i poprowadzę wykład na BLUGu. 6 czerwca na ATR UTP w Bydgoszczy postaram się pokazać, jak fajny jest DTrace. I SystemTap do kompletu. Wstęp jak zwykle bezpłatny, zapraszam w imieniu swoim i pozostałych prelegentów.

Parę miesięcy temu podsumowałem jak mi się jeździ na różnym gazie (LPG). Dane miałem ze skrupulatnie wypełnianego arkusza w Google Docs. Niedawno wpadłem na stronę http://www.motostat.pl/, gdzie ta sama idea jest zrealizowana w przyjemniejszy sposób. Są wykresiki! Jest też opcja importu CSV, ale dane trzeba przygotować w jakiś tajny sposób.


Archived comments:

D4rky 2009-05-27 11:27:58

W Bydgoszczy? Yaaay! Na pewno wpadnę :)

Sammael 2009-05-27 12:27:22

Jak najpierw wyeksportujesz CSV, to się pewnie dowiesz co to za tajny sposób. ;)

A co do samego serwisu to jest jeszcze http://spritmonitor.de/ (używam i jak na razie sobie chwalę) oraz http://www.autocentrum.pl/dziennik-kosztow/

Moarc 2009-05-27 14:04:11

blug

D4rky 2009-06-05 22:32:55

Gdzie dokładnie jest to Auditorium Novum? Tzn ulica ;)

D4rky 2009-06-05 22:44:34

Hmm, jednak mnie nie będzie ;) Na cztery wykłady o tematyce 'okołolinuksowej' nie opłaca się kombinować i szukać czym w ogóle tam dojechać i jak się dostać. Mogę najwyżej poczekać na notkę streszczającą o czym był Twój wykład :)

buzz 2009-11-26 23:58:38

motostat jest po polsku i napewon ciekawiej wyglada niz spritmonitor czy autocentrum

Odpowiednie dać rzeczy słowo?


Słuchając ostatnio radio zauważyłem różnicę w nazywaniu proponentów i oponentów Uni Europejskiej. O ile zwolennicy zazwyczaj są zwolennikami, to przeciwnicy nazywani są niezmiennie eurosceptykami.

Nigdy nie nazywa się ich wprost przeciwnikami. Nazywanie ich sceptykami sugeruje, że są to osoby (jeszcze) nie przekonane. Tym samym bagatelizuje ich poglądy, nadając im piętno tymczasowych, sugerując, że z czasem porzucą je na rzecz jedynych właściwych. Czyli, że Unia jest The Best.

Jest to drobna manipulacja mająca na celu dyskredytację drugiej opcji. I jak każda manipulacja wywołuje u mnie poczucie niesmaku.


Archived comments:

Moarc 2009-05-24 21:19:21

skoro na zwolenników mówi się uniafagi, to wszystko jest dobrze ;p

sziwan 2009-05-24 21:21:56

Wot dialektyka. Zjawisko nienowe, ale dobrze, że zauważyłeś. Polecam porównać z casusem "sprawiedliwości społecznej".

marcoos 2009-05-24 22:58:44

Dziś przeciwnicy - Liga Polskich Rodzin vel "LiPeRtas" - nazywają się sami euroentuzjastami i w ogóle owijają się w niebieskie flagi z gwiazdkami i krzyczą, że UE jest fajna, a tylko Traktat Lizboński jest przegięciem. :)

http://libertas.eu/pl/about-us

Bartini 2009-05-25 11:59:24

@marcoos: A czy można mieć inną koncepcję UE niż "jedyna-słuszna-federacja-z-traktatem-lizbońskim", czy jest się od razu przeciwnikiem-antyeurosceptykiem.

Biały 2009-05-27 12:00:52

Zwolenników nazywa się „euroentuzjastami”. Więc też można by narzekać, że ten „entuzjazm” sugeruje jakieś emocjonalne zaślepienie, w przeciwieństwie do sceptycyzmu, który jest postawą zdrową i racjonalną.

Phasers to fun


Nowy Star Trek jest naprawdę dobry! Jest troszkę inny niż dotychczasowe. Świat ST wydał się odrobinę bardziej realny. Już od pierwszego teasera, gdzie stoczniowcy spawali NCC-1701. Chyba pierwszy raz widziałem w ST jak kogoś wysysa próżnia po przebiciu kadłuba.

Małym minusem jest wpisanie w odświeżoną wizję aktualnej mody uważania ludzi za głupszych niż są. Postępującą debilizację widać w napisach, ostrzegających że ,,gorąca woda jest gorąca'' czy ,,nie suszyć kota w mikrofalówce''. W ST też się to niestety pojawiło. Na szybach transporterów duże napisy ,,Warning! Cośtam cośtam'', chyba nie wchodzić na parkiet z pokalami.

Poza tym scenografowie spisali się na 5+. Zadanie mieli trudne, bo ,,nowoczesność'' pokazana w ST czterdzieści lat temu dzisiaj jest kanciastym antykiem. Udało im się jednak zachować znane kształty, jednocześnie nadając im powiew nowoczesności. Wnętrza nie są całkowicie sterylne. Mostek wygląda na pachnący wanilią, jednak już inne fragmenty statku to surowe rury, nity i widoczki jak z podziemnego parkingu. I bardzo dobrze! Nie wszystko musi być opakowane w pleksi.

