btrfsck: koda


Konkludując historię wielkiego nieobecnego btrfsck… Szósty lutego 2012, Josef Bacik:

We're running close to the wire on this but it looks like Chris will have fsck out for btrfs tomorrow

I co? Oficjalnego ogłoszenia nie było, ale fama sie już rozniosła: od dwóch tygodni btrfsck jest dostępny. Mason udostępnił kod w gałęzi repozytorium o nazwie dangerdonteveruse. Użycie oczywiście używanie na własną odpowiedzialność. Bugreporty od osób, które tym narzędziem popsuły sobie system plików będą ignorowane.


Archived comments:

DeHa 2012-02-22 13:54:12

Z mojego krótkiego doświadczenia wynika, że w ten właśnie sposób rodzą się industry standards ;)

AdamK 2012-02-22 15:28:34

A z mojego doświadczenia wynika że Btrfs jest nieużywalny jak się partycja zapełnia powyżej 90%. Muli wówczas niesamowicie, a ext4 ani piśnie. Tym niemniej spore nadzieje pokładam w Btrfs.

lRem 2012-02-22 16:46:22

HFS+ podobnie zdycha jak nie ma miejsca wolnego, a to jeden z bardziej dojrzałych systemów.

pecet 2012-02-22 16:49:46

A XFS ma się dobrze :)

Remigiusz 'lRem' Modrzejewski 2012-02-22 17:01:06

XFS to potwór.

moher 2012-02-22 20:40:06

@pecet: tak XFS jest super, do momentu kiedy nie padnie zasilanie albo stanie się coś innego o podobnym efekcie.

zdz 2012-02-22 20:45:45

XFS jest chyba najlepszym z w miarę nowoczesnych linuksowych systemów plików. I po latach w jądrze już nie jest potworem, bo przydawki upodabniające Linuksa do IRIXa już prawie zostały usunięte. I tak jak XFS jest najlepszym modern filesystem, to nie ma porównania z tymi, które np. dane checksummują (jak np. ZFS, btrfs, HAMMER, ReFS) i integrują w sobie zarządzanie wolumenami. To są post-modern filesystems. :)

zdz 2012-02-22 21:11:01

@moher: powtarzasz jakieś od lat nieaktualne nieporozumienia. "Update: This issue has been addressed with a CVS fix on the 29th March 2007 and merged into mainline on 8th May 2007 for 2.6.22-rc1." ( http://xfs.org/index.php/XFS_FAQ#Q:_Why_do_I_see_binary_NULLS_in_some_files_after_recovery_when_I_unplugged_the_power.3F )

moher 2012-02-22 21:30:37

@zdz: sam to testowałem, poza tym nadal są głosy, że problem nie jest rozwiązany.

moher 2012-02-22 21:31:57

I to niekoniecznie musi być konkretnie problem, który przytoczyłeś, bo nie testowałem dokładnie co się dzieje, tylko czy się dzieje.

Anonim 2012-02-23 10:01:46

Moher -- mam jądro 2.6.35.11 i działa ok. Nawet jak wylaczylem pare razy zasilanie dysku podczas dzialania systemu i SMART stwierdził ze są offline uncorrectable sektory sam filesystem był ok.

Haczyki przy upgrade do 64 bitów


Dekadę po wprowadzeniu architektury AMD64 przerobiłem w końcu ostatnią z moich maszyn na dystrybucję 64-bitową. Sprzęt był capable od dawna, ale jego wymiana odbyła się metodą transplantacji dysków ze starego komputera i nie było kiedy zmienić softu.

Procedura jest prosta. Instalujemy kernel 64 bitowy, uruchamiany z niego system z 32-bitowym userlandem i reinstalujemy wszystkie pakiety po kolei w wersjach x86_64. Userland 32 na jądrze 64 działa sprawnie nawet na x86, ale trzeba mieć na uwadze trzy drobiazgi:

Automount ma rozbieżne wielkości strukturki danych między 32 a 64 bity. Owocuje to zawieszeniem w czasie uruchamiania systemu 32 bit na jądrze 64 bit. Pamiętać należy o wyłączeniu automountów przed takim bootem.

RRD nie lubi baz stworzonych na innej architekturze. Tu warto zrobić rrdtool dump do xml na 32 bitach, a po upgradzie rrdtool restore.

PostgreSQL też nie lubi plików baz danych utworzonych na innej architekturze. Podobnie jak z RRD, najpierw pg_dumpall, a po upgradzie initdb i psql -f dump.sql.

Inny soft na razie problemów nie wykazuje. Zapomnienie o zrzutach może zawocować drapaniem się w głowę podczas poszukiwania jakieś jeszcze działającej 32 bitowej instalacji, żeby dokonać ich post factum. Ale na szczęście wystarcza pendrive USB z zainstalowaną 32 bitową instalacją i katalogi baz danych wyeksportowane przez NFS.


Archived comments:

Remigiusz 'lRem' Modrzejewski 2012-02-09 14:56:56

Tak właściwie, to po co to zrobiłeś?

Stanisław 'dozzie' Klekot 2012-02-09 16:27:24

Nie wiem jakie były faktyczne powody, ale jednym bardzo dobrym jest możliwość pozbycia się ostatniego hosta x86. Dla administratora to na przykład brak konieczności przygotowywania pakietów na jedną więcej architekturę.

zdz 2012-02-09 17:16:34

lrem: jak dozzie pisze, odstawało od reszty. I ma 8GB RAM, niedlugo moze 16, uzywanie PAE smierdzi troche.
Z dziwnych rzeczy, po upgradzie zaczela dzialac wetknieta kiedys karta TV na chipie bttv - pewnie wczesniej cos z przestrzenia adresowa nieteges było.

rozie 2012-02-09 18:43:50

Jeśli dobrze kojarzę skorzytsałeś z bardzo niezalecanej metody upgrade'u systemu (BTW jakie distro?). W sumie jakie zalety w stosunku do odpalenie z live i przywrócenie systemu z backupu?

zdz 2012-02-10 09:05:50

rozie: z zupelnie niezalecanej, chyba żadne distro nie wspiera zmiany architektury. Fedora na pewnie nie :).
Zalety takie, że ciągłość pracy (czyt. dostępu do internetu i rozrywki, w trakcie oglądałem film na rzeczonym komputerze).
Przywracanie z backupu wiąże się też z instalowaniem od nowa wszystkiego, co się przez prawie 3 lata (od http://enotty.pipebreaker.pl/2009/06/16/goodbye-foresight/) zbierało, a czego nie ma w domyślnej instalce. A dumpy np. RRD i tak trzeba by było zrobić (bo backupują się u mnie binarne bazy).
W skrócie: oszczędność czasu.

zdz 2012-02-19 19:00:10

Tak za 64 bitami jeszcze:
nasty FPU state corruption issue that happened only when the wireless stack used the AES-NI instructions from softirqs on 32-bit x86.

Moral of the story: don't use 32-bit kernels on modern CPU's that could do so much better.
z https://plus.google.com/109995262342451767357/posts/KGijJrUZQ7j

Pamiętam jakiś czas temu było też priviledge escalation, które działało na 32 bitach, a na 64 - z uwagi na organizację pamięci - nie działało.

W którą stronę ewoluuje konfigurowanie Linuksa...


Ostatnio przemigrowałem z tgt na nowy, lepszy, wbudowany w jądro LIO. Chodzi o cel SCSI. Po robocie odsunąłem się od monitorów, spojrzałem na stary config, spojrzałem na nowy i naszła mnie refleksja.

Czy przejście z takiego sposobu konfigurowania:

vendor_id UTC FS Support
product_id Linux iSCSI

# Set the driver. If not specified, defaults to "iscsi".

default-driver iscsi

<target iqn.2010-08.com.fs.utc:dvdtmp>
        backing-store /dev/mapper/sabretoothvg-iscsi.dvdtmp
</target>

<target iqn.2010-08.com.utc.fs:winxppp45client-stor1>
        backing-store /dev/sabretoothvg/iscsi.winxppp45client-stor1
</target>

<target iqn.2011-02.com.utc.fs:esxi.local-space0>
        backing-store /dev/sabretoothvg/iscsi.esxi.local-space0
</target>

