Poliklinika^H^H^H^H^Htechnika absurdu (23 lutego 2005, 18:46:10)
Dwa dni temu pojawiły się u nas na wydziale plany zajęć. Jak zwykle, dla trzech grup Telekomunikacji. Ale wszystkich czekała niespodzianka, bo... pojawiła się czwarta grupa, z pełnym planem. Nikt nie wiedział, co to oznacza, krążyły różne plotki.
Dzisiaj zaś część nieporozumień się wyjaśniła, wywieszono bowiem listy z nowym podziałem na grupy. W T1 36 osób, T2 i T3 odpowiednio 31 i 33. I oczywiście grupa T4. Z jednym nazwiskiem.
Z moim nazwiskiem. Nagle więc stałem się starostą swojej grupy. I stoma procentami jej składu. Jakbym nie przyszedł na zajęcia, to by całej grupy nie było.
,,WTF?!'' pomyślałem. Cóż to za absurd. Czyżby postanowili mnie ,,udupić'' za sprawę refundacji praktyk (o której za miesiąc) i dla ułatwienia zadania zrobili ze mnie indywidualną grupę? Czyżbym podpadł zbyt wielu osobom, i trzeba mnie wystawić na widok?
Kierowniczka dziekanatu odpowiedź miała prostą: Był pan 37. na liście,
więc został przeniesiony.
A jak to się stało, że przez ostatni semestr
moja grupa T1 nie była aż tak liczna? I skoro już przeniesiony, to dlaczego
do nowej grupy T4, skoro w pozostałych dwóch były jeszcze miejsca (5 i 3)?
Bo tamte miejsca są zarezerwowane dla osób powtarzających.
No dobrze, ale dlaczego ja, a nie ktoś -- nie ujmując nikomu -- kto ma
większy dług punktowy ECTS niż ja? Bo był pan 37. na liście
...
Możliwość powrotu -- jeśli ktoś z grupy T1 wyleci z aktualnego, szóstego semestru, albo znajdzie się ktoś na wymianę. Już widzę chętnych na przeniesienie do jednoosobowej grupy ;). A na zajęcia mogę chodzić do mojej starej grupy, o ile będa miejsca.
Na szczęście kilka godzin później, na wykładzie, usłyszałem rozmowę
dwóch koleżanek, ... a ja już się przeniosłam do T3 ...
. Szybki zwrot
w tył, pytanie z której grupy?
, odpowiedź z T1
i już
wybiegałem z wykładu pedząć do kierowniczki dziekanatu.
Faktycznie, zwolniło się jedno miejsce. Chce pan być w T1?
Tak?
*clickety, click* To proszę, już pan jest.
Wszystko
tylko dzięki temu, że część osób z mojego roku postanowiła spróbować
swoich sił na drugim kierunku na Wydziale Gier I Zabaw, to
znaczy erm, na Wydziale Zarządzania I Ekonomii, i godziny części
ćwiczeń tam pokrywały się z laborkami u nas, więc musieli poprzenosić
się do innej grupy. I całe szczęście, bo bym był w dziwnej sytuacji.
A czy na jakiejś innej uczelni student ma okazję do bycia w całkowicie indywidualnej grupie? :)
TO może inne pytanie. Jak tamta dziewczyna się przeniosła do T3?