Aktorzy swoje role zagrali przekonująco i z werwą. Nie zabrakło humoru (,,może mamy zaciągnięty ręczny'', ,,łiktor, łiktor''), akcji i wzruszeń. Idealnie wyważona rozrywka. Reboot serii zakończony sukcesem. To wciąż Star Trek, a red shirt miał czerwony skafander. Pan reżyser od ,,Lost'' i ,,Alias'' dał radę.


Archived comments:

Zal 2009-05-10 01:45:33

Aż wstyd przyznać, że jedyny motyw, który znam ze Star Treka to tzw. red shirty. I to tylko dlatego, że w jednym z Falloutów pojawił się random encounter ich właśnie dotyczący ;]

Myślisz, że wspomniany film można obejrzeć na początek?

Hoppke 2009-05-10 12:10:17

Akurat wczoraj wybrałem się do kina na ten film. Faktycznie niezły, i fabuła całkiem nieźle trzyma się kupy. Mój jedyny problem to te młode twarze, zwłaszcza (zupełnie niepodobny do siebie) Chekov.

Na pewno można obejrzeć ten film bez znajomości uniwersum ST, nie traci na czytelności.

Aha, a co do braku sterylności -- tak tak, nareszcie! Też mi się rzuciło (bardzo przyjemnie) w oczy.

zdz 2009-05-10 19:34:32

Jak Hoppke napisał, można obejrzeć da się obrzejrzeć bez znajomości. Ale jako początek poznawania... mam mieszanie uczucia. Podejście do kanonu jest luźniejsze (odświeżone) i nie do końca trekowe, co dobrze ujął The Onion: http://www.theonion.com/content/video/trekkies_bash_new_star_trek_film
Możesz się potem zawieść na reszcie twórczości spod znaku ST. A poznać trzeba, wpływ ST na popkulturę doczekał się całego hasła w Wikipedii.

Sprawdzić iPlus, Freedom, Online czy Blueconnect?


Reklamy dostępu do internetu przez sieć komórkową wskazują na możliwość testowania przez kilka dni. Można sprawdzić w warunkach bojowych jak z zasięgiem i parametrami transmisji w interesujących nasz obszarach. Jak to wygląda w rzeczywistości?

Jako pierwszy, Plus. Możliwości testu jak najbardziej są. Koszt? Aktywacja ok. 50 zł, następnie za każdy dzień testu 3 zł. Czyli tydzień upewniania się to ponad 70 zł. O koszt modemu nie pytaliśmy. Dziękuję, wezmę ulotkę i się zastanowię.

Obok jest Era. Niestety, zestaw testowy ktoś wypożyczył właśnie. Kiedy będzie? Nie wiadomo. A koszt upewnienia sie przez 7 dni? Jakies 50÷100 zł, obsługującej trudno było sprecyzować.

Może Play zaskoczy ofertą? No zobaczmy. Jest możliwość odstąpienia od umowy w ciągu 7 dni. Koszty, które trzeba ponieść: modem (1 zł) i aktywacja karty (9 zł). Huh.

Do Orange już nie poszliśmy :)

Okres testowy był bardzo pomocny. Dzięki wytężonej pracy deweloperów z łącznością komórkową na freeniksach nie ma problemu od dłuższego czasu. Modem Hujwie e160 zarówno na Ubuntu 9.04 jak i Fedorze 11 działał bez problemu. Jednak nawet świecąc diodką na turkusowo, co oznacza HSDPA, zawiódł oczekiwania. Opóźnienia oscylowały wokół pół sekundy, uniemożliwiając wygodne korzystanie z Internetu:

8 packets transmitted, 7 received, 12% packet loss, time 7000ms
rtt min/avg/max/mdev = 364.350/441.689/506.743/48.119 ms

A do najbliższej stacji bazowej jest niecałe pół kilometra. W innym punkcie trójmiasta, w innych porach dnia sytuacja analogiczna. Sprawdzić z innymi operatorami nie udało się, modem ma najwyraźniej SIM-Lock i nie ,,łapie zasięgu'' z innymi kartami SIM. Odstąpienie od umowy i zwrot urządzenia trwało 10 minut.


Archived comments:

night 2009-05-09 11:58:53

--- wp.pl ping statistics ---
4 packets transmitted, 3 received, 25% packet loss, time 2999ms
rtt min/avg/max/mdev = 462.667/489.982/518.647/22.873 ms


iPlus, abonament najniższy z możliwych. Limit 1GB przy bardzo oszczędnym korzystaniu z sieci (Jabber, WWW często bez obrazków//preloaded) wyczerpuję się w okolicach 11 każdego miesiąca, transfer w centrum Wrocławia - 54,6KB/s (512kbit/s), nigdzie nie osiąga więcej. Po wyczerpaniu limitu transfer stały 3KB/s licząc IN+OUT...