<target iqn.2011-02.com.utc.fs:fcoe.test0>
       backing-store /dev/mapper/sabretoothvg-fcoe.test0
       allow-in-use yes
</target>
na taki (uwaga, ściana tekstu):
#### Parameters for TCM subsystem plugin storage object reference
python /usr/lib/python2.6/site-packages/rtsadmin/tcm_node.py --establishdev iblock_0/iblock0 /dev/sabretoothvg/fcoe.test0
python /usr/lib/python2.6/site-packages/rtsadmin/tcm_node.py --setunitserialwithmd iblock_0/iblock0 72ad13f0-c8d2-4d96-bffe-30f9cfc46f2f
#### Parameters for TCM subsystem plugin storage object reference
python /usr/lib/python2.6/site-packages/rtsadmin/tcm_node.py --establishdev iblock_1/gilbertus.swap /dev/sabretoothvg/iscsi.gilbertus.swap
python /usr/lib/python2.6/site-packages/rtsadmin/tcm_node.py --setunitserialwithmd iblock_1/gilbertus.swap 7e05140f-6536-4813-a1a0-d9fdc3b7bca8
#### Parameters for TCM subsystem plugin storage object reference
python /usr/lib/python2.6/site-packages/rtsadmin/tcm_node.py --establishdev iblock_3/esxi.local-space0 /dev/sabretoothvg/iscsi.esxi.local-space0
python /usr/lib/python2.6/site-packages/rtsadmin/tcm_node.py --setunitserialwithmd iblock_3/esxi.local-space0 5bcaffac-6da0-42b0-ad07-fe130609674
#### iSCSI Target Ports
mkdir -p /sys/kernel/config/target/iscsi/iqn.2003-01.org.linux-iscsi.sabretooth.x8664:sn.aeee2b8d6fdd/tpgt_1/lun/lun_0
ln -s /sys/kernel/config/target/iscsi/iqn.2003-01.org.linux-iscsi.sabretooth.x8664:sn.aeee2b8d6fdd/tpgt_1/lun/lun_0/../../../../../../target/core/iblock_0/iblock0 /sys/kernel/config/target/iscsi/iqn.2003-01.org.linux-iscsi.sabretooth.x8664:sn.aeee2b8d6fdd/tpgt_1/lun/lun_0/6efd3cb027
lio_node --aluasecmd iqn.2003-01.org.linux-iscsi.sabretooth.x8664:sn.aeee2b8d6fdd 1 0
mkdir -p /sys/kernel/config/target/iscsi/iqn.2003-01.org.linux-iscsi.sabretooth.x8664:sn.aeee2b8d6fdd/tpgt_1/lun/lun_1
ln -s /sys/kernel/config/target/iscsi/iqn.2003-01.org.linux-iscsi.sabretooth.x8664:sn.aeee2b8d6fdd/tpgt_1/lun/lun_1/../../../../../../target/core/iblock_4/winxppp45client-stor1 /sys/kernel/config/target/iscsi/iqn.2003-01.org.linux-iscsi.sabretooth.x8664:sn.aeee2b8d6fdd/tpgt_1/lun/lun_1/1d6312ea35
lio_node --aluasecmd iqn.2003-01.org.linux-iscsi.sabretooth.x8664:sn.aeee2b8d6fdd 1 1
#### iSCSI Initiator ACLs for iSCSI Target Portal Group
mkdir -p /sys/kernel/config/target/iscsi/iqn.2003-01.org.linux-iscsi.sabretooth.x8664:sn.aeee2b8d6fdd/tpgt_1/acls/iqn.1994-05.com.fedora:5f21153a55f
echo 16 > /sys/kernel/config/target/iscsi/iqn.2003-01.org.linux-iscsi.sabretooth.x8664:sn.aeee2b8d6fdd/tpgt_1/acls/iqn.1994-05.com.fedora:5f21153a55f/cmdsn_depth
mkdir /sys/kernel/config/target/fc
#### fc Target Ports
mkdir -p /sys/kernel/config/target/fc/20:00:00:23:ae:b2:f4:3b/tpgt_1/lun/lun_0
ln -s /sys/kernel/config/target/fc/20:00:00:23:ae:b2:f4:3b/tpgt_1/lun/lun_0/../../../../../../target/core/iblock_0/iblock0 /sys/kernel/config/target/fc/20:00:00:23:ae:b2:f4:3b/tpgt_1/lun/lun_0/b522dc7322
to naprawdę jakiś postęp? Powyżej to drobny fragment, całość ,,nowości'' ma prawie pół tysiąca linii i postać skryptu, który odtwarza ustawienia przez wykonanie wszystkich katalogów i dowiązań symbolicznych.

Do LIO dostępny jest targetcli, będący tak naprawdę kolorową nakładką na mkdir, ln i touch. Ja rozumiem, że wszystko jest plikiem, ale naprawdę zajęło mi pół godziny wpadnięcie na intuicyjny sposób określenia IP, na który jądro ma słuchać. (Tym sposobem jest utworzenie katalogu, dokładniej mkdir -p /sys/kernel/config/target/iscsi/iqn.2003-01.org.linux-iscsi.sabretooth.x8664:sn.aeee2b8d6fdd/tpgt_1/np/192.168.6.9:3260).

Plik konfiguracyjny jest dla mnie czymś solidnym. Skrypt zastępujący go setkami poleceniem powłoki sprawia wrażenie sznurka i taśmy klejącej.

UPDATE: Ktoś jednak stwierdził, że lepsze będzie trzymanie konfiguracji w JSON. No cóż, ma szansę sprawdzić się lepiej niż skrypt shellowy.


Archived comments:

DIVI 2012-01-17 06:04:11

Panie, a ile wojny było o ten target.

Deweloper konkurencyjnej implementacji gdy go nie wybrano strzelił potwornego focha i jest teraz wojna idelologiczna.

Argumentacja opiekuna podsystemu storage też była mało merytoryczna i bardziej się operała o to że ten "wygrany" jest gorszy ale ma bardziej uległych i skorych do ustępstw developerów.

To wszystko jest jeszcze pikuś, ale ten config to już jest parodia.

Nie podobie mnie się.

DIVI 2012-01-17 06:07:13

To tak apropos: http://lwn.net/Articles/424004/

l00natyk 2012-01-17 14:48:04

Mam wrazenie ze w niedalekiej przyszlosci ktos napisze skrypt ktory pobiera dane ze starego konfigu i bedzie tak samo tylko ze inaczej.

yZZuF 2012-01-20 09:48:57

Wygląda jakby się ktoś puścił poręczy.

AppleTV 2012


The actors stopped ranting before Peter had finished his shower. Wang-mu did not notice. She did notice, however, when a voice from the holoview said, "Would you like another recorded selection, or would you prefer to connect with a current broadcast?"
For a moment Wang-mu thought that the voice must be Jane; then she realized that it was simply the rote menu of a machine. "Do you have news?" she asked.
"Local, regional, planetary or interplanetary?" asked the machine.
"Begin with local," said Wang-mu. She was a stranger here. She might as well get acquainted.
Orson Scott Card, ”Children of the Mind” (1996)

Siri, anyone? :-)


Archived comments:

pfm 2011-12-08 09:30:21

Ten cytat z czymś mi się skojarzył i jestem przekonany, że na podobny fragment trafiłem w jakiejś książce. Może "Ubiku" Philipa K. Dicka? Niestety nie jestem pewien.

Hoppke 2011-12-08 16:34:35

Mógłby być Dick. Tyle, że u niego automat byłby pewnie prepaidowy i domagałby się monet (to w Ubiku była ta scena z gadającymi drzwiami, prawda?)

pfm 2011-12-08 16:35:54

Zgadza się. :)

DeHa 2012-02-22 12:26:45

http://www.engadget.com/2012/02/21/patent-application-hints-at-voice-actions-for-google-tv/

Hałas na moim trawniku


Trzeba kogoś z dużą wyobraźnią i pomysłowością, żeby przewidzieć przyszłe problemy, wymagania i przygotować się do nich. Trzeba odwagi, żeby zejść z utartej ścieżki i zaproponować radykalne rozwiązania. A, jeszcze trzeba być niezłym programistą, żeby wcielić to w życie.

Natomiast nie trzeba nic umieć, by napisać taką petycję: Lennart Poettering: Stop writing useless programs - systemd, Journal. Do tego trzeba mieć tylko zamknięty, prymitywny umysł i cainofobię:

Lennart, come out from Linux please. You aren't necessary.>

Powyższy komentarz pokazuje dobitnie jak bardzo niektórzy nie rozumieją reguł gry. I jak niepotrzebnie trwonią bity, od takich jednostek absolutnie nic nie zależy. Dystrybucje Linuksowe, a szerzej środowisko free software to przykład doskonale działającej merytokracji. Robisz = rządzisz. Zyskujesz respekt i wpływ. Narzekasz i produkujesz stop energy = znikasz w szumie tła.

Programy pisane przez Lennarta znajdują się w każdej dystrybucji Linuksa i poza nimi. I chociaż nie wszyscy dystrybutorzy radzą sobie z nimi, to jednak rozwiązują pewne problemy i są potrzebne. Nie pojawiają się znikąd — ktoś podejmuje decyzję o ich włączeniu.

Dystrybucje mają Komitety Techniczne (fedorowe FESCo, Technical Board w Ubuntu, openSUSE Board) nadające kierunek rozwoju. Zasiadają w nich ludzie z szerokim doświadczeniem i uznaniem społeczności. Osoby, które rozumieją i mają wiedzę pozwalającą stwierdzić: tak, w nowoczesnym systemie potrzebne jest avahi, systemd, nss-myhostame, pulseaudio, rtkit, libcanberra, nss-mydns itd. Są problemy, są braki, są na nie rozwiązania, to jest właściwa droga.

Drastyczne zmiany generują olbrzymi opór. Ostatnie dwa artykuły o Journal wywołały na spokojnym zazwyczaj LWN dyskusje na ponad 200 oraz ćwierć tysiąca komentarzy. Większość to biadolenie osób nie rozumiejących po co i dlaczego takie rozwiązanie jest proponowane. Zaraz za nimi Ci trochę sprytniejsi, ale reagujący na postęp jak autystyk na przemeblowanie pokoju. Nowe ficzery są spoko do momentu, jak trzeba się nauczyć czegoś nowego. W tym momencie zagrożona jest samopodtrzymywana opinia wszystkowiedzącego guru.

