Tunezja objazdowo 7: koniec


Jesteśmy zadowoleni. Przewodnik wygadany i zorganizowany, grupa też się nie rozłaziła, całkiem fajni ludzie.

Przeraża ilość śmieci wszędzie, nawet na pustyni na każdym metrze wala się plastik.

Dinarów nie wolno wywozić z Turcji, nam zostało prawie 200. Kantor na lotnisku chciał jakieś kwitki i potwierdzenia wymiany których nie mieliśmy. Po głębokim patrzeniu w oczy znalazł pasujące w swoich śmieciach i dostaliśmy euro.

Przez tydzień przejechane 2100km autobusem, 200km samochodami 4x4, zużyłem 8,13GiB danych komórkowych.

015/100 of #100DaysToOffload

Tunezja objazdowo 6: rzymskie miasta


Wyjazd 6.30.

Trzy osoby zrezygnowały, zostały w hotelu. Zbytnio zmęczone czy przepimprezowane?

Jedno rzymskie musi miasto Dougga.

Drugie rzymskie miasto Thuburbo Maius.

Niesamowite, otwierają oczy jak rozległe było imperium rzymskie. To stąd większość mozaik oglądanych na początku wycieczki.

8k kroków, 5,7km.

014/100 of #100DaysToOffload

Tunezja objazdowo 5: gladiator-style


Śniadanie o 5.00.

Amfiteatr El-Jemm w stylu rzymskim, największy w Afryce, nieźle zachowany, chociaż po zwiedzeniu Koloseum odbieram go trochę jak remix.

Muzeum mozaik spoko.

Monastyr: Mauzoleum prezydenta Habib Burgiba, twierdza.

Stare Miasto w Sousse: typowa uliczka handlowa, skąd tu tyle ludzi :(

18,8k kroków, 13,3km.

013/100 of #100DaysToOffload

Tunezja objazdowo 4: Djerba


Muzeum etnograficzne de Guellala bardzo fajne. Takie rzeczy lubimy na wyjazdach.

Obrzezanie jako okazja na dostania kasy na PlayStation, ciekawe podejście, ale jakoś trzeba sobie radzić z traumą.

Synagoga Al-Gharbia bardzo eklektyczna, kolory lokalne, układ klasyczny.

Rynek: jak zwykle najgorsze co ludzie ludziom mogą zrobić.

Morze ciepłe, plaża cicha, dało się odpocząć.

12,7k kroków, 8,3km.

012/100 of #100DaysToOffload

Tunezja objazdowo 3: więcej offroad


Tym razem śniadanie o 5.00. Karaluch w pokoju znacząco większy niż w pierwszym hotelu: 3-4 cm.

W czasie przejażdżki dorażką dostałem lejce. Kierowało się łatwiej niż barką na Mekongu, koń sam wiedział dokąd jechać.

Oaza z daktylami w porządku.

Słone jeziora: niesamowite puste przestrzenie, wydmy i kopczyki solne. Wow.

Quady na pustyni, ciarki przechodzą, gdy cywilizacja znika za wydmami i wokół tylko piasek.

Wiejskie gospodarstwa na pustyni – efekt raczej smutny, jak tu jest biedne!

Dom wujostwa Luka Skywalkera – w filmie jest tak bardzo tłem, że gdyby nie fotosy kadrów na ścianach, trudno by było skojarzyć. A oglądaliśmy początek Nowej Nadziei tydzień temu.

Droga Rommla z super górskimi widokami, podziwiane znad szklanki gorącej miętowej herbaty z migdałami i miodem.

Na koniec basen w kolejnym hotelu, ponownie super po całym dniu upałów.

5.8k kroków, 8.9km.

011/100 of #100DaysToOffload

Tunezja objazdowo 2: offroad


Znowu śniadanie o 5.30 i wyjazd godzinę później.

Kairouan najstarsze stare miasto, meczet robi wrażenie, koty pozują z grupami turystów. Siedem pielgrzymek do tego miasta liczy się jak jedna do Mekki.

Lokalne mauzoleum ładne, w środku elektroniczny czasomierz modlitewny identyczny jak w naszym gdańskim meczecie.

Zbiorniki Aghlabides ładne od strony inżynieryjnej.

Potem samochodami 4x4 do oazy (kręcili tu Angielskiego Pacjenta), i przełajem trasą Paryż-Dakar, obók góra wielbłąda, do Mos Espa. Atrakcja turystyczna zajebana straganami, ciężko znaleźć źródło mocy.

Po takim dniu wieczór w basenie (na środku pustyni) dwa plus dobry.

9,8k kroków, 6km.

010/100 of #100DaysToOffload

Tunezja objazdowo 1: Tunis


Stare miasto w stolicy nawet spoko. Klimatyczne uliczki i mnóstwo kotów!

Muzeum Bardo – mozaiki i super koronkowo-gipsowe sufity.

Kartagina: niewiele zostało: łaźnie, cmentarz meh, portów nie ma, ale wzgórze z ekstra widokiem.

Sidi Bou Said (“Tunis Santorini”) nawet ładne. Jedyna jak dotąd ulica ze śmietnikami, bo tak to syf wszędzie.

Na pytanie po ile pączek, dziwnie brzmiąca odpowiedź. One and half. Spodziewałem się one fifty, ale połówka tunezyjskiego dinara to nie pięćdziesiąt, a pińcet jednostek milimonetarnych.

14.3k kroków, 9.4 km.

009/100 of #100DaysToOffload

Tunezja objazdowo 0: wylot


Wyjazdy co do zasady organizujemy sami, ale w tym roku natłok spraw nie zostawił na to czasu. Postanowiliśmy spróbować czegoś nowego i do Tunezji wybraliśmy się na wycieczkę objazdową z biurem podróży.

Spakować się, wykupić ubezpieczenie, eSIM, wziąć euro i pojechać autobusem na lotnisko… i to już? Żadnych parkingów, rezerwacji, biletów wstępu, wynajmu auta, szukania parkingów czy ustalania marszruty. Dziwnie.

Na miejscu czekając na bagaże kupno SIM do drugiego telefonu. Przepłacone 2x (15EUR za 27GiB na miesiąc), ale za to wygodnie.

Potem niestety czekanie w autokarze przed lotniskiem, bo ktoś się zgubił. W hotelu po północy, a o 5.30 śniadanie i wyjazd.

Pierwsza obserwacja: do rzeczy dobrych przyzwyczajamy się szybko. Do Tunezji nie dotarły jeszcze przytwierdzone do butelek zakrętki. Trzeba być czujnym, dwa razy prawie taką luźną zakrętkę zgubiliśmy.

008/100 of #100DaysToOffload