F12 for me (13 listopada 2009, 11:08:41)
Zachęcony komentarzami pod
poprzednim wpisem przymierzyłem się do aktualizacji systemu yumem.
Dotąd przeskoków wersji dokonywałem z anacondą, uruchamianą z netinstall
bądź preupgrade.
Przewodnik
po aktualizacji yumem mówi not recommended, ale działa. Obejrzałem
jaki initramfs generuje dracut, który
w F12 zastąpił wysłużony mkinitrd. Całkiem przyjemny: dostępny jest
shell ratunkowy, dużo rzeczy uruchamianych jest jako regułki udev.
Po analizie wywołań mdadm doszedłem do wniosku, że nie powinno być
problemów z moimi dyskami. I nie było. Musiałem tylko zgrać oznaczenia rootfs
w linii poleceń jądra i /etc/fstab. Ostatecznie użyłem wszędzie LABEL="…" (przepisywanie UUIDów jest not fun).
To był ostatni taki rawhide. Sześć lat po wydaniu pierwszej wersji Fedora Linux, wtedy jeszcze z “Core” w nazwie, podejście do wersji rozwojowej zmienia się na bardziej debianowe. Zgodnie z założeniem No Frozen Rawhide, wersja rozwojowa nie będzie blokowana. Do tej pory przed każdym wydaniem wersji stabilnej, rozwojowa była spowalniana, dopuszczane były tylko poprawki błędów. Z tak zmrożonego archiwum wydzielane było wydanie X Fedory, jednocześnie z wypuszczeniem dziesiątek aktualizacji zbudowanych w trakcie zamrożenia.
Od tego cyklu rawhide będzie pędziło zawsze do przodu. Stabilizacja do następnego wydania będzie miała miejsce w osobnej gałęzi. Będzie się więc odbywała równolegle z pracami nad wersją rozwojową, nie na zmianę.
Znikną obrazy instalacyjne wersji rozwojowej. Stanie się ona tylko repozytorium pakietów. Instalacja rawhide będzie polegała na instalacji wersji stabilnej i aktualizacji pakietów z drzewa rozwojowego. To zastosowanie na mniejszą skalę modelu z Debiana, gdzie równolegle dostępne są gałęzie Stabilna, Testowa i Niestabilna, a na odważnych czeka repozytorium Eksperymentalne.
Troche z innego tematu: http://seclists.org/dailydave/2009/q4/46
:)