A głosy ,,to jest kopiowanie foobar''? Otóż na pewne potrzeby istnieją jakieś optymalne rozwiązania, więc nic dziwnego, że różni ludzie dochodzą do tych samych wniosków. Ale świat się wali, gdy wcześniej podobne mechanizmy zostały np. zaimplementowane przez Microsoft w Windows. Świętokradztwo, tam nie może być nic dobrze! Efektem jest więc robienie hałasu.

A najlepsi są w tym nastoletni programiści PHP używający Gentoo lub Archa, strzelający hejtspiczem we wszystko, czego nie potrafią ogarnąć. Zagorzałe dyskusje (patrz flame'y) są normalnym elementem działania naszego światka. Z niektórych nawet wynikają cenne uwagi. Większość to niestety mącenie wody przez osoby, od których i tak nic nie zależy. Ostatecznie to decyzje podejmie starszyzna, rozumiejąca przesłanki merytoryczne. A mały pies szczeka najgłośniej.


Archived comments:

LCF 2011-11-27 21:45:04

Dokładnie jak z Gnome2 vs Gnom 3 i niekończące się flame-y na fedora-users. F15 minęło, nastały czasu F16 i ludzie przestali marudzić, bo i tak nie wiele to zmieni. Teraz mam ubaw po pachy z wielkich "guru" co to migrowali z Ubuntu, bo przecież Gnome3 jest beee na Mint-a. No i się pojawiła nowa wersja :-D Opór mas przed czymś nowym jest porażający, ale też dość szybko przemija.

zdz 2011-11-28 06:35:50

Migrowali na Minta, bo tam nie ma G3? Hehehe, to faktycznie wygrali :-)

Barthalion 2011-11-28 06:47:33

Pomijając miotaczy hejtspiczem, systemd jest również używalny w Archu (a i pewnie w Gentoo ktoś się podjął uruchomienia tegoż) - znajduje się w oficjalnych repozytoriach.

mmazur 2011-11-28 13:32:52

> Robisz = rządzisz.

Niestety czemuś takiemu jest daleko do doskonałości. Ludzie, którzy potrafią robić bardzo często nie potrafią rządzić. A im większy projekt, tym złe rządzenie może więcej napsuć.

Ustawodawstwo pragmatyczne


Wcześniej czy później interesy korporacji wypływają na wierzch i powodują, że ustalamy zasady wyglądające absurdalnie. Dlatego przyjęliśmy, że ślimak jest rybą, a woda nie zapobiega odwodnieniu (tylko czyj interes to drugie chroni?).

Po drugiej stronie wielkiej sadzawki też potrafią dołożyć. Pizza jest warzywem z racji zawartości sosu pomidorowego. Dzięki temu można kawałkiem pizzy spełnić wymogi, które nakazują dzieciom dawać w posiłkach ileś procent warzyw. Walka z nadwagą pełną gębą.

Nobody Doesn't Like Molten Boron!


Archived comments:

Remigiusz 'lRem' Modrzejewski 2011-11-20 13:52:50

Z tą wodą to trzeba doczytać do końca. Wychodzi na to, że naukowcy stwierdzili, że woda w butelce nie jest bardziej nawadniająca niż woda w kranie. Z czego urzędasy jasno wywnioskowali to co chcieli.

AdamK 2011-11-20 19:10:37

To jest właśnie pragmatyzm, a konkretnie logika. Akty prawne są często podzielone na początkowe definicje a później konkretne przepisy. I czasem, dla uproszczenia przepisów, definicje bywają dosyć karkołomne, z tego też np. wynika to że według unijnych przepisów marchewka to owoc, ale tylko dlatego że w Portugalii robi się z niej dżem. W ten sposób marchewka podpada pod odpowiednie przepisy jako surowiec na dżem i nie trzeba robić przepisów specjalnie dla marchewek.

W ten sposób unika się rozdymania przepisów, choć dla laika może to być dziwne lub komiczne.

Rainbow 2011-11-21 12:36:45

Ślimaki są rybami tak samo, jak małże, a zmiana kategorii wynika pewnie z niechęci Francuzów do papierów, bo łatwiej zmienić kategorię produktu, niż starać się o dofinansowanie jego "hodowli" i "połowu" w innej kategorii :)
Woda nie zapobiega odwodnieniu, tylko minerały w niej zawarte, a przepis zakazuje informowania w reklamach napojów (które faktycznie odwadniają organizm), że zapobiegają odwodnieniu.
Pizza nigdy warzywem nie była i nie będzie, tak samo jak to paskudztwo, które nazywają sosem pomidorowym, a zawartość pomidorów wynosi w nim ok 5%.
@AdamK: Skoro pomidora nazywamy warzywem "bo tak", to marchewka jak dla mnie może być owocem (przynajmniej jest słodka).

AdamK 2011-11-21 12:46:50

Dodam do tego słynną 'krzywiznę' ogórka, co ją niby UE określiła.

UE nie określiła że ogórki maja być tylko takie a nie inne, lecz określiła kryteria jakościowe, dzieląc ogórki na grupy (od A do bodaj E, gdzie A to najlepsze). Kryteria są różne, także wizualne - stąd ta krzywizna. Oczywiście sprzedawać można dowolnie skategaryzowane ogórki. Kryteria są po prostu po to, aby konsument mógł łatwo i szybko ocenić produkt.

Renesans książkopoznania


Kiedyś dużo czytałem. Bardzo dużo. W podstawówce pierwsze zetknięcie z Diuną, liceum pod znakiem sci-fi. Dojazdy tramwajem na uczelnię urozmaicone przez Świat Dysku. A potem stała się tragedia, kupiwszy samochód nie mogłem czytać w drodze.

Jednak w zeszłym roku coś drgnęło. Zaczęło się od Millenium Larssona. Pierwszą część pożyczyłem z Internetu. Drugą od kolegi z pracy, a trzecią już kupiłem. Elegancko wydana płytka CD zawierająca poprawnie potagowane pliki .mp3.

I tak zaczął się mój powrót do książek. W wersji audio. Niech żyją wydawnictwa Polskiego Związku Niewidomych! Od zeszłego roku podróże z A. umilają nam zazwyczaj kryminały. Dało się nawet przeboleć Zborowskiego wkładającego zbyt duży wysiłek w powieści Cobena. Bo radio na dłuższą metę słuchać się nie da. Strzela mnie, jak trzeci raz w ciągu dnia słyszę tę samą piosenkę. Gdzie indziej pitolą o polityce. Nawet Trójka potrafi znużyć.

Potem z pewną niepewnością sięgnąłem po wydania angielskie. Z początku wymagały więcej uwagi i obawiałem się, że będę musiał zostawić je na podróże samolotami. Jednak szybko przywykłem. A w tym roku dokonałem kolejnego genialnego posunięcia i zacząłem słuchać sci-fi.

Strzał w dziesiątkę. Najwyraźniej bardzo mi tego brakowało. Słuchając świetnie przygotowanych publikacji audible.com (w świetnych cenach!) poczułem się o połowę młodszy. Właśnie w wieku, gdy sci-fi było moją główną pożywką czytelniczą.

Nadrabiam teraz poważne zaległości z klasyki. Kolejne publikacje o Enderverse przetykam innymi książkami, gatunkami, żeby się nie znużyć. I tak wysłuchałem w końcu Count Zero Gibsona, ledwo 10 lat po przeczytaniu Neuromancera. Nawet dobrze wyszło, wydarzenia fabularne rozdziela bowiem 7 lat. Przygotowaną mam Mona Lisa Overdrive, 8 lat rożnicy w czasie sprawl - pewnie zapoznam się z nią jeszcze w tej dekadzie.

Po serii o Enderze planuję powrót do kilkukrotnie już przerobionych książek. Czytanie Diuny w oryginale przerwała mi w 2002 sesja zimowa. Od tamtej pory nie miałem kiedy przysiąść, a syn autora dopisał kolejne części. Chociaż może odłożę to jeszcze na rzecz Fundacji. Z której, wstyd się przyznać, przeczytałem kiedyś tylko jedną wyrwaną z serii książkę.

A dla rozluźnienia... Starship Troopers, Robopocalypse, Blindsight, Snow Crash, The Forever War, The Sirens Of Titan, Flashforward, The Chamber. Aż nie mogę się doczekać. Ostatnio za przerywnik posłużyła Art of Deception Mitnicka, polecona przez mojego szefa.

Wydania trwające 12÷16 godzin są idealne na 2 - 3 tygodnie jeżdżenia. Bo poza podróżą słuchanie jest kiepskie. Zawsze jest coś innego do roboty i nie da się wydzielić uwagi na książkę. A jak już jest czas wolny, to jednak szybciej będzie wziąć do ręki wersję drukowaną. Tylko jakieś 3 razy zdarzyło mi się, że słuchałem książki (synestezja!) poza samochodem, kiedy akurat trudno było oderwać się od fabuły.

W samym samochodzie najwygodniej słucha mi się pozycji odtwarzanych z telefonu przez głośniki auta. Czy to magicznym adapterem jack 3,5mm → kaseta czy po prostu nadajnikiem FM w telefonie.

A dziś w drodze do pracy towarzyszył mi ruch #OccupyEarth z Childhood’s End Clarke’a.


