Internet przywożą autobusem (18 lipca 2009, 23:27:00)
Najdziwniejsze WiFi do tej pory pożyczałem kwitnąc w hali przylotów na lotnisku. Pojawiało się co 30 minut, dało się z niego korzystać przez kwadrans. Po każdym połączeniu wymagało tylko kliknięciu w przeglądarce ,,I accept terms of service'', gdyż strony ładowane były przez przezroczyste proxy (przy okazji cenzurujące część stron).
Gościnny SSID to Greenline, a dostępność pokrywała się z czasami przyjazdów autobusów nr 757 linii o takiej samej nazwie. Łączność znikała, gdy autobus ruszał z parkingu.
Jakie było najbardziej nietypowe źródło, z którego pożyczaliście wifi?
Nie pożyczam wifi.