Używam jako głównego połączenia internetowego od 2 miesięcy... Ważne że internet mam, jakość mizerna ale jest...

mateyko 2009-05-09 12:40:59

Nie chcę cię martwić ale pół sekundy to 500ms a nie 50.

zdz 2009-05-09 12:55:57

mateyko: "mdev" w przypadku pinga to odchylenie standardowe.

mrk 2009-05-09 13:06:22

Konkretny wpis, dzięki, siostra chce przetestować PLAY'a i widzę że nie będą to wysokie koszty...

sziwan 2009-05-09 13:13:56

Z moich doświadczeń na HSDPA przy niskim obciążeniu łącza pingi zbliżają się do 100 ms w porywach (zwykle koło 200), na zwykłym 3G są rzędu 400 ms właśnie i odpowiednio więcej na EGPRS/GPRS — to na E51 podpiętej przez BT. Testowałeś może maksymalny transfer? W moim wypadku BT dość znacznie ogranicza.

zdz 2009-05-09 14:34:00

Nie, na transfer nie patrzyłem. SSHowanie było mordęgą. Może Warszawa ma gęstsze pokrycie nadajnikami niż tutaj.

Remigiusz 'lRem' Modrzejewski 2009-05-09 15:02:21

Potwierdzam wyniki - tak samo lub nawet odrobinę gorzej miewam w Gdańsku Wrzeszczu korzystając z Orange (Business Everywhere).

PACH 2009-05-09 19:05:08

"Modem Hujwie e160"
Nie wiem czy to celowe, czy to literówka, ale firma to chyba Huawei ;)
Ja mam Blueconnect od 1.5 roku i w Toruniu transfer dochodzi nawet do 3Mbps (Huawei E220 HSDPA, średnio 0.5-1Mbps), ale co z tego jak standardowy limit 1GB przy takiej prędkości topnieje w drastycznym tempie ;), a później 16kbps. W rodzinnym mieście (podkarpacie) gdzie komórka zazwyczaj ma zasięg, Blueconnect wystarcza do podstawowego komfortowego przeglądania internetu (youtube itp. działa za wolno).

jachacy 2009-05-10 09:51:21

Jak masz dostęp do odpowiedniego telefonu albo modemu to kup startery w byle kiosku i przetestuj. Koszt ok. 5 zł/sieć

radmen 2009-05-10 17:54:33

hmm ja akurat mam play online i nie narzekam (zbytnio). Jest wolnawy, bo jeszcze z zasięgiem jest słabawo, ale warunki umowy mi odpowiadają. Gdy kupowałem go to 45zł/mies i 5GB limitu to aż marzenie :)

Zbigniew 'zibi' Jarosik 2009-05-11 10:35:37

10 packets transmitted, 10 received, 0% packet loss, time 9017ms
rtt min/avg/max/mdev = 107.980/183.493/224.132/32.016 ms

iPlus, k610 na BT, centrum Gdańska. Po ssh da się, choć stanowczo wolę kabelek (przy ssh dla mnie już powyżej 80ms robi się niefajnie).

Zbigniew 'zibi' Jarosik 2009-05-11 10:41:38

A, YT (w std, nie w HD) śmiga płynnie i bezproblemowo.

Lukasz 2009-05-17 10:50:20

[URL=http://www.speedtest.net][IMG]http://www.speedtest.net/result/475414671.png[/IMG][/URL] to moj test iplusa. dodam, ze z wolniejszego kompa przy podlaczonej ps3 :)

GiM 2009-06-05 10:36:12

@Pach: hmm 3Mbps, ja na iPlusie w Toruniu (Słoneczne Tarasy) dochodziłem na umtsie do ~160kB/s (czyli średnio licząc - poniżej 1.5Mbps), tej magicznej bariery chyba nie udało mi się przekroczyć, chciaż mogę coś przekłamywać.

Korzystam z iplusa z limitem 8G i to wystarcza do dosyć swobodnego korzystania z sieci

gim 2009-06-05 11:36:34

Huawei e169 linux

Wpis u zdzicha zachęcił mnie, że by się podzilić, może komuś się przyda.
Od grudnia ubiegłego roku, korzystam z iplusa na modemie e169 (z różnych przyczyn musiałem wybrać modem na usb).
E169 to je flip flop device, który równocze

Dziennikarze i brak rzetelności


Dzisiaj Radio Z Końca Alfabetu w wiadomościach o 10 podało mniej więcej takiego newsa:

21-letni informatyk Christopher Poole został wybrany przez tygodnik Time najbardziej wpływowym człowiekiem 2008 roku. Pool jest założycielem portalu 4chan, odwiedzannego dziennie przez 13 milionów osób.
(wyróżnienie moje)

Śmiać mi się chciało z powtarzania przez duże polskie radio takich farmazonów. ,,Time'' nie wybrał, tylko przygotował ankietę. Wyboru dokonał internet, a dokładniej… sam 4chan.

Radiowi newsmenom zabrakło rzutu okiem na stronę w Wikipedii. A nie trzeba daleko szukać, żeby znaleźć dokładny opis manipulacji ankiety internetowej. Ale po co się wglębiać w temat, lepiej powtórzyć, że ,,Time'' ,,wybrał'' i pokierować ludzi na /b/. Marblecake also the game…


Archived comments:

Paweł Ciupak 2009-05-02 17:49:34

Swoją drogą podobno samo nazwisko „Christopher Poole” to hoax przygotowany przez członków 4etardChana…

Moarc/J-23 2009-05-02 18:00:12

znaczy żeby skrót pasował do "child porn"?

Paweł Ciupak 2009-05-02 18:04:35

Ciekawa teoria.

Zal 2009-05-03 01:03:25

Jeszcze sporo śmiechu z tego będzie.