Archived comments:

jack 2011-11-09 20:36:46

Nadajnik FM w telefonie?

zdz 2011-11-14 19:47:54

np. moja N900.

Fajnie jest być deweloperem


I budować mieszkania, ot co. Co by się nie robiło i tak firma wyjdzie na swoje.

Jest w Trójmieście firma Hossa, budująca osiedle Wiszące Ogrody. Aktualnie zaliczyli drobną obsuwę i termin oddania budynku przesunął się o trzy tygodnie, z pierwszego na 20 października.

Kupujący trochę źli, ale od czego odsetki karne? Wg umowy, za każdy dzień opóźnienia 0,02% ceny mieszkania. Czyli przy mieszkaniu za 300k PLN, 60 zł dziennie. Nieźle, jak na otarcie łez.

Deweloper jednak stratny nie będzie. Szczęśliwym dla niego trafem, powierzchnia wybudowanych mieszkań trochę się zwiększyła. Nie dużo, ułamki typu 0,2 m², ale klienci muszą za ten nadmiar dopłacić. Co przy obecnej cenie mieszkań zeruje się z kwotą odsetek, które musiałaby zapłacić Hossa. Mieli farta!

Oczywiście zawsze można wezwać swojego specjalistę do weryfikacji powierzchni geodezyjnym pomiarem. Ale wtedy te kilkaset złotych inkasuje on.


Archived comments:

AdamK 2011-10-17 10:26:43

Wystarczy dalmierz laserowy który ma dziś każdy w miarę rozgarnięty robociarz od remontów/wykończeń. Policzy to od razu powierzchnię, trwa pięć minut, a robociarz ci to pomierzy za darmo, jeśli później go weźmiesz do wykończenia.

Zal 2011-10-17 10:47:04

@AdamK: Ale pewnie jakichś niezbędnych certyfikatów uwiarygadniających jego umiejętności oraz pozwalających na obdarzenie go zaufaniem przez dewelopera nie posiada ;]

zammer 2011-10-17 10:55:14

Zal++

Wszystko rozbija się o to, że geodeta z uprawnieniami może postawić pieczątkę i podpisać się pod papierem, że mieszkanie ma np. 64,32 m^2 zamiast obiecywanych 65 czy 64. Wtedy można deweloperowi dmuchnąć w nos już. Dalmierz uprawnień niestety nie ma. Ba, nawet jeśli będzie on legalizowany z jakąś kosmiczną homologacją - nadal nie będzie to podstawa do niczego.

Jeśli zaś spojrzeć na taką sprawę z innej strony - kupuje człowiek mieszkanie, płaci 7000 zł za metr kwadratowy. Coś tam się kopie i mieszkanie ma pół metra kwadratowego mniej niż w papierach. Zatrudnienie specjalisty z uprawnieniami wychodzi na plus. Tylko należy pamiętać, że metraż mieszkania należy sprawdzać *bez* tynków/wykończenia g-k :P

pim 2011-10-17 15:30:56

Nie pomyślałbym, żeby kogokolwiek porobić w taki sposób. Co za ludzie :)

weosły kosiarz 2011-10-17 16:40:02

No nie zgodziłbym się. Wszystko zależy od umowy. Ja płacę za metry użytkowe, co odjęło 0.5m^2 mieszkania, wprawdzie nie u hossy.

W umowach developerskich jest lepszy wałek. Maksymalna kara nalicza sie po 3 miesiącach co oznacza, że za roczne spóźnienie należy się taka sama kara jak dla kwartału. Jak można się domyśleć bank nie zawiesza naliczania odsetek, które w okresie budowlanym kredytu są odpowiednio większe.

AdamK 2011-10-17 18:18:02

Ale to nie jest mierzenie działki żeby trzeba było mieć uprawnienia. Wystarczy dobra miarka i znajomość matematyki na poziomie szkoły średniej (jak kąty nie są proste).

Warto sobie umowę przepatrzyć pod kątem klauzul niedozwolonych, bo to co pisze wesoły kosiarz brzmi jak jedna z nich.

zammer 2011-10-17 18:22:22

To jest mierzenie nieruchomości i nic nie poradzisz. Może i Kowalski sobie zmierzy dobrą miarką, ale deweloper nie uzna tego wyniku, zrzucając różnicę na błąd pomiaru. Jakby chciał się wykłócać i wstępować na drogę prawną - też mu nikt nie uzna tych wyników, potrzeba będzie biegłego/osoby z uprawnieniami.

sziwan 2011-10-18 17:44:24

Caveat emptor. Wszystko jest kwestią umowy. Jeśli ktoś podpisał umowę która pozwala deweloperowi na domierzanie wg swojego widzimisię to teraz ma o co prosił.

AdamK 2011-10-19 08:10:20

@zammer: a i owszem, z tym że w sądzie za biegłego płaci sąd (a ostatecznie strona przegrana).

Smutna historia btrfsck


Istnienie btrfs Chris Mason zaanansował w połowie 2007 roku. System plików był używalny, chociaż brakowało wielu ficzerów i narzędzi. Nie było działającego fsck. I chociaż współczesne systemy plików w zasadzie nie potrzebują fsck, to jednak sprzęt kłamie i czasem trzeba ratować.

Półtora roku później (pierwsza połowa 2009) wydana zostaje Fedora 11. Instalator pozwala użyć btrfs po podaniu intuicyjnego hasła icantbelieveitsnotbutter. Przy katastrofach dalej trzeba odgrzewać backupy.

Kończy się 2009. Chris informuje, że fsck wciąż znajduje się w TODO. btrfsck z btrfs-progs nie dokonuje żadnych napraw tylko, kilku sprawdzeń.

W tym czasie koledzy z firmy Chrisa zauważają, że jednak nie można ignorować problemów spowodowanych niedoskonałością sprzętu. ZFS otrzymuje opcję recover, pozwalającą na odrzucenie ostatnich transakcji i przywrócenie spójności.

Mija kolejne pół roku. Niezrażeni twórcy MeeGo w maju 2010 postanawiają stosować btrfs jako podstawowy system plików.

Kilka kolejnych tyogdni bez wzmianek o fsck. W czerwcu 2010 Chris wspomina:

Everyone needs an fsck. Yan Zheng is working on a more complete fsck right now, and making good progress ;)
Zauważa też, że planują większości napraw dokonywać on-line. Fsck ma być przeznaczony do ratowania nie mountujących się systemów plików.

Tik, tak, tik, tak. Kończy się sierpień 2010. We're still actively developing it. I don't have a release date planned yet but we should have betas coming out over the next few months.

W listopadzie 2010 pierwszy przejaw wyjścia kodu fsck poza Oracle. Osoba z częstymi problemami zostaje namaszczona przez Chrisa:

Since you're basically going to be my first external fsck customer, is there anyway you can do a raw device based backup of the blocks?

W grudniu 2010, oprócz pojawienia się drobnego btrfs-select-super przydatnego przy odzyskiwaniu, Chris zapala kolejną iskierkę nadziei. I hope to have something ready early Monday..

W sylwestrową noc Ziemię rozświetlają fajerwerki.

Luty 2011.

Yes, but its still real soon now. I've been at about 90% done since Christmas. It would have been out last week […] I finally found a race in btrfs causing the corruption and now I'm back on fsck full time again.

W lipcu 2011 pojawia się jądro z numerkiem wersji 3.0. Wśród zmian jest scrub dla btrfs, czyli sprawdzanie spójności i naprawianie błędów w czasie pracy. Jest też autodefragmentacja. Wciąż nie ma narzędzia na sytuacje, kiedy nie można zamountować uszkodzonego systemu.

Na początku sierpnia 2011 Chris obiecuje ponownie:

Aside from making sure the kernel code is stable, btrfsck is all I'm working on right now. I do expect a release in the next two weeks that can recover your data (and many others).
Kolejny brak konkretów powoduje, że Fedora rezygnuje z uczynienia btrfs domyślnym systemem plików. Może za pół roku. Dostępność fsck jest jednak pierwszym warunkiem koniecznym. Wciąż nie spełnionym.

Na IRCu Chris zapowiada gotowość fsck na Linux Plumbers Conference 2011. LPC odbywa się w pierwszej połowie września. Stan fsck – jak zwykle.

Najnowsze zapowiedzi łączą się z ogłoszeniem, że btrfs został wybrany na domyślny system plików w Oracle Linux.

What this means is that absolutely cannot move forward without btrfsck. RH, Fujitsu, SUSE and others have spent a huge amount of time on the filesystem and it is clearly time to start putting it into customer hands.
Fsck mamy w końcu zobaczyć na Linuxcon Europe, który odbędzie się pod koniec października 2011. Wcześniej będzie merge window dla jądra 3.2. Z obsługą dużych bloków i podwalin dla RAID. Z doświadczenia wynikałoby, że kolejnego Sylwestra spędzimy bez btrfsck.

Archived comments:

pecet 2011-10-05 15:00:52

Co jest tak fajnego w tym systemie plików, że nie możesz innego użyc?

zdz 2011-10-05 15:15:33

pecet: logic fail.

lemiel 2011-10-05 21:12:24

Ojej. Są programiści, którzy mają muchy w nosie, czy coś tam podobnego. No i są ciekawsze zabawki i już.

suseł 2011-10-13 14:16:30

BTRFS mimo COW jest tragicznie niestabilny, w ciągu 2 miesięcy miałem 3 przypadki uszkodzeń systemu plików, i to używając tylko najnowszych jąder 2.6.39 i wyższych (obecnie mam 3.0.6 - openSUSE x64 Tumbleweed).

