Z działkowego hackowania ekg2 nic nie wyszło, bo znowu wpadłem
na problem z nierozwijającym się makrem dotyczącym libgadu (na
czystym Slackware 8.1, więc to nie ja popsułem ;-), a nie
miałem pod ręką logów z irca, gdzie Wojtek pomógł mi to
rozwiązać.
Za to udało mi się odpalić PCMCIA'ową sieciówką ojca. Z początku
było ciężko, mimo wkompilowania wszystkich dostępnych driverków
do pcimciowych sieciówek, rzeczona karta pozostawała martwa. Windows
pisze o niej ,,Producent: Realtek'', a Linux nawet nie ma driverka
do pcimciowego realteka!
Ale w pewnym momencie, gdy patrząc w logi bawiłem się kartą w slocie
i ja przypadkiem wyjąłem, me oczy ujrzały komunikat ,,Can't synthetize
hotplug event for PCI remove'' czy coś w te klocki. ,,WTF?'' pomyślałem
sobie. Po bliższej analizie sprawy (wsadzenie karty z powrotem i 'lspci')
zdębiałem jeszcze bardziej. 'lspci' pokazał kilka urządzeń na szynie 0000:00,
jedno na 0000:01 - AGPowa graficzna, i... jedno na szynie 0000:02! Z
trzeciego PCI wyczekująco spoglądał Realtek 8139. Ki diabeł?
Niepewnie załadowałem moduł 8139too.ko i karta jak najbardziej okazała się
działać. Po chwili hotplug już sam ładował i wyładowywał moduł przy
wkładaniu i wyjmowaniu karty.
Fajne czasy nastały, że najtańszym sposobem produkcji kart sieciowych
na PCMCIA jest wrzucenie do nich
mostka PCI i przylutowanie realteka.
Z innych rzeczy: zxhtmlizowałem strony na
anthraksie, wypiłem z
jack_iem,
poznałem jego kuzynkę (Hi Bogna!) i potłumaczyłem dokumentację do WPJabber
z kloczkisz na english. No i przeczytałem 154 z 298 stron
,,The Ultimate Hitchhiker's Guide'' (co widać z poprzedniego wpisu).