Dodek 2009-05-03 14:39:42

Paweł Ciupak: mógłbyś używać zamiast frazy "retard chan" na przykład "debilchan" albo coś? "retard chan" mi się kojarzy z AnonTalkiem, a to dopiero jest gówno nie warte wspominania

Głupsze, tańsze, a gra tak samo


Im mniej tranzystorów, tym układ scalony tańszy. Im mniej elementów, tym koszt urządzenia niższy. Dlatego nowy sprzęt nie ma kawałka EEPROMU na firmware, tylko jest on ładowany przez sterownik. Dlatego też karty dźwiękowe potrafią coraz mniej, chociaż uzytkownik tego nie zauważa.

Pierwsze kosztem oszczędności padło miksowanie strumieni dźwięku z róźnych źródeł. Karty dźwiękowe zaczęły obsługiwać tylko pojedynczy strumień, a łączenie wiele w jeden pozostawiono systemowi operacyjnemu. ALSA dorobiła się więc wtyczki dmix, a CPU x86 rozszerzeń SSE, które właśnie do miksowania dźwięku idealnie sie nadają. I do resamplingu, bo zazwyczaj obsługiwana jest tylko jedna częstotliwość próbkowania (48 kHz) i tylko jeden format próbek (S32LE).

Następnie zniknął regulowany wzmacniacz wyjściowy. Teraz głośność reguluje się w domenie cyfrowej, wyciszając odgrywane dźwięki. Ponownie przydają się instrukcje SSE — do mnożenia próbek. Producenci sprzętu nadrabiają utratę jakości zwiększeniem zakresu przetwarzania do 24 bitów.

Idąc dalej, po co robić układ potrafiący odtwarzać wielokanałowe próbki dźwięku? Łatwiej i taniej umieścić w scalaku 3 dwukanałowe i programowo łączyć je w 5.1. Również wyciszenie wbudowanych głośników przy podłączaniu słuchawek przestało być realizowane sprzętowo. Programiści ALSA musieli napisać obsługę jack sensing i stworzona musiała być logika przełączająca. Nie zawsze działa, w systemach śledzenia błędów wciąż pojawiają się zgłoszenia takie jak Realtek ALC883 speakers don't mute when headphones plugged in.

Karty dźwiękowe stają się coraz prymitywniejsze, baza quirków w /lib/alsa/init/ rozrasta się, a developerzy muszą pisać coraz więcej kodu zastępującego funkcje wycinane ze sprzętu. Ludzie oczywiście oburzali się, gdy wyszło to na jaw w Windows Vista. Dwa lata później mało kto o tym pamięta.


Archived comments:

pecet 2009-04-27 14:31:41

Co za różnica? Po co komu dobra karta dźwiękowa, na tym elemencie zawsze można zaoszczędzić, i tak różnicy nie usłyszysz, chyba że jesteś melomanem/audiofilem.

Paolo 2009-04-27 14:44:08

Podobno przy pracy z FL Studio dobra karta dźwiękowa to podstawa - ja nie widzę różnicy...

Michał Górny 2009-04-27 15:07:34

Nie mówiąc, że już stare SB Live! nie miało wbudowanej pamięci na banki MIDI. Te nowe w ogóle syntezator mają?

q84_fH 2009-04-27 15:17:01

Wydaje mi się, że to nie tylko problem kart dźwiękowych. Na przykład modemy mają podobnie. (mam gdzieś jeszcze stary sprzętowy modem wpinany do ISA - wszystko realizował sprzętowo, działał pod każdym systemem). Teraz już chyba nie można (lub trudno) dostać czegoś takiego.
Nie wiem, czy to idzie w dobrym kierunku.
Może w pewnym sensie tak, bo oprogramowanie można uaktualnić praktycznie bez kosztów, a sprzęt nie.
Ale tak jakoś... Mam mieszane uczucia.

Michał Górny 2009-04-27 15:19:46

@q84_fH, z innej strony patrząc — ja widzę wyraźną różnicę między sprzętowym dekoderem z wyjściem tv, który dekoduje film do właściwej rozdzielczości, a tanim wyjściem karty graficznej, do tego skalowanym.

Caladan 2009-04-27 15:21:48

Taka już tendencja, dostosowywać sprzęt pod soft, a nie w drugą stronę...

@Michał Górny: Nie mają żadnych próbek dla MIDI, syntezatory są już praktycznie czysto programowe, chociaż sporo kart płyt wciąż ma jeszcze port MIDI (pętla prądowa, 31250kbps, 8N1).

zdz 2009-04-27 15:24:55

Paolo: teraz jakość karty muzycznej wynika z czego innego, np. czy nie kłamie sterwonikom przy pytaniu o pozycję aktualnie granego dźwięku w buforze.

Peres: nie, okres w którym posiadanie wavetable przez dźwiękówkę czyniłą ją dobrą był stosunkowo krótki. Wcześniej był bank oscylatorów, a teraz syntezą dźwięków MIDI zajmuje się CPU.

q84_fH 2009-04-27 15:30:37

Tak. Z kartami dźwiękowymi też tak jest. Szczególnie jeżeli są zintegrowane - szumy, trzaski, piski. W moim wypadku szczególnie przy nagrywaniu. Dlatego często po prostu wolę odkurzyć stary komputer, z równie starą kartą dźwiękową Yamaha.