Spróbowałem, bo fsck miał być "na dniach", ale obecnie znowu mam EXT4. Jeżeli chodzi o szybkość, to pewnie rzeczy robi szybciej - inne zdecydowanie wolniej albo wcale (VirtualBox się zawiesza przy próbie utworzenia dysku).

Także na razie nie warto. Jeżeli ktoś go chce uczynić domyślnym systemem, to jest to spory błąd.

M.R.Yt 2011-12-22 10:24:04

pecet: Postawiłem SuSE 12.1 na pendrive. Na btrfs ładuje się 2 razy szybciej niż na ext4. Nie wiem dlaczego, ale na ext4 chodzi tragicznie wolno, i stąd mój wybór. Jednak na żadnym serwerze nie zasosowałbym btrfs.

Taksa za komfort samochodu: 336 zł/mc


Posiadanie samochodu to prosty układ. W zamian za wygodę trzeba cały czas łożyć na niego kasę. Najbardziej oczywiste jest uzupełnianie pustki w baku, gdzie od razu czuć jak zmniejsza się ciężar w kieszeni. Bardziej zdradzieckie są koszty, które trzeba ponosić co jakiś czas.

Dla mojego francuskiego auta z segmentu D dodatkowe koszty zebrałem poniżej. Instalacja gazowa pozwala oszczędzić na paliwie, ale podnosi cenę przeglądu i dodaje elementy do utrzymania.

Koszty mniej więcej coroczne

Czyli wymiany, uzupełnienia i opłaty, od których nie uciekniemy. Jeżdżę ostatnio tyle kilometrów, że wymiany co-n-tysięcy-kilometrów wypadają co rok.
  • olej, filtr oleju – 226 zł rocznie; 19 zł miesięcznie
  • filtr pyłkowy – 40 zł/rok; 3/miesiąc
  • OC+AC – z pewnymi zniżkami 1438 zł rocznie, 120 zł miesięcznie
  • przegląd – 161 zł (13 zł)
  • co dwa lata płyn chłodniczy (petrygo) – 40 zł rok, 3 zł/miesiąc
  • filtry gazowe – stówka rocznie, 8 zł na miesiąc
  • końcówki drążków – 56 zł rok, 5 zł miesiąc; dzięki polskim drogom
  • zmiana opon – 2x 50 zł na rok; 8 zł miesięcznie

Z powyższej listy możnaby chcieć oszczędzić na AC. Nie polecam, zwróciło mi się przy pierwszym lawetowaniu. A samochód zbliżając się do średniego wieku auta w Polsce staje się podatniejszy na np. pęknięcie rurki przy chłodnicy.

Tak więc za bujanie się po polskich szosach trzeba liczyć się z ubytkami w budżecie miesięcznym w wysokościi ok. 185 zł. Na początek!

Wymiany rzadsze

Również eksploatacyjne. Wcześniej czy później trzeba to zrobić.
  • klima – czyszczenie, uzupełnianie czynnika: 150 / 2 lata – 6 miesięcznie
  • świece – wymiana: 120 / 3 lata – 3 miesięcznie
  • komplet opon x2 – zimówki i letnie: 2x800 zł / 5 lat – 27 zł na miesiąc
  • tłumik końcowy – 200 zł / 4 lata, – 4 zł na miesiąc
  • sprzęgło – 1100 zł co 180 tys. km (~ 8÷10 lat) – 10 zł na miesiąc

Do comiesięcznych wpłat na fundusz remontowy należy więc doliczyć kolejne 50 zł. To razem z punktem pierwszym daje już 235 zł co miesiąc planowanych wydatków.

Wydatki nieplanowane w ciągu trzech lat

Najgorsza cześć. Naprawy. Uszkodzenia. Wydatki, których nie da się przewidzieć, ale czasem coś się popsuje. Prosto z dzienniczka napraw:
  • uszczelki parownika gazu 30 zł
  • wymiana dowodu rejestracyjnego 60 zł
  • przekaźnik ogrzewania tylnej szyby 206 zł
  • uszczelnienie rurki wspomagania, spawanie wydechu 150 zł
  • wymiany w instalacji gazowej: cewki, rurek, czyszczenie listwy 150 zł
  • wymiana tłumików i fragmentów wydechu 440 zł
  • wymiana wlewu LPG 120 zł
  • wymiana linek hamulca ręcznego, cylinder hamulca lewy tylny, światło tylne, prostowanie kierownicy 396 zł
  • łącznik tylnego koła 300 zł
  • wymiana parownika gazu i fragmentów instalacji 700 zł
  • regeneracja wtryskiwaczy 270 zł
  • nowa rurka chłodnicy, płyn chłodniczy 547
  • amortyzator, stabilizator, spawanie mocowania tłumika 260
Ostatnie trzy lata wiązały się z wydaniem łącznie 3629 zł na naprawy. Daje to nieplanowany koszt 101 zł miesięcznie.

Podsumowując: komfort posiadania samochodu dla mnie to około 336 zł wydatków miesięcznie. Do tego oczywiście koszt paliwa i 500 zł miesięcznie odkładane na zakup następnego krążownika.


Archived comments:

torero 2011-09-29 19:48:01

I jeszcze Ci nawrzucają, że jeździsz jak wariat i nie popierasz ograniczenia prędkości w miastach do 30 kmph.

jam łasica 2011-09-29 19:55:34

> francuskiego auta

To po części wyjaśnia awaryjność ;)

torero 2011-09-29 19:56:37

> > francuskiego auta

> To po części wyjaśnia awaryjność ;)

Sam jesteś awaryjny :P

zdz 2011-09-29 20:08:48

Tak, tak, samochody na “f”...

remiq 2011-09-29 20:22:53

Feugeot?

zdz 2011-09-29 20:27:37

remiq: fordy, fiaty i francuskie.

torero 2011-09-29 20:27:50

Fitroen i Fenault.

torero 2011-09-29 20:28:29

I folkswageny.

mp 2011-09-29 20:30:56

A ile na paliwo/m-c jeśli można spytać?

zdz 2011-09-29 20:58:53

mp: gazu za ok. 250-300 pln; benzynę tankuję do pełna raz na kwartał.

zammer 2011-09-29 21:07:29

Teorię "nie dla 3xF" słyszałem już od pewnego mechanika... Ale nie miałem okazji sprawdzać ;)

lemiel 2011-09-29 21:26:27

To ile kilometrów robisz miesięcznie?

Dandys 2011-09-29 22:01:14

Przejrzałem ceny i powiem Ci, że kasują Cię jak za zboże. Spawanie wydechu za 150 zł? Za 240 zł miałem kompletny wydech z wszystkimi pierścieniami i łącznikami do poprzedniego samochodu, a śmiało stwierdzam, że ten wydech był jakiś metr dłuższy od Twojego. "Nowa rurka chłodnicy, płyn chłodniczy" - 547 zł: nie wiem, o którą rurkę chodzi, ale to już jest barbarzyństwo. Nie wiem też, które fragmenty instalacji LPG razem z parownikiem wymieniałeś, że wydałeś na to 700 zł - jakby nie patrzeć, to jest połowa ceny nowej, sekwencyjnej instalacji.

Poza tym, dobrze Ci piszą, że masz awaryjny samochód. Mój poprzedni samochód miał 34 lata w momencie sprzedaży, a w trakcie czterech lat eksploatacji (robię ~30 tys. km rocznie) wymieniłem w zasadzie poza tarczą sprzęgła jakąś drobnicę: tulejki w tylnych wahaczach, itp.

Kolejna sprawa - piszesz o tym, że AC w wysokości ~1200 zł zwróciło Ci się przy jednym lawetowaniu. Za te pieniądze można przewieźć samochód na lawecie przez pół polski.

A, i koniecznie zmień mechanika. Ten, u którego się serwisujesz, nie ma dla Ciebie finansowo litości.

zdz 2011-09-29 22:28:59

Mechanik już upadł ;) Sama rurka kosztowała ponad 400 za część (nie ma zamienników). Parownik z reduktorem i pierdółkami to jest połowa zestawu LPG (dalej jest centralka, zbiornik i listwa wtryskowa tylko); z AC trochę przesadziłem (BTW, sama składka to 606zł, reszta OC).

zdz 2011-09-29 23:00:03

lemiel: niecałe dwa. Wychodzi mi lekko ponad 20k rocznie. Tak na przestrzeni ostatnich 3 lat, bo ostatnie miesiące mniej jeżdżę.

jack 2011-09-29 23:12:45

Nie widzę wymiany rozrządu co 60 tys. km czy co ile się tam u Ciebie wymienia. Ja w swoim gazowcu świece i przewody musiałem zmieniać co 10 tys. km - koszt łączny 100 zł. ;-)
Zapomniałeś o najważniejszym koszcie - utracie wartości. U mnie to było/jest średnio 4.000 zł / rok.

Paweł Ciupak 2011-09-30 01:15:43

> I folkswageny.

I fszystkie koreańskie :P.

Ech, aż mi się przypomniało, że do czasu, gdy zamieniłem swojego prawie-jak-nowego malucha na zjechaną polówkę, to na podwórku u mnie stały trzy samochody – jeden Ford, jeden Fiat, i jeden francuski ;).

