Z pamiętnika florydczyka (2) (06 stycznia 2010, 19:05:31)
Najeździwszy się samochodem trzeba go zatankować. Wszystkie stacje benzynowe, które napotkałem, były samoobsługowe. Włożyć kartę, wpisać swój kod pocztowy celem autoryzacji, zatankować. Oczywiście mój europejski kod i AMEX działać nie chciały — tu przydał się kasjer, u którego można zrobić przedpłatę. Do kwoty $20 nawet nie wymagał podpisu.
W ogóle posługiwanie się kartą wydało mi się w Stanach utrudnione. U nas wypłata z bankomatu jest prosta: karta, PIN, kwota, potwierdzenie. Za oceanem zaskoczony byłem pytaniami o rodzaj karty (debetowa, kredytowa) i z jakiego typu rachunku mają zostać pobrane środki. Również przy płaceniu w sklepie terminal płatniczy domagał się podania rodzaju karty.
Swoją drogą wszędzie królowały czytniki pasków magnetycznych z kart. Nigdzie nie skorzystano z chipa. Rażąco odbiega to od sytuacji w Europie. Gdy w Portsmouth płaciłem kartą bez chipa, skonfudowana kelnerka wzywała swoją kierowniczkę, która po chwili odświeżania wspomnień pokazała jej do czego jest ta szczelina w terminalu (i już za trzecią próbą przesunęła kartę właściwą stroną). O obecnych u nas terminalach zbliżeniowych w USA nie ma co marzyć.
Stany gonią już powoli cywilizację w kwestii rozliczeń elektronicznych. Z poznanych osób tylko jedna odbierała tygodniówkę w gotówce, pozostali preferowali przelewy na konto. Nie zauważyłem, żeby ktoś korzystał z czeków, może w końcu odchodzą do lamusa.
Wciąż jednak w obrocie jest dużo papierowej gotówki. Odniosłem wręcz wrażenie, że kasjerzy lubują się w wydawaniu reszty w jednodolarowych banknotach. Gdy już raz udało mi się wszystkie $1 wydać na obiad, zakręciłem się na wielopoziomowym węźle z Miami i zjechałem z autostrady. Powrót wymagał przejechania przez bramkę i zapłacenia $1,25. Dałem dziesiątkę i ćwiartkę, otrzymałem z powrotem 9 (!) starannie odliczonych banknotów…
Ja podobne problemy z płaceniem kartą bez chipa miałem ciągle w Paryżu. Dobrze, że teraz mam przynajmniej debetową teraz z chipem, to nie będę musiał szukać kolejnego bankomatu tylko dlatego, że ten właśnie magnetycznych już nie obsługuje.