Michał Górny 2009-04-27 15:32:29

q84_fH: OPL3?

q84_fH 2009-04-27 15:32:41

Tak.

sprae 2009-04-27 16:18:48

E tam Panowie. PC od zawsze opierał się na software. Pierwsze karty graficzne to praktycznie sam framebuffer + paleta i kilka rejestrów. A mimo to działał na nich Wolf i Doom - hity, które konkurencji zaplątanej w sprzętowe koprocesory (duszki, blittery, scrolle) nieźle namieszały. Dopiero potem pojawiły się S3 z akceleracją GDI. Dziś pod tym względem mamy prawdziwe potwory, łącznie z zapowiadaną przez nvidie Gtx300 z architekturą MIMD.
Co do wymienionych urządzeń to prawda. Pchanie tam DSP przegrało walkę, z konkurencja - AC97. Wydaje mi się, że nastąpiło to głównie przez samego Creative, który wykupił doskonałą linię Vortex (chyba dobrze pamiętam), by potem te rozwiązania ukryć w sejfie, a samemu promować coraz to liczniejszą gromadę głośników.
Dziś takie rozwiązania uchowały się chyba tylko w SoC z rodziny ARM.

LCF 2009-04-27 16:59:25

@q84_fH: A to modem jest czymś innym niż karta dzwiękowa ?

Michał Górny 2009-04-27 17:10:20

LCF: Tak. Podłącz kartę dźwiękową do linii telefonicznej < ;.

zdz 2009-04-27 19:09:29

peres: http://www.interstice.com/drewes/answer/

Michał Górny 2009-04-27 20:08:30

@zdz: Widziałem lepsze rozwiązania.

Void 2009-04-28 18:37:01

@pecet: żeby nie zauważyć różnicy między choćby takim SB Live!, a Intel HDA, trzeba być chyba głuchym albo słuchać wyłącznie ogłuszającej techniawy (w sumie drugie sprowadza się do pierwszego). Te wszystkie zintegrowane cuda a) szumią b) ścinają składowe harmoniczne i naprawdę, nie jestem audiofilem...

zdz 2009-04-28 21:41:38

void: czym według Ciebie jest "Intel HDA"?

Sun kupiony


Nie przez IBM. Przez Oracle. Whaaaat?

W Oracle pracuje Chris Mason, dostaje kasę m. in. za pisanie btrfs. Oracle jest teraz właścicielem ZFS, mogłoby zmienić licencję na GPL i połączyć ze swoim systemem plików¹. Zmiana licencji nie podobała by się wielu osobom, ale Sun przed przyjęciem od nich kodu wymagał podpisania cyrografu.

Wizja ciekawa, ale uważam, że tak się nie stanie.

¹ i technicznie niemal niewykonalne


Archived comments:

LCF 2009-04-20 19:49:53

ZFS-a na GPL-u nie zrobią tak jak nie zrobią Solarisa na GPL-u itd. Nie ma to najmniejszego uzasadnienia ekonomicznego. Bo skoro w obecnym model się sprawdza przy flagowym produkcie, to wątpię żeby w to chciał Oracle ingerować.

Zastanawiające jest co Oracle zrobi z MySQL-em, którego Sun od pewnego czasu zbytnio nie kocha, jak to miało miejsce na początku.

xyz 2009-04-20 20:39:57

Komentarz Masona - http://lwn.net/Articles/329130/

Maciek! 2009-04-21 21:12:27

Slowlaris jest teraz flagowym systemem operacyjnym Oracle'a, to nie mają oni powodu, by się nim dzielić z konkurencją ;-)

Z drugiej strony: ZFS for Linux jest im mało potrzebny: 11g i tak chyba nie używa tej technologii, bo i do czego ;-)

Żałosna żałoba


Bardzo denerwująca sytuacja miała miejsce przedwczoraj. Otóż udaliśmy się z Asią do teatru i przywitała nas cisza. Kilka innych osób również starało się dostać na spektakl. Jednak został on odwołany, z powodu ogłoszonej żałoby! W kasie zaproponowano zwrot za bilety lub zmianę na inną sztukę. Chcieliśmy zobaczyć ,,Szefa wszystkich szefów'', ale na najbliższe terminy nie ma już miejsc, w przyszłym miesiącu nie grają, a potem to nie wiadomo.

A tymczasowem, jak słusznie zauważył Piotr, w czasie świąt na drogach zginęło o połowę więcej osób. I żałoby z tego powodu nie ma.


Archived comments:

Zal 2009-04-17 09:38:45

Współczuję. Ja też bym się zdenerwował, szczególnie, że z czasem u mnie krucho, a tego typu wyjścia planujemy z dużym wyprzedzeniem.

Co do żałosnej żałoby - spodobał mi się poniższy film:
http://tlog.4zal.net/post/17387431/a-oba-Narodowa-www-MartinLechowicz-pl

lordmac 2009-04-17 11:28:52

Zal: Bardzo dobry filmik.
Niestety wszystkie kolejne rzady/prezydenci zamiast pracowac szukaja glosow dla siebie grajac na uczuciach swoich wyborcow. Smutne to ... moze oglosmy zalobe narodowa ? ;)

maniel 2009-04-19 10:51:06

co do żałoby narodowej to sie zgadzam ale ja w innej sprawie, mianowicie: czemu za każdym razem gdy wchodzę na ta stronę dostaję alert że certyfikat pipebreaker.pl jest nieprawidłowy czy cuś, oczywiście mogę dodać wyjątek ale czy obrazek statusu musi być przez https udostępniany?

zdz 2009-04-19 22:00:28

maniel: wygląda na kombinację trzech rzeczy: autoprzekierowanie na https w obrębie pipebreaker.pl, popsuty vhost na tymże serwerze i coś nie halo z certyfikatem ze StartSSL.
Dzięki za info, zostawiłem serwerowanie tych plików joggerowi.