(z czego najbardziej awaryjny był ten francuski :P)

Zal 2011-09-30 08:32:52

Aż się zaczynam cieszyć, że mój pełnoletni już samochód kosztował około 1500PLN, a OC na niego jakieś 600PLN. Nawet naprawy to do tej pory jakieś 500PLN (wymiana wszystkich płynów, filtrów, ustawianie gaźnika, naprawa alternatora i cewki zapłonowej) :D

a_patch 2011-09-30 13:00:16

Ciekawe zestawienie. Też, jak Dandys mam parę obiekcji do kosztorysu. Mój http:\\a_patch.mania.pl\toonek.php nie był najniezawodniejszym autem na świecie, ale najdroższe na co wydałem 500 zł to planowanie głowicy z utwardzaniem gniazd pod instalację lpg i sama instalacja za 1200pln (ale za custom work ;) No i wymiana zawieszenia, ale to był długi proces.

W każdym razie nie wymieniałem oleju co rok. To marnotrawstwo. Płyn chłodniczy wymieniłem tylko przy wymianie chłodnicy. Końcówki drążków za to wymieniałem dwa razy do roku... ech te polskie drogi. Nigdy nie miałem AC, ale i nigdy nie stanął mi w drodze, a zjechałem nim całą Polskę i kawałek Słowacji.

zdz 2011-09-30 13:19:46

jack: rozrządu za mojej kadencji jeszcze nie robiłem, ale chyba niedługo będę musiał. Ćwierć miliona kilometrów już na liczniku.

lRem 2011-09-30 13:51:33

I tak: cieszcie się, że naprawiacie w Polsce. Jak mi we Francji poszła linka od sprzęgła, to rozstałem się z równowartością 3200pln...

systemd: stadko zamieniających Uniksa demonów


Czytając o systemd można czasem przeoczyć większą wizję. Celem nie jest jedynie napisanie kolejnego zastępcy inita. To tylko element całości, którą jest zdefiniowanie (również poprzez stworzenie) platformy Linuksowej. Ostatecznie będzie można powiedzieć, że ,,w Linuksie''

  • jest ustawiona nazwa hosta
  • listę zalogowanych użytkowników uzyskujemy przez systemd-loginctl list-sessions
  • startujemy usługi na żądanie tworząc definicje .socket
  • usługi potrzebujące haseł korzystają ze zdefiniowanej metody pytania
  • unikalny identyfikator systemu można odczytać z /etc/machine-id
  • itp.
I to zawsze. Dostawca oprogramowania nie będzie musiał tworzyć zawiłych skryptów sprawdzających czy używamy xinetd, inetd czy jeszcze czegoś innego. Osuszanie bagienka różnic między dystrybucjami powinno ułatwić dostarczanie oprogramowania firmom trzecim.

Aby osiągnać ten cel, systemd dostarczany jest wraz z garścią pomocniczych programików pojedynczego zastosowania. Część ujednolica czynności wykonywane we wszystkich dystrybucjach, część implementuje nowe mechanizmy mające stać się API Linuksa. Najprostsze (ograniczające się do pojedyńczych syscalli) wbudowane są w samą binarkę systemd.

Do czego zacząć się przyzwyczajać?

  • hostname1 — dostępna przez D-Bus usługa zarządzająca krótką oraz opisową nazwą komputera; konfigurowana w /etc/hostname
  • systemd-localed — dostępne przez D-Bus ustawianie języka systemu; konfigurowane w /etc/locale.conf
  • systemd-timedated — D-Bus; ustawianie czasu, daty, strefy czasowej; konfiguracja w /etc/adjtime, /etc/timezone, /etc/locatime
  • systemd-vconsole-setup — ustawienie układu klawiatury i fontu na konsoli tekstowej; konfiguracja w /etc/vconsole.conf
  • systemd-binfmt — konfiguracja jak traktować różne pliki wykonywalne; katalog z konfiguracją: /etc/bindfmt.d
  • systemd-tmpfiles — tworzenie plików, katalogów i gniazd przy starcie systemu; również kasowanie starych, nie używanych plików; konfiguracja z /usr/lib/tmpfiles.d i /etc/tmpfiles.d
  • systemd-sysctl — ustawienie zmiennych jądra; konfiguracje z katalogów {/usr/lib,/etc,/run}/sysctl.d i pliku /etc/sysctl.conf
  • systemd-modules-load — ładowanie modułów jądra; pliki konfiguracyjne w /etc/modules-load.d
  • systemd-kmsg-syslogd — minimalny demon zapamiętujący informacje przed uruchomieniem właściwego syslogd
  • systemd-random-seed — inicjacja puli entropii generatora pseudolosowego; również zapisanie stanu przy wyłączaniu komputera

Wydzielenie tych drobiazgów ze skryptow startowych umożliwia:

  1. ujednolicenie zachowania wszystkich dystrybucji Linuksa
  2. ujednolicenie sposobów np. zmiany nazwy komputera na wszystkich dystrybucjach
  3. uruchamianie powyższych czynności jednocześnie
  4. uruchamianie w razie potrzeby w trakcie działania komputera (np. pojawienie się nowego pliku w /etc/binfmt.d)

Ważnym nowością jest systemd-loginctl i skojarzony /etc/systemd/systemd-logind.conf zarządzajacy sesjami użytkownika. Odpowiada m. in. za automatycznie uruchamianie getty na konsolach, na które przełącza się użytkownik. Login manager daje informacje o zalogowanych użytkownikach, aktywnych sesjach i także pilnuje sprzątania procesów po użytkownikach wylogowanych. Poleceniem systemd-loginctl enable-linger można zażyczyć sobie uruchamiania sesji dla zwykłych użytkowników przy starcie systemu.

systemd-logind zarządza również wszystkimi zestawami klawiatura+mysz+monitor+inne urządzenia, ułatwiając pracę wielu użytkowników jednocześnie. Jest to efekt zapowiadanego pozbycia się ConsoleKit.


Archived comments:

abc 2011-08-04 17:10:38

... tylko czemu ten systemd nie działa w chroocie (cały system, a nie tylko usługa) ani w vserverowym gueście? :-/

Remigiusz 'lRem' Modrzejewski 2011-08-04 17:16:06

Nie działa w gueście? No to pozamiatane...

m 2011-08-04 17:23:05

I dlaczego wymaga dbusa?

zdz 2011-08-04 17:43:49

abc: jak nie działa? Ma problem z zamountowaniem katalogów czy coś innego? Jak używasz "systemd-nspawn" jako helpera chrootowego to też jest problem?

m: bo wymaga IPC. Można było użyć czegoś znanego, przetestowanego i zdebugowanego (D-Bus) albo wymyślać koło samemu.

abc 2011-08-04 18:39:07

zdz: w gueście vservera nie masz uprawnien do montowania czegokolwiek w najczęstrzym przypadku. chroot jest dużo mniej interesujący więc go pomińmy.

d33tah 2011-08-05 10:37:36

http://xkcd.com/927/

systemd: modyfikacja jednostek


W życiu zachodzi czasem potrzeba modyfikacji skryptów startowych (jednostek systemd). Co jeśli mamy jakiś niepełnosprawny program i chcemy opóźnić jego uruchomienie, a nie możemy tego wyrazić poprawnymi zależnościami?

Systemowe (dostarczane przez dystrybucję) skrypty startowe znajdują się w /lib/systemd/system. Administrator nie powinienen ich ruszać, za to może przesłonić skrypt systemowy swoim, umieszczając go w /etc/systemd/system. Skrypt z /lib wygląda następująco:

[Unit]
Description=uses CDP / LLDP frames to inform switches about connected hosts
Requires=network.target

[Service]
EnvironmentFile=/etc/sysconfig/ladvd
ExecStart=/usr/sbin/ladvd -f $LADVD_OPTIONS
PIDFile=/var/run/ladvd.pid
StandardOutput=syslog

[Install]
WantedBy=multi-user.target

Przepisywanie całości jest niezdrowe, dużo roboty i możliwe rozjechanie gdy aktualizacja zmieni systemową jednostkę. W takich sytucjach najlepiej posłużyć się dyrektywą .include:

.include /lib/systemd/system/ladvd.service

[Service]
ExecStartPre=/bin/sleep 20s

[Install]
WantedBy=multi-user.target

Pierwsza linijka zaciąga całą treść oryginalnej jednostki. Sekcja [Service] wprowadza interesującą nas zmianę. Końcowka jest potrzebna do korzystania z systemctl enable/disable.

Inny przykład: dodanie zależności, wpływa na kolejność startu. Tworzymy /etc/systemd/system/radvd.service z zawartością:

.include /lib/systemd/system/radvd.service

[Unit]
After=aiccu.service

3.0 zalicza czy psuje


Wraz ze zmianą numeracji jądra pojawiło się kilka problemów z programami spodziewających się numeracji x.y.z. Brak trzeciego numerka odczuły jak dotąd:

  • lvm2 — efektem jest problem z bootowaniem, naprawiony już w najnowszej wersji
  • mdadm też krztusi się z dwucyfrowym numerkiem
  • distributed.net client nie startuje, wysypuje się na inicjalizacji timerów
  • aktualizacji wymagały module-init-tools w Fedorze

3.0 udostępnia też katalog /sys/fs/selinux. Biblioteki SELinuksa korzystają z niego w pierwszej kolejności przed /selinux. Zmiana punktu mountowania zaskoczyła systemd, co kończy się pętlą komunikatów loading policy przy uruchomieniu. Poprawka już jest, w międzyczasie zbootować można dodając selinux=0 do linii poleceń jądra.

