Hałas na moim trawniku



Trzeba kogoś z dużą wyobraźnią i pomysłowością, żeby przewidzieć przyszłe problemy, wymagania i przygotować się do nich. Trzeba odwagi, żeby zejść z utartej ścieżki i zaproponować radykalne rozwiązania. A, jeszcze trzeba być niezłym programistą, żeby wcielić to w życie.

Natomiast nie trzeba nic umieć, by napisać taką petycję: Lennart Poettering: Stop writing useless programs - systemd, Journal. Do tego trzeba mieć tylko zamknięty, prymitywny umysł i cainofobię:

Lennart, come out from Linux please. You aren't necessary.>

Powyższy komentarz pokazuje dobitnie jak bardzo niektórzy nie rozumieją reguł gry. I jak niepotrzebnie trwonią bity, od takich jednostek absolutnie nic nie zależy. Dystrybucje Linuksowe, a szerzej środowisko free software to przykład doskonale działającej merytokracji. Robisz = rządzisz. Zyskujesz respekt i wpływ. Narzekasz i produkujesz stop energy = znikasz w szumie tła.

Programy pisane przez Lennarta znajdują się w każdej dystrybucji Linuksa i poza nimi. I chociaż nie wszyscy dystrybutorzy radzą sobie z nimi, to jednak rozwiązują pewne problemy i są potrzebne. Nie pojawiają się znikąd — ktoś podejmuje decyzję o ich włączeniu.

Dystrybucje mają Komitety Techniczne (fedorowe FESCo, Technical Board w Ubuntu, openSUSE Board) nadające kierunek rozwoju. Zasiadają w nich ludzie z szerokim doświadczeniem i uznaniem społeczności. Osoby, które rozumieją i mają wiedzę pozwalającą stwierdzić: tak, w nowoczesnym systemie potrzebne jest avahi, systemd, nss-myhostame, pulseaudio, rtkit, libcanberra, nss-mydns itd. Są problemy, są braki, są na nie rozwiązania, to jest właściwa droga.

Drastyczne zmiany generują olbrzymi opór. Ostatnie dwa artykuły o Journal wywołały na spokojnym zazwyczaj LWN dyskusje na ponad 200 oraz ćwierć tysiąca komentarzy. Większość to biadolenie osób nie rozumiejących po co i dlaczego takie rozwiązanie jest proponowane. Zaraz za nimi Ci trochę sprytniejsi, ale reagujący na postęp jak autystyk na przemeblowanie pokoju. Nowe ficzery są spoko do momentu, jak trzeba się nauczyć czegoś nowego. W tym momencie zagrożona jest samopodtrzymywana opinia wszystkowiedzącego guru.

A głosy ,,to jest kopiowanie foobar''? Otóż na pewne potrzeby istnieją jakieś optymalne rozwiązania, więc nic dziwnego, że różni ludzie dochodzą do tych samych wniosków. Ale świat się wali, gdy wcześniej podobne mechanizmy zostały np. zaimplementowane przez Microsoft w Windows. Świętokradztwo, tam nie może być nic dobrze! Efektem jest więc robienie hałasu.

A najlepsi są w tym nastoletni programiści PHP używający Gentoo lub Archa, strzelający hejtspiczem we wszystko, czego nie potrafią ogarnąć. Zagorzałe dyskusje (patrz flame'y) są normalnym elementem działania naszego światka. Z niektórych nawet wynikają cenne uwagi. Większość to niestety mącenie wody przez osoby, od których i tak nic nie zależy. Ostatecznie to decyzje podejmie starszyzna, rozumiejąca przesłanki merytoryczne. A mały pies szczeka najgłośniej.


Archived comments:

LCF 2011-11-27 21:45:04

Dokładnie jak z Gnome2 vs Gnom 3 i niekończące się flame-y na fedora-users. F15 minęło, nastały czasu F16 i ludzie przestali marudzić, bo i tak nie wiele to zmieni. Teraz mam ubaw po pachy z wielkich "guru" co to migrowali z Ubuntu, bo przecież Gnome3 jest beee na Mint-a. No i się pojawiła nowa wersja :-D Opór mas przed czymś nowym jest porażający, ale też dość szybko przemija.

zdz 2011-11-28 06:35:50

Migrowali na Minta, bo tam nie ma G3? Hehehe, to faktycznie wygrali :-)

Barthalion 2011-11-28 06:47:33

Pomijając miotaczy hejtspiczem, systemd jest również używalny w Archu (a i pewnie w Gentoo ktoś się podjął uruchomienia tegoż) - znajduje się w oficjalnych repozytoriach.

mmazur 2011-11-28 13:32:52

> Robisz = rządzisz.

Niestety czemuś takiemu jest daleko do doskonałości. Ludzie, którzy potrafią robić bardzo często nie potrafią rządzić. A im większy projekt, tym złe rządzenie może więcej napsuć.

Comments


Comments powered by Disqus