Filmy na ten rok


Plan pisania jednej notki na tydzień czasami wymaga ,,wypełniacza''. Zwłaszcza, jak nic sie nie dzieje, a słońce w Portsmouth zachęca bardziej do picia piwa na plaży, niż siedzenia przy komputerze. Krótko więc.

W tym roku, jak jeszcze nigdy dotąd, są premiery kilku filmów, które chcę obejrzeć w kinie. Są produkcje, które po prostu rzucają na kolana oprawą wizualną. A do tego potrzebny jest duży ekran.

Widziałem już Watchmen i byłem pod wrażeniem. W tym roku będę jeszcze cieszyć oczy następującymi pozycjami:

  • 9 — koniecznie!
  • Terminator 4: Salvation, po trójce nie wchodzącej do kanonu i zbyt rozciągniętym serialu zapowiada się niezły show. Uwaga z trailerami, zawierają spoilery.
  • Star Trek rozpoczyna pozycje, na których się wychowałem;
  • Transformers 2 (a ja chciałbym zobaczyć Unicrona!)
Z uwagi na dzieciństwo ciągnie mnie też na GI Joe, ale to raczej sobie odpuszczę. Za to żałuję, że dopiero w przysżłym roku na ekrany wejdzie The Book of Eli. Obiecuje niezły, falloutowy klimacik. Taki, jak lubię.

Archived comments:

GiM 2009-05-04 16:21:54

Nie oglądałem trailerów, ale z samego opisu to 9 i Eli się ciekawie zapowiadają, thx for sharing.
Terminator, po obejrzeniu 3ciej części nie wiem czy mam ochotę na czwartą

D4rky 2009-05-27 11:42:06

> po trójce *nie wchodzącej do kanonu* i zbyt rozciągniętym serialu
wait... what? myslalem, ze to serial jest spin-offem Oo"

tuned i PM QoS


Wśród nowości w Fedorze 11 (dzisiaj beta), w dziale zarządzania energią ukryto informację o tuned. Jest to demon (kolejny…) któremu postawiono za cel dopasowanie ustawień oszczędności energii w Linuksie do bieżącego wykorzystania komputera. Programik jest centralą zbierającą informacje z wtyczek monitorujących (intensywność wykorzystania dysków, sieci, kart dźwiękowych, pamięci) i podejmującą decyzję o wprowadzeniu tuningów.

Zadanie ambitne, w tej chwili jednak większość pomysłów siedzi jeszcze w głowie dewelopera. Obecnie tuned ma tylko jedną wtyczkę zmieniającą ustawienia dysku. Monitorujących jest 100% więcej — ilość danych wymieniona z dyskiem i przez sieć. Jest to jednocześnie rzadki przykład pakietu oprogramowania open source, w którym objętosć dokumentacji stanowczo przewyższa objętość kodu programu.

Osobiście widzę tu pewną duplikację możliwości dawanych przez interfejs Power Management Quality of Service jądra Linux. Po szerszy opis odsyłam do slajdów z Embedded Linux Conference 2008. W skrócie: aplikacje informują jądro o wymaganiach dotyczących opóźnień. Na podstawie tych informacji Linux może wybrać najniższy stan zasilania urządzeń, spełniający wymagania programów. Urządzenie wyłączone prądu nie bierze, bateria starcza na dłużej, lasy tropikalne są ocalone, /* ekologiczne pierdu pierdu */.

Zazwyczaj im niższy stopień zasilania, tym wolniejsza reakcja bądź czas ,,wybudzenia'' urządzenia. Przykład ze slajdów: przeglądarka WWW może określić swoje tolerowane opóźnienie na 2 sekundy. W takim wypadku jądro może uśpić interfejs sieciowy i budzić go co dwie sekundy (w uproszczeniu) na krótką chwilę potrzebną do odebrania danych. Komunikator żądając opóźnienia nie większego niż ½ sekundy wymusi czterokrotnie częstsze budzenie interfejsu. Gra sieciowa, potrzebująca zerowych opóźnień, wyłączy mechanizmy oszczędzania energii karty sieciowej.

PM QoS są już obecne w jądrze:

% ls /dev/*latency*
/dev/cpu_dma_latency /dev/network_latency

(i network_throughput do kompletu) oraz dostępne dla użytkowników przez interfejs DeviceKit-power.

It's good to live in future, again


Opóźnienie wydania bety spowodowało wzrost mojej niecierpliwości i przyspieszenie decyzji o przejściu na Fedorę 11. Trochę niepewnie — przepisanie zarządzania pamięcią masową w instalatorze pociągnęło za sobą pewną ilość błędów. Do aktualizacji podszedłem więc z backupem i planem.