A czy Twój kod radzi sobie z nowym numerkiem? I w ogóle po co mu ta informacja, powinien sprawdzać obecność wymaganych ficzerów, a nie numer wersji.


Archived comments:

gentooGangsta 2011-06-07 11:56:56

jaki programista taki koT ;]

moher 2011-06-07 12:20:10

Samo sprawdzenie obecności ficzera nie zawsze wystarczy, przykładem mogą być dwie wersje jajka z danym ficzerem i bonusowym bugiem, który trzeba obejść w jednej z nich. Nie zawsze sprawdzanie wszystkich możliwych bugów w danym ficzerze jest optymalne.

trasz 2011-06-22 22:18:48

Ciekawe, kiedy developerzy Linuksa wynajdą getosreldate(), które pozwala unikać tego typu problemów.

zdz 2011-06-23 18:44:45

trasz: kosztem innych problemow? x.y.z.bignum zazwyczaj wydawane jest sporo po x.y.z+1.

/run Forest, /run


Linuksowi administratorzy w nadchodzących wydaniach swoich ulubionych dystrybucji natkną się na nowy wpis w katalogu głównym. Będzie to /run.

Katalog /run jest dostępny zaraz po zamountowaniu głównego /, przed pojawieniem się /var, który może być na osobnym wolumenie. Zawiera rzeczy odnoszące się do aktualnie działających program‎ów i usług (nie przechowuje wpisów przy reboocie). Są to:

  • pliki blokad (/run/lock, dostępne również jako /var/lock)
  • różne pliki uruchomieniowe, dotąd w /var/run
  • zbiór rzeczy do tej pory ukrywanych w .katalogach w /dev:
    • dane udev z /dev/.udev
    • informacje przekazane przez programy z initramfs, działające przed zamountowaniem /, dotąd w /dev/.initramfs
    • informacje z systemach plików z /dev/.mount/utab (wszystko to, co nie jest zawarte w /proc/self/mounts)
    • pliki kontrolne w /dev/.systemd
    • pliki tymczasowe z /dev/.mdadm
  • pamięć podręczną z /etc/lvm2/cache
A także inne pliki tworzone przez dracut, plymouth, bootchart i wszystkie programy, które do tej pory potrzebowały takiego miejsca. Użycie /dev było podyktowane obecnością tego katalogu od samego początku uruchamiania systemu. Nie do końca prawidłowe jest jednak przechywanie w /dev wpisów nie będących urządzeniami, a zwłaszcza ukrywanie ich kropką w nazwach.

Poza nadużywaniem /dev, dystrybucje do problemu podchodziły różnie. Debian daje /lib/init/rw, który z kolei narusza przestrzeń /lib dla bibliotek. Ubuntu udostępnia /var/run i /var/lock przy starcie, a przy mountowaniu właściwego /var dokonuje przypięcia (bindmount). Jest to jednak rozwiązanie podatne na wyścigi.

Wynik międzydystrybucyjnych uzgodnień ogłosił Kay Sievers, jednocześnie odpowiedzialny za wdrożenie tego rozwiązania w SUSE. Zawtórował mu Scott James Remnant, opiekun upstart i członek rady technicznej Ubuntu. Rozwiązanie wdrożyła Fedora, poddane zostało również pod dyskusję w Debianie.

Nasuwać się może pytanie, co z File Hierarchy Standard? Wersja 2.3 nie zakazuje, jednak wymaga rozwagi:

Distributions should not create new directories in the root hierarchy without extremely careful consideration of the consequences including for application portability.
Twórcy najważniejszych dystrybucji porozumieli się między sobą i stosowna poprawka do FHS została zgłoszona. Ostatecznie będziemy mieli: /var do rzeczy zmiennych, dostępnych pomiędzy restartami i /run dla tych mających sens jedynie w działającym systemie (wskazane więc użycie tmpfs). Coraz bliżej jest do umożliwienia funkcjonowania systemu z kluczowymi katalogami (/usr, /etc itp.) zamountowanymi w trybie tylko-do-odczytu.

Archived comments:

liori 2011-03-30 18:38:34

Aaa... czym to się różni od /tmp? Tym że dane w środku będą jakoś konkretnie poukładane?

zdz 2011-03-30 18:42:43

/tmp też może znajdować się na osobnej partycji lub wolumenie wymagającym zachodu (składanie RAID, logowanie iSCSI itp). /tmp nie daje gwarancji, że dane tam zapisane nie znikną pomiędzy dwoma uruchomieniami programu. W końcu /tmp może być odrębne dla każdego użytkownika (chociaż /run jest dla rzeczy systemowych, nie związanych z użytkownikiem). I tak, /run ma odrobinę bardziej sformalizowaną zawartość.

mh 2011-03-30 18:49:27

Ja bym poszedł na całość:
runfs on /run type runfs

Stanisław 'dozzie' Klekot 2011-03-31 11:52:51

> Debian daje /lib/init/rw, który z kolei narusza przestrzeń /lib dla bibliotek

Osobiście bym się tym nie przejmował. Kernelowe moduły też naruszają tę przestrzeń, podobnie jak firmware dla modułów, baza terminfo (pod Debianem) czy binarki i skrypty udeva.

Tłik


Projektanci GNOME3 dołożyli wszelkich starań, żeby domyślne ustawienia były eleganckie, sensowne i nie wymagały poprawiania. W menu udostępnionio możliwość zmiany niektórych ustawień, ale część została uznana za zbyt niszowe na poświęcanie im miejsca.

Zmiana przycisków na belce okna czy zachowania Nautilusa możliwa jest z linii poleceń (używając gsettings lub dconf-editor), jednak wygodniej zrobić to graficznie. Z pomocą przychodzi narzędzie Gnome Tweak Tool.

[gtt1]

Dodatek można zainstalować z linii poleceń (yum install gnome-tweak-tool) lub używając graficznego zarządzania pakietami. Większość wprowadzonych zmian jest widoczna od razu, niektóre wymagają restartu gnome-shell.

[gtt2]

Dlaczego gnome-tweak-tool nie jest instalowany od razu?

Changing the theme is tweaking, changing the colours of it or changing the background is personalisation, changing the speaker volume is a setting (if it can even be called that), changing the default printer is definitely a setting. We support personalisation, and settings, but not tweaking. (Bastien Nocera)

Archived comments:

gstlt 2011-03-24 09:00:58

Fajne. Potestuję :-)

LnxTx 2011-03-24 11:34:51

Obrazki się nie wczytują i nie "dconf-editor" a "gconf-editor".

zdz 2011-03-24 11:51:05

Serwer z obrazkami chwilowo odmówił działania. I "dconf-editor", a nie "gconf-editor". GConf jest dead.

vmario 2011-03-24 12:21:57

Najpierw wprowadzili jakąś bazę danych, w XML-u bodajże, z czymś na kształt Edytora rejestru. Teraz kontynuują tę drogę, ukrywając tak podstawowe ustawienia jak możliwość przywrócenia normalnych przycisków na belce. Oczywiście, można by wiele z tych ustawień upchnąć gdzieś zgrabnie w opcjach konfiguracyjnych, ale po co, skoro można wydawać "tweaktoole", jak w przypadku Windowsa, który ukrywa po rejestrze większość funkcji...

Minimalizm GNOME'a w stosunku do KDE bardzo mi się podoba, ale dlaczego odbywa się to kosztem wygody użytkowania?

BTW, stwierdzenie, że "Changing the theme is tweaking" jest co najmniej dziwne. Rozumiem zmiana cache'a dla miniaturek czy coś innego, co nie zainteresuje zwykłego użytkownika, ale zmiana tematu?

zdz 2011-03-24 12:31:10

vmario: właśnie "upchnąć gdzieś zgrabnie" się nie da bez mnożenia opcji. I jest to całkowicie ortogonalne do sposobu przechowywania danych konfiguracyjnych. Wcześniej był gconf-editor i gconftool. Teraz identyczne funkcje ma dconf-editor i gsettings. A gnome-tweak-tool to przydatna dodawka.

zdz 2011-03-24 12:34:29

A, i backend XMLowy to był własnie tylko jeden z backendów do GConfa. Najszerzej używany. Nic nie stało na przeszkodzie, żeby ktoś zrobił backend trzymający dane w LDAPie lub plikach .ini. Nikt nie zrobił, więc nikomu nie było to potrzebne.
Zwykli użytkownicy nie zmieniają themów. Power-userzy - owszem.

flegmatyk 2011-03-24 15:32:51

Zmiana wyglądu aplikacji jest zbyt skomplikowana dla "zwykłego użytkownika"?

Nie. Nie wierzę. Gnome upada jeszcze niżej, niż upadło Apple. Toż coś takiego to najzwyklejsze w świecie obrażanie użytkowników.

sprae 2011-03-24 19:22:59

Flegmatyk: Ktoś cię zmusza, że tak histerycznie reagujesz?

flegmatyk 2011-03-24 19:25:27

W sumie nikt mnie nie zmusza, ale trochę żal patrzeć jak całkiem przyjemna platforma staje się coraz uboższa i uboższa...

Radek 2011-03-24 20:25:06

Aż z ciekawości zainstalowałem. Całość mogę podsumować w 2 słowach:
1. Ładnie
2. Dziwnie

Ale myślę, że można przywyknąć. Wydaje mi się, że twórcy GNOME od jakiegoś czasu próbują oddzielić konfigurowanie programów od ich używania. Jak się nad tym zastanowić, to ma to sens - wszak te dwie czynności wykonujemy zupełnie niezależnie od siebie. Konfigurujemy raz, na początku, a potem tylko używamy...

Na razie jednak XFCE nie wywalę.

ofe-line


W związku z pewnymi reorganizacjami życia zmieniałem ostatnio dane osobowe w różnych miejscach. Największego zdziwienia dostarczyło mi OFE.

Dało się znaleźć stronę mojego funduszu. O, jest opcja zarządzania kontem on-line, ekstra! Telefon na infolinię zaowocował loginem (nr klienta) i SMSem z hasłem jednorazowym. Zalogowawszy się znalazłem opcję zmiany danych i wesoło wyklikałem zmiany w formularzu. Wybranie „Zatwierdź” przeniosło na ostatnią stronę procesu, która uraczyła mnie… wypełnionym formularzem w PDF. I adresem s-mail, na który mam go wysłać po wydrukowaniu. Bardzo przepraszam, ale to ma być on–line

Infolinia twierdzi, że takie wymagania nakłada ustawa. I faktycznie:

Art. 44.
[…]
2. O wszelkich zmianach dotyczących numerów, o których mowa w art. 43 ust. 3a, oraz nazwy skróconej płatnika składek, a w przypadku płatników składek będących osobami fizycznymi także nazwiska, pierwszego imienia i daty urodzenia, płatnik składek zawiadamia w formie dokumentu pisemnego według ustalonego wzoru albo w formie wydruku z oprogramowania, o którym mowa w art. 47a ust. 1, wskazaną przez Zakład jednostkę organizacyjną Zakładu.
Ustawa z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych Dz.U. 1998 Nr 137 poz. 887

Nieszczęśliwy zwrot w formie wydruku z oprogramowania powoduje, że w 2011 załatwianie spraw on–line w Polsce polega na drukowaniu i wysyłaniu kopert usługodawcą pocztowym. A wspomniany art. 47a straszy dodatkowo podpisem elektroniczy weryfikowanym przy pomocy ważnego kwalifikowanego certyfikatu. USowi jakoś udaje się przyjmowac wnioski czysto sieciowo.

Odgałęzienie Lovelock


W tle masowego przebudowywania rawhide (optymalizacja przez GCC 4.6, kompresja paczek z użyciem xz) umknęła gdzieś informacja, że wydzielono już gałąź F15. Oznacza to, że:

  • aktualizacje nie trafiają automatycznie do repozytorium, muszą przejść przez Bodhi i updates-testing
  • paczki developerskie trzeba budować podwójnie, raz dla branched (F15), drugi dla rawhide (F16)
  • życie w przyszłości daje się odczuć silniej, widząc w systemie paczki z Fedory 16 na kwartał przed wydaniem wersji 15.

A jutro Alpha Freeze!

Moja recenzja “Black Swan”


O kurwa.

(czemu nikt mi nie powiedział, że to Aronofsky'ego? Bym się przygotował na wdeptanie w glebę)


Archived comments:

sziwan 2011-02-05 01:34:12

Piętno za chodzenie do kina a nie na film. W tym wieku…

zdz 2011-02-05 11:15:18

Ale że co, sziwan?

pfm 2011-02-07 08:41:04

Wgniata, co nie? Z kina wyszedłem emocjonalnie oczyszczony, czułem autentyczne katharsis. :)

Świat zrozumienia


Zmierzchało, więc Kasia pstryknęła włącznik lampy. Nic się nie zmieniło. Westchnęła. Ten dzień nie należał do najlepszych od samego początku. Wcześniej głucha cisza w słuchawce komórki uświadomiła jej, że znowu wyślizgnęło jej się rozumienie jak działa wokoder w GSM. Ogólne pojęcie, że komórka odtwarza fragment dźwięku o numerze, który wysłał aparat osoby mówiącej miała. Niestety, nie łączyło się to w na tyle jasną całość, żeby porozmawiać z bratem.

Westchnąwszy ponownie, zaczęła rozglądać się za kartką papieru i ołówkiem. Kulkowy wynalazek Laszlo Bira mógł nie zdać egzaminu, łatwo dać się rozproszyć kwestiom napięcia powierzchniowego. Tego feralnego dnia przejrzenie Wikipedii też miało by wartość jedynie mentalnej telewizji, wpadającej oczami, ale nie aktywującej neuronów.

Ołówek, kartka, westchnięcie. W lekkim półmroku przebiegła wzrokiem od wtyczki tkwiącej w gniazdku, przez włącznik do oprawy żarówki i szyderczo mrocznej świetlówki. Na rozgrzewkę wykonała prosty schemat, kółko z krzyżykiem, dwa przewody, źródło napięcia w ścianie. Za mało. Skupiła się bardziej na dwóch przewodach.

Są z metalu. Pan Siemens z literą sigma. Nośnikiem prądu są elektrony. Metal ma elektrony. Wolne elektrony przekazywane są dalej. Dostrzegła jakby delikatny rozbłysk, który szybko zgasł. Jednocześnie czuła pod czaszką kręcące się zębatki. Między neuronami również przeskakują elektrony, pomyślała. Fragmenty teorii zaczynały się układać w całość.

Na wszelki wypadek wezwała urojonych przyjaciół i rozszerzyła rozważania o admitancję. Karta była już w połowie pokryta równaniami, które zdawały się dokąś prowadzić. Z hardością wprowadziła prawo Gaussa. Gdy rozpisywała dywergencję, mięśnie musculus risorius podciągnęły kąciki jej ust z satysfakcją. Przypomniała sobie, skąd się brał ruch ładunków. Pokój wypełnił sie jasnym światłem. Patrząc na kabel niemal widziała jak pole elektryczne przesuwa się po powierzchniach drucików, tworzących linkę przewodu. światło zaczęło mrugać. No tak, zjawisko naskórkowości przy częstotliwości 50Hz jest pomijalne. Lepiej o tym nie myśleć. Blask powrócił do śnieżnej bieli.

Dzień był kiepski na tyle, żeby nie była w stanie rozruszać wiedzy wyniesionej z chemii. Szkoda, zrozumienie interakcji między kofeiną a ludzkim organizmem bardzo zwiększyło by komfort dopijanej przez nią kawy. Jak zwykle w takim chwilach zastanowiło ją, że nigdy nie miała problemów z rozumieniem działani optycznych wzmacniaczy laserowych. Pompowanie energii falami o innej długości od początku wydawało się fascynujące, a teraz pozwoliło jej wrócić do bezproduktywnego oglądania zdjęć kotów z niewidzialnymi kanapkami.

świat stał się dziwny od momentu, gdy trzeba było rozumieć jak rzeczy działają, żeby z nich korzystać. Co prawda spadło wtedy kilka samolotów, ale od tamtej pory piloci naprawdę wiedzą, dlaczego maszyna leci i co może się z nią stać. A jak ktoś nie rozumiał co składa się na cztery suwy, nie był w stanie odpalić samochodu i stanowić zagrożenia na drogach (bezwładność to też trudne zagadnienie).

[świat, w którym działa tylko to, co rozumiemy, wymyśliła Asia. Dzięki :*]


Archived comments:

Zal 2011-01-03 09:26:25

I like it. Interesujący pomysł i do tego mobilizuje do zadania sobie kilku pytań.

Chociaż w takim świecie szybko miałbym problemy z oddychaniem ;D

kate 2011-01-03 16:51:29

To mi przypomina mistyczne chwile mojego życia kiedy to z uporem maniaczki nieustannie wracałam do temtu "Jak działa złącze p-n?" Uparłam się, że wymawiając słowo "dioda" będę wiedziała o czy mówię. Nikt nie doceni poszukiwania "pierwszej przyczyny" w czasach w których płacą za to, że po prostu działa, jednak nigdy niczym nie udało mi się zastąpić tego odjazdu w chwili "acha!".

vnull 2011-01-03 17:56:53

Całkiem fajny tekst :)

zdz 2011-01-04 09:27:33

vnull: dzięki.

kate: dokładnie wiem o czym mówisz. Dla mnie olśnieniem było zrozumienie, że tranzystor faktycznie nie wzmacnia sygnału wejściowego, tylko przenosi swoje zasilanie na wyjście.

kate 2011-01-05 09:45:08

Tak w ogóle to dobry temat na wpis. Muszę kiedyś takowy poczynić ;)

vmario 2011-01-05 17:23:35

Przyjemnie się czytało ten wpis. Też lubię czasem tak popatrzeć na świat, np. gdy nudzę się w autobusie, tylko że nigdy do Gaussa nie doszedłem ;)

@zdz: Możesz rozwinąć tę metaforę, a przynajmniej wyjaśnić, co rozumiesz przez zasilanie tranzystora (czy to bipolarnego, czy polowego) i jego wyjście?