Cały proces przebiegł następująco:

  1. instalacja sieciowa F10 w wirtualce w KVM w konfiguracji przypominającej moją obecną instalację na laptopie, czyli szyfrowanie+ext4
  2. instalacja i uruchomienie PreUpgrade, zassanie 881MB pakietów
  3. skopiowanie plików z wirtualki do /var/cache/yum/preupgrade na laptopie, bo po co ściągać dwa razy; obrazy z /boot/upgrade/ też warto wziąć
  4. dokończenie preupgrade
  5. po zweryfikowaniu poprawności aktualizacji w maszynie wirtualnej, instalacja i uruchomienie preupgrade na właściwym systemie
  6. restart i fail. Nie może zamountować niektórych systemów plików z fstab. Hmm. A-ha, zakomentowałem wpisy dotyczące NFSów i poszło dalej, rzucając wyjątkiem w instalatorze na sam koniec. Ale system się zaktualizował.

Jak działa preupgrade? W zasadzie podobnie do opcji upgrade, którą można wybrać w instalatorze uruchomionym z płyty. PE odpalone na działacej instalacji Fedory sprawdza jakie pakiety są do instalacji i pobiera je z sieci, umieszczając w /var/cache. Pobrany zostaje również obraz instalatora, który trafia do /boot. Jest dość duży, więc warto mieć około 200 MiB wolnego miejsca. W czasie pobierania można dalej korzystać z komputera i dopiero po zakończeniu zrestartować system. W menu grub pojawia się nowa pozycja Upgrade to .... Jak można się domyślić, jej wybranie skutkuje uruchomieniem instalatora i aktualizację uprzednio pobranymi na dysk pakietami. Wszystko dlatego, że deweloperzy Fedory nie uznają aktualizacji na żywym systemie, przy okazji rzucając hasła o większych możliwościach migracji (LVM→LVM2, ext3→ext4→btrfs, itp.).

Proces aktualizacji zajął u mnie około 2h, nie licząc ściągania paczek z sieci. Przy okazji okazało się, że domyślna instalacja Fedory 10 zawiera trochę ponad 1024 pakiety. Po pół roku używania, w mojej instalacji do aktualizacji było ponad 1600 pakietów.


Archived comments:

stef 2009-03-23 18:16:26

1600? Sporo..

$ rpm -qa | wc -l
919

Jedenastka zapowiada się nieźle


Przy okazji Test Day for Intel Graphics ściągnąłem livecd z Fedora rawhide, które za kilka tygodni zostanie wydane jako Fedora 11 Leonidas. Już teraz robi bardzo dobre wrażenie. Sterownik intela chyba w końcu został wyleczony z paskudnego błędu, który praktycznie uniemożliwiał działanie z Compizem. Mi się przynajmniej nie zawiesił w ciągu pół godziny katowania Compizem, Quake 3 Arena i obracaniem kostki z działającymi aplikacjami OpenGL (DRI2!). Poza tym ponownie działa Kernel Modesetting i zmiana wielkości bufora w locie (nie trzeba więcej kombinować z parametrami Virtual w konfiguracji Xorg).

W oczy (uszy?) rzuca się również nowe PulseAudio, z wyborem profili kart dźwiękowych. Przełączenie odtwarzania z analogowego gniazdka na SPDIF to teraz kwestia kilku kliknięć. Podobnie zmiany stereo/4.0/5.1/7.1/HSP/A2DP. Domyślnie ładowany jest moduł PA wstrzymujący odtwarzanie muzyki, gdy zaczyna dzwonić telefon/aplikacja VoIP. Nie sprawdziłem jak funkcjonują tzw. flat volumes, z opisu wyglądają na dość nieintuicyjny sposób regulacji głośności.

[Wybór profili w PulseAudio]

Aplet przełączania użytkowników też jest zmieniony, pojawiły się opcje globalnego ustawiania statusu użytkownika (dostępny/zajęty/itp.) i wyłączania komputera. Wcześniej widziałem podobną organizację chyba w Ubuntu.

Nie sprawdziłem śledzenia programow z wykorzystaniem systemtap. Format LiveCD przesuwa ściąganie wszystkich potrzebnych plików *debuginfo daleko poza granicę niewygody. Na pewno jeszcze rzucę okiem, ciekawi mnie zwłaszcza współpraca z markerami DTrace'owymi osadzonymi w programach.

Z drobiazgów, które zdołałem zauważyć. Applet Bluetooth w końcu ma działające wsparcie dla rfkill. Dwoma kliknięciami można włączać/wyłączać adapter BT w laptopie, będę mógł pozbyć się mojego skryptu. Ficzer szybkiego bootowania jest dla mnie zupełnie niewidoczny. Linuksa używam w większości na laptopie, a to oznacza mniej więcej 19:09:01 up 44 days, 4:05, 4 users, load average: 0.92, 0.77, 0.48. Suspend/resume działa od lat, więc bootowanie to bardzo rzadka czynność.

Osoby instalujące system 32-bitowy mają dużą szansę dostać w komplecie jądro x86-64, o ile ich sprzęt wspiera 64-bity. Przetestować też warto przypisywanie fizycznych urządzeń PCI maszynom wirtualnym działającym w KVM. I pewnie ze dwa tuziny innych rzeczy, lista ficzerów w Fedorze 11 jest imponująco długa.

Po krótkiej jeździe próbnej z LiveCD nie mam obaw w związku z aktualizacją mojej F10 do rawhide w okolicach wydania F11 Beta. Czyli w ciagu najbliższych dwóch tygodni. Spodziewam się jedynie pewnego bałaganu z plikami konfiguracyjnymi. RPM podejmuje decyzję, czy plik był zmieniony od czasu instalacji poprzez porównanie hasha pliku z tym, co jest zapisanie w bazie. Ponieważ z F11 nastąpiła wymiana funkcji skrótu z MD5 na SHA256 (ah, te wymagania rządowe), każdy plik zostanie uznany za zmieniony przez użytkownika. Nie jest to krytyczna kwestia i może zostanie jakoś rozwiązana przez deweloperów.


Archived comments:

Piotr Pyclik 2009-03-15 19:46:03

Też sobie pewnie zaktualizuję 10 do Rawhide w tym czasie. Najbardziej podoba mi się KMS i obsługa czytników linii papilarnych. Ciekawe tylko, czy PulseAudio będzie wreszcie działało jak powinno... :/

hells.of.iron 2009-03-15 19:57:11

"PulseAudio będzie wreszcie działało jak powinno... "

Z tym nie miałem nigdy problemów - wystarczy zrobić yum remove -tu pakiety z pulseaudio- i mv /etc/asound.conf /etc/asound.conf2 - rozwiązywało to moje problemy z dźwiękiem od czasu wrzucenia syfa do F8.

Inne problemy rozwiązałem wyrzucając Fedorę i przechodząc w 100% na Windows.

Piotr Pyclik 2009-03-15 20:06:51

No, wywalenie Fedory na pewno rozwiązało problemy z Fedorą. Żelazna logika.

hells.of.iron 2009-03-15 20:08:13

Chodziło mi o problemy z systemem operacyjnym ;)

Piotr Pyclik 2009-03-15 20:08:36

I instalacja Windy je rozwiązała? ;P

hells.of.iron 2009-03-15 20:10:22

Wierz lub nie, ale tak.

LCF 2009-03-15 21:59:20

"Ponieważ z F11 nastąpiła wymiana funkcji skrótu z MD5 na SHA256 (ah, te wymagania rządowe), każdy plik zostanie uznany za zmieniony przez użytkownika."

A to wstecznie sobie nie mogą wygenerować skrótów z jakiegoś koszernego miejsca ?

zdz 2009-03-15 23:17:32

LCF: z tego co czytałem to nikt o tym nie pomyślał do tej pory.

Brickety-Seagate-brick


Masz jakiś większy dysk Seagate? Lubisz swoje dane? To sprawdź, czy Twój dysk klasy średniej (Diamond 22), górnej (Barracuda 7200.11) lub near-line (Barracuda ES.2) nie jest nosicielem wadliwego firmware w wersji SD15. Pod Linuksem można to zrobić tak:

% cat /sys/block/sda/device/rev
SD1A

 bądź

# hdparm -I /dev/sda | grep Firmware
Firmware Revision: SD1A 

Dokładny spis modeli i linki do pobrania wersji SD1A (ponoć działajacej) znajdują się na stronie Supportu Seagate. Aktualizacja polega na nagraniu obrazu płyty, uruchomieniu z niej komputera i wybraniu dysku do uaktualnienia.

Niedopilnowanie może skończyć się nagłym zniknięciem dysku z listy wykrywanych urządzeń. Na stałe. A dysku niewidocznego nie można już zaktualizować. Ani skopiować z niego danych przed odesłaniem do serwisu.

Seagate pisze o small number dysków, których to dotyczy. Jednak do tej pory firma nie udostępniała firmware'u użytkownikom, tylko OEMom. Sam firmware również nie pojawił się na stronie Seagate od razu, wcześniej była prośba o kontakt z serwisem. Niektórzy odważni pobierali go ze stron The Pirate Bay, teraz jednak lepiej ściągnąć SD1A od producenta.

Widocznie częstość wystepowania usterki przewyższyła koszty serwisowania i obsługi dziesiątków (tysięcy?) zgłoszeń via strona supportowa.


Archived comments:

LCF 2009-01-27 00:05:19

Wcale nie takie mało spotykane. Przynajmniej 2-3 dyski podejrzewam, że padły mi właśnie z tego powodu, bo nagle i gwałtownie zakończyły swój żywot. Zazwyczaj coś się spali/zaczną rzygać błędami/coś stuka itd.

Tylko mi sprzedawca wymienił na nowe, a ja nie interesowałem się ich dalszą historią...

sznik 2009-01-27 00:05:37

Zły link.

Pod Windowsem jest jakiś szybki i miły sposób? ;)

zdz 2009-01-27 07:50:51

sznik: dzięki, już poprawiłem. Co do Windowsa nie wiem, nie używam.

Radiowiec 2009-01-27 12:10:53

Mam już zainstalowany firmware SD1A, dysk ST3500320AS działał (wcześniej na SD15) i nadal działa. A dysk już niewidoczny chyba też da się zaktualizować? Tym ustrojstwem do łączenia się przez port RS232? W każdym razie nie potrzebowałem aż tak kombinować, firmware dał się wgrać za pierwszym podejściem. Start systemu FreeDOS z płyty, której obraz Seagate udostępnił - może nie jest to miłe, ale szybkie - a dalej